Waste Busters
Waste Busters

Wywiady

Wywiady

“Firmy w Polsce będą zobligowane do stosowania przepisów dopiero po implementacji CSRD. Ale nie radzę czekać 18 miesięcy”. Rozmowa z Agnieszką Skorupińską, wiceprzewodniczącą Komitetu ds. ESG przy Krajowej Izbie Gospodarczej, partnerką w kancelarii CMS.

Zapraszam Was do przeczytania mojej rozmowy z Agnieszką Skorupińską, prawniczką specjalizującą się w polskim i unijnym prawie ochrony środowiska oraz regulacjach ESG. Zapytałam ją o bardzo konkretne rzeczy związane z dyrektywą CSRD oraz taksonomią. Znajdziecie tu podpowiedzi, od czego zacząć przygotowania do raportowania niefinansowego, kiedy zacząć, co trzeba będzie raportować i w jakiej formie. Przed Wami 9 stron bardzo konkretnych wskazówek.

“Osoby na poziomie przynajmniej kadry managerskiej wysokiego szczebla muszą zrozumieć, o co chodzi i umieć przekierować to do odpowiednich osób w swoich zespołach. Budowanie strategii biznesowej, która uwzględnia elementy ESG, wymaga świadomych managerów. Oni sami muszą wnosić coś do tego procesu. A na koniec dopiero mamy prośbę o dane, ten mail z działu ESG do kogoś, kto zajmuje w strukturze firmy niższe stanowisko i tu też potrzebujemy szkoleń.”

Agnieszka Skorupińska jest adwokatką, Partnerką, Liderką Praktyki Prawa ochrony środowiska w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej, a także Koordynatorką Interdyscyplinarnego Zespołu ds. ESG w kancelarii CMS. W ramach Krajowej Izby Gospodarczej jako wiceprzewodnicząca Komitetu ds. ESG bierze udział w pracach  nad stworzeniem narzędzia dla firm, które pomoże im krok po kroku raportować wpływ środowiskowy, społeczny oraz w zakresie governance zgodnie z nowymi przepisami.


“Kwestie ESG to nie są kwestie poboczne, to nie jest sadzenie przysłowiowych już drzew”

Półtora roku czekaliśmy na dyrektywę CSRD. Pokładamy w niej nadzieje, że pomoże nam ona zmieniać biznes na lepsze. Ale mało kto wie, jak się do tego zabrać. Na razie CSRD sieje przerażenie w oczach tych, którzy te raporty muszą przygotować. Co oznacza raportować wpływ w obszarze ESG? Powiedzmy, że jestem wśród firm objętych CSRD. Od czego mam zacząć? 

Pierwszy krok to zapoznanie się z wymogami dyrektywy. Musimy określić, kiedy będziemy raportować tj. który to będzie rok, za który rok, ile pozostało nam czasu. Największe przedsiębiorstwa, te obecnie raportujące w ramach NFRD, nowa dyrektywa zobowiązuje do raportowania według nowych wytycznych za 2024 r. w 2025 r., ale pierwszy rzut nowych firm – takich, które do tej pory nie raportowały – będzie raportował za 2025 r. w 2026 r. Co to oznacza w praktyce? To oznacza, że w 2025 r. te firmy, które do tej pory nie raportowały, już muszą być gotowe na to, co się wydarzy, muszą być w stanie zbierać dane za 2025 r. zgodnie z nowymi zasadami, a za tym kryje się jeszcze dużo innych kwestii. CSRD wymaga wdrożenia zmian, które muszą znacznie wyprzedzać powstanie raportu. Przygotowania muszą rozpocząć się wcześniej. A sam raport to w pewnym sensie wisienka na torcie. To, jak ten raport będzie wyglądał, czy będzie mniej czy bardziej kolorowy, nie jest kluczowe. Ważne jest to, co będzie w nim zawarte, i aby do tego dojść, musimy podjąć szereg działań poprzedzających. 

Jakie to są działania?

Zacznijmy od zmian w modelu biznesowym, zmian w strategii, aby wdrożyć w nich kwestie ESG. Dla mnie to jest tak naprawdę istota tej rewolucji. Kwestie ESG to nie są kwestie poboczne, to nie jest sadzenie przysłowiowych już drzew, choć oczywiście uważam, że może być to bardzo fajną inicjatywą. Ale nie chodzi o odosobnione akcje tego typu. Chodzi o wprowadzenie kwestii ESG do core biznesu. Praktyka pokazuje, że firmy często w ogóle nie mają strategii, a co dopiero uwzględniającej czynniki ESG. Przygotowanie tej strategii powinno być pierwszym zadaniem. I nie chodzi o to, aby były dwie osobne strategie, ESG i biznesowa. To ma być jedna strategia włączająca kwestie ESG do core biznesu. 

Mamy strategię, i co dalej?

Kolejna rzecz to przygotowanie odpowiednich planów redukcyjnych, i to również z dużym wyprzedzeniem. Abyśmy mogli raportować, jak będziemy redukować ślad węglowy, to musimy już teraz ustalić, jaki obecnie ten ślad mamy we wszystkich trzech zakresach. Musimy to policzyć, ustalić, co realnie możemy zredukować i w jakim terminie. To wszystko wymaga zebrania szeregu dokumentów i opracowania polityk.

Czyli pierwszy krok to zorientowanie się, gdzie jesteśmy, co mamy, czego nie mamy. 

Oprócz przejrzenia CSRD trzeba zacząć przyglądać się tzw. ESRS-om, czyli europejskim standardom raportowania zrównoważonego rozwoju. Są one na razie projektem, ale docelowo będą aktem prawnym, który określi obowiązkowe ramy raportowania dla przedsiębiorstw w UE objętych tym obowiązkiem. Szansa, że będą przyjęte w innym brzmieniu niż to, które widzimy obecnie, jest relatywnie niska. W ESRS-ach mamy już konkretne obszary tematyczne, które będziemy raportować. Jeśli mamy ESRS dotyczący zmian klimatu, to już możemy zgłębiać ten temat, patrzeć, jaki będzie poziom oczekiwań. Niektóre ESRS-y będą obowiązkowe a część będzie wymagała oceny istotności tj. analizy na ile dana kwestia dotyczy naszego przedsiębiorstwa. 

Zmiany klimatu są częścią obowiązkową dla wszystkich?

Tak, ślad węglowy to temat, którego nie unikniemy. Żebyśmy mogli raportować zgodnie z ESRS-ami, musimy najpierw zacząć zbierać dane dotyczące własnej organizacji, co jak wiemy jest trudne. Musimy pozyskać informacje z różnych części organizacji, z różnych departamentów, czasami z różnych spółek, jeśli jesteśmy w grupie kapitałowej. Są to często dane, które nie były do tej pory gromadzone. 

Ostatnio dostałam taki telefon od znajomej: „mam w pracy wypełnić tabelkę z działu ESG, zupełnie nie wiem, co mam tam wpisać i nikt nie chce mi pomóc. Więc chyba wpiszę coś na czuja”. Jeśli tak to będzie wyglądało, to będziemy mieć w raportach same bzdury. Czy są jakieś wytyczne, wskazówki dla polskich firm, pracowników? 

Jest to bardzo istotny wątek. Kłania nam się zarządzanie ESG w firmie. Trzeba ustalić, kto ma ten obszar koordynować, na jakim poziomie, jaki ma być udział zarządu, managementu niższego szczebla i dalej patrząc dół. Rozmawiam z firmami i widzę, że podejście jest mocno zróżnicowane. Za ESG odpowiedzialne są różne osoby z różnym zakresem kompetencji, na różnym poziomie. Trzeba rozstrzygnąć, gdzie umiejscowić w strukturach ESG. Od “gdzie” nawet ważniejsze pytanie to “jak”.  Po pierwsze musimy mieć świadomy zarząd, włączony w ten temat od samego początku. My organizujemy krótkie i treściwe spotkania z zarządami właśnie w tym celu, aby zwiększyć świadomość, pokazać, jakie skutki prawne, ale przede wszystkim biznesowe, będzie mieć ignorowanie tematu ESG i uzyskać poparcie zarządów dla działań prowadzonych w organizacji. Równocześnie realizujemy projekty takie jak komunikacja specjalna do wszystkich pracowników. Opowiadamy im o tym, jak ten temat jest ważny i jak się nim zajmujemy, co się będzie działo w najbliższych miesiącach, żeby ludzie dobrze to zrozumieli. To jest punkt wyjścia.

Jeśli pracownik będzie rozumiał, dlaczego ma udostępnić jakieś dane i dlaczego jest to ważne, to będzie mu zależało na tym, aby te dane pozyskać. Obawiam się, że na razie pracownicy wpisują cokolwiek.

Przykład idzie z góry. Zarząd musi zrozumieć problem a pracownicy, że to jest temat, z którym naprawdę będą się mierzyć w następnych miesiącach a wręcz latach.

Temat już chyba pozostanie z nami na zawsze.

Tak, nie będzie to jednorazowa akcja. Osoby na poziomie przynajmniej kadry managerskiej wysokiego szczebla muszą zrozumieć, o co chodzi i umieć przekierować to do odpowiednich osób w swoich zespołach. Budowanie strategii biznesowej, która uwzględnia elementy ESG, wymaga świadomych managerów. Oni sami muszą wnosić coś do tego procesu. A na koniec dopiero mamy właśnie tą prośbę o dane, ten mail z działu ESG do kogoś, kto zajmuje w strukturze firmy niższe stanowisko i tu też potrzebujemy szkoleń.

Wszyscy muszą być właściwie zaangażowani w proces?

Bez edukacji nie da się niczego osiągnąć. Ludzie muszą usłyszeć: tak, to jest trudne, to jest nowe, nie bójcie się zadawać pytań, bo bez tego albo popełnimy błędy i będziemy mieć złe dane, albo nigdzie nie dojdziemy na koniec dnia. Nie możemy wypełniać źle informacji o śladzie węglowym, bo za chwilę będziemy mieć ESRS’y. Będziemy mieli konkretne cele redukcyjne. Nie chodzi o to, żeby teraz pokazać, że błyszczymy, jeśli w rzeczywistości tak nie jest. Dzisiaj lepiej jest pokazać, jaka jest rzeczywistość, dobrze ją odzwierciedlić, żeby móc spokojnie określić, jaka będzie nasza redukcja. I trzeba zrobić to realnie, żeby potem cele nie były zbyt ambitne. To jest konieczne, aby patrzeć na to w dłuższej perspektywie procesu, a nie jednorazowego przekazywania danych. 



“CSRD nie jest powiązana z narzędziem centralizującym i standaryzującym przesyłanie i gromadzenie danych dla wszystkich krajów.” 

Z jakich narzędzi korzystają firmy do przekazywania sobie danych ESG?

Na chwilę obecną głównym narzędziem pozostaje Excel. Nie ma się co oszukiwać (śmiech). I mówimy tu o największych firmach. Są już oczywiście narzędzia, które to ułatwiają, ale nie jestem ekspertką IT, żeby o nich opowiadać. Wiem jednak, że takie narzędzia już są a także powstają nowe. I tu są dwa obszary. Zbieranie informacji ze swojej organizacji, a drugi to łańcuch wartości. 

I to już jest pewnie ekstremalnie trudne. 

Tak, w przypadku łańcucha wartości wsparcie jest naprawdę konieczne, zarówno edukacyjne jak i IT. Dotykamy tu również małych firm, które będąc w łańcuchu wartości same muszą umieć zbierać dane o wpływie środowiskowym i raportować do swoich klientów, bo inaczej wypadną z biznesu. Nawiązując do wątku, jak możemy przedsiębiorcom pomóc, opowiem Ci o projekcie, w którego przygotowanie jestem zaangażowana. 
 
Bardzo proszę.

Jestem wiceprzewodniczącą Komitetu do spraw ESG w Krajowej Izbie Gospodarczej, gdzie z pomocą podwykonawcy, firmy BUREAU VERITAS, opracowujemy Standard zrównoważonego zarządzania organizacją KIGstandard zarządzania ESG  w przedsiębiorstwachdo zastosowania w poszczególnych przedsiębiorstwach. Chcemy przeprowadzać je przez to krok po kroku. Ze strony UE będziemy mieć za chwilę standard merytoryczny, określający, co dokładnie mamy ujawnić, mamy już zasady budowy raportu, co ma być w nim zawarte a co ma być zrobione przed raportem, ale brakuje nam tego, o co mnie pytasz, informacji, jak przez to wszystko przejść. No więc my tworzymy standard dla samego procesu. I dla wielu firm będzie to proces pod hasłem “od zera do bohatera”. Nie mamy nic, a za chwilę musimy mieć całkiem sporo. Chcemy być naprawdę dużym wsparciem przy tym wyzwaniu dla wielu podmiotów, w tym przede wszystkim małych i średnich przedsiębiorców. 

Jednym, z celów CSRD jest to, żeby informacje zawarte w raportach były porównywalne. Wyobrażałam sobie to tak, że będzie jakieś jedno centralne narzędzie, w którym wszystkie raporty będą załadowane w cyfrowej wersji, że będzie można porównać dane jeden do jednego z różnych firm. Taką miałam wizję. Rozumiem, że obecnie nie ma takiej bazy?

Dobre pytanie. Ja nie mam żadnych informacji o planach aż takiej centralizacji danych przez UE. Obecnie tylko ESRS-y zapewniają nam, że te dane będą porównywalne. ESRS-y są szczegółowe, jest tego bardzo dużo. Mamy trzy obszary, np. w obszarze środowiskowym mamy pięć ksiąg ESRS-ów, w ramach każdej księgi jest mnóstwo ujawnień. Jest szczegółowo opisane, jak to ujawnienie ma wyglądać. Patrząc na obecny stan, kiedy nie mamy obowiązujących standardów raportowania, kiedy właściwie mogę raportować dowolne informacje w dowolny sposób, to uważam, że w obszarze porównywalności danych między spółkami robimy ogromny skok w górę.

Czyli to dzięki ESRS-om mamy punkty w raporcie, które możemy ze sobą jakoś zestawić? 

Dokładnie. I to jest skok w kosmos. Porównujemy to ze stanem zero, który mamy teraz. ESRS-y wymagają ogromnej szczegółowości informacji. Nie zmienia to faktu, że kiedy analizujemy ESRS-y w Krajowej Izbie Gospodarczej, to widzimy, że rzeczywiście sam sposób prezentacji danych nie jest konkretny. Nie ma tabelki, którą trzeba uzupełnić. Na pewno będą trudności w porównywaniu firm między sobą jeden do jednego. Żebyśmy mieli porównywalność, musielibyśmy mieć takie narzędzie, o jakim Ty mówisz.

I domyślam się, że to będzie kolejny krok.

To może być kolejny krok. Natomiast prace nad tym, aby były miejsca, gdzie te dane są zbierane i aby można było z nich korzystać, porównywać, wyciągać wnioski trwają, będą to produkty komercyjne, ale nie tylko. Chociażby w ramach działań Krajowej Izby Gospodarczej też pracujemy nad takim narzędziem. CSRD nie jest powiązana z narzędziem centralizującym i standaryzującym przesyłanie i gromadzenie danych dla wszystkich krajów i wszystkich firm

Szkoda. Moja wizja jest taka: ekspert ESG przygotowuje dane, loguje się gdzieś i krok po kroku wpisuje informacje w odpowiednie pola. Wystarczyłoby zebrać kilkuosobowy zespół programistów, ekspertów UX, którzy w kilka miesięcy napisaliby unijny program do raportowania ESG, jeden dla wszystkich. Jestem po prostu zaskoczona, ok można powiedzieć lekko sfrustrowana (śmiech). Powiedziałaś, że już powstają narzędzia komercyjne. To jednak otwarta furtka dla kolejnych biznesów B2B, które będą obciążać serwery i konkurować ze sobą. Ten, który wygra będzie zawierał zdecydowaną większość raportów, ale na pewno nie wszystkie. Cieszę się jednak, że KIG pracuje nad tym, aby przynajmniej nasze polskie raporty były standaryzowane.

Pracujemy w KIG nad własnym narzędziem IT. Już je widziałam, jest bardzo fajne. Ale to nadal nie będzie to, o czym mówisz. Nie będzie to jedno odgórne narzędzie dla całej UE. Ale przynajmniej staramy się uzupełnić tę lukę praktyczną w Polsce. Przeglądałaś ESRS-y?

Przeglądałam.

I jaki masz odbiór?

Hm. Trudno mi było przez nie przebrnąć.

Dokładnie, ciężko się je czyta, a trzeba to potem przełożyć na raport. Gdyby rzeczywiście było tak, że otwieram sobie program, pokazują mi się okienka, które po kolei uzupełniam, no to powiem, że byłaby to naprawdę rewolucja. Ale tego nie ma. Teraz musimy otworzyć ESRS, otworzyć Word lub Excel i sobie wszystko po kolei opracowywać samemu. Chcemy być pomocni, bo treść ESRS-ów budzi wiele kontrowersji. 


“Weryfikacja przez NGO-sy będzie najmocniejszym punktem tego systemu.”


Teraz przejdźmy do odpowiedzialności karnej za ujawnione informacje ESG. Co zmienia CSRD?

Mamy na dzisiaj już przepisy, które wiążą się z odpowiedzialnością karną za informacje niefinansowe, ale takich postępowań nie ma, bo mamy sytuację, kiedy właściwie nie wiadomo, co ma być raportowane. W tym momencie z perspektywy pociągania kogoś do odpowiedzialności przepisy są martwe. Natomiast to się ewidentnie zmieni, bo w ESRS-ach jest szczegółowy opis tego, co powinno być raportowane, jak to powinno być ujawnione i myślę, że powstanie rynek podmiotów, które będą to weryfikować. CSRD przewiduje kompetencje inspekcyjno-weryfikacyjne, ale tego, gdzie trafią one w Polsce, jeszcze nie wiemy.

Mówisz o audytach?

Raport, który powstanie będzie jeszcze do tego audytowany, ale to już kolejny etap działalności komercyjnej. Dyrektywa przewiduje, że raporty mogą być weryfikowane po złożeniu do sądu, ale skuteczność tych weryfikacji będzie zależała od tego, ile osób będzie w danym kraju do tego przydzielona. Jeśli polski rząd potraktuje to poważnie, to można by się spodziewać, że powstanie departament w strukturach administracyjnych, który będzie miał za zadanie weryfikację tych raportów, ale jest to ogromne wyzwanie. Tak naprawdę zweryfikowanie jednego raportu dużej firmy to multum pracy. Myślę, że dużo efektywniejsza będzie weryfikacja np. przez NGO-sy. To jest coś, na co NGO-sy czekają, bo jest to źródło informacji o firmach. Każdy raport będzie dostępny online. Myślę, że na koniec dnia właśnie weryfikacja przez NGO-st będzie najmocniejszym punktem tego systemu. 

Każdy kraj ma 18 miesięcy na transpozycję dyrektywy CSRD do własnego prawa. Co to oznacza w praktyce?

Transpozycja to inaczej implementacja. Bierzemy przepisy unijne i wydajemy je jako prawo lokalne, polskie, doprecyzowując je tam, gdzie jest to wymagane. W wielu przypadkach przepisy unijne to struktura, szkielet. W toku implementacji my ten szkielet uzupełniamy i taką sytuację mieliśmy z NFRD, dyrektywą, która przewidywała konkretne zapisy, ale z wieloma furtkami i polskie państwo z tych wszystkich furtek skorzystało. Na skutek tego polskie przepisy są obecnie bardzo miękkie. CSRD nie jest szkieletem, to precyzyjny akt prawny. Jest tu konkretnie napisane, że musisz mieć strategię, politykę, raport, co musi być w raporcie, co masz robić, jeśli jesteś w grupie kapitałowej. Te obowiązki będą musiały być egzekwowane. Cały świat korporacyjny zaczyna tego wymagać. Zmienia się też podejście po stronie rządowej. CSRD jest szansą na zdobycie przewagi konkurencyjnej. Mam wrażenie, że właśnie tak zaczyna być to teraz postrzegane przez polski rząd. Nie możemy dłużej tego przesuwać. Jeśli polskie przedsiębiorstwa chcą się liczyć, to muszą iść w tym kierunku. Jest na to ciśnienie nie tylko w Europie, ale na całym świecie. Dyrektywa jest szczegółowa więc będzie przełożona do prawa polskiego prawie jeden do jednego, z drobnymi uzupełnieniami, jeśli chodzi o sankcje. Dla firm, które mają międzynarodowy kontekst działalności będzie to mocna motywacja, aby z tego biznesu nie wypaść. 

Kiedy dokładnie polskie firmy będą objęte nowymi przepisami wynikającymi z CSRD?

Firmy w Polsce będą zobligowane do stosowania przepisów dopiero po implementacji. Dyrektywa wiąże państwa członkowskie a przedsiębiorców wiążą dopiero przepisy zaimplementowane lokalnie. Ale nie radzę czekać 18 miesięcy.

Podajmy jakiś ciekawy przykład. Dajmy na to, że firma matka pochodzi w kraju spoza UE, załóżmy z Południowej Ameryki, a firmy córki są wszędzie, w tym w Europie. Co wtedy?

Jeśli mamy grupę kapitałową w UE, to firma córka w Polsce może nie raportować sama tylko podawać dane do siedziby w Holandii czy Francji, a ona przygotowuje raport pokrywający wszystkie spółki objęte tym raportem. Natomiast w Polsce trzeba będzie wykazać, że taki raport jest, trzeba go będzie ujawnić. 

Jeśli chodzi o sytuację, w której centrala jest spoza UE, to CSRD przewiduje analogiczny mechanizm, z tym, że trzeba będzie zapewnić, że centrala raportuje w sposób równoważny do unijnych ESRS-ów. Pomagam obecnie firmie, która ma siedzibę w Ameryce Południowej. Czekamy jeszcze na dokumenty, które określą, co to znaczy, że raporty mają być równoważne. Zobaczymy wówczas, czy centrala raportuje zgodnie z ESRS-ami, czy mogą to być na przykład GRI lub SRI. Jeszcze nie wiem, jak to dokładnie będzie wyglądało, ale jest furtka, aby nie raportować tutaj w Polsce tylko w centrali. To jednak nie może być sposobem na ominięcie wymogów.

Czyli w takich przypadkach traktujmy łańcuch wartości patrząc w górę? 

Są tu dwa wątki. Jedno to raportowanie w grupie kapitałowej. Załóżmy, że jesteśmy podmiotem, który ma spółkę w Polsce i spółkę matkę w Bangladeszu. Wówczas robimy jeden raport – w Bangladeszu. Druga to łańcuch wartości, który oczywiście nie idzie tylko w dół do dostawców, ale też w górę. Te układy mogą być bardzo skomplikowane. Przepływ towarów i surowców używanych do produkcji w Polsce może być bardzo pogmatwany. Mam również takich klientów, przy których pojawia się pytanie, kogo polska spółka ma badać w łańcuchu wartości, bo nie jest to oczywiste. 

Co jeszcze w zakresie legislacji dotyczących ESG powinniśmy obecnie wiedzieć? Co jest obecnie ważne?

Na ten moment skoncentrowałabym się na przepisach dotyczących należytej staranności, które są przygotowywane na poziomie unijnym (CSDD). Mamy już teraz gotowe przepisy niemieckie, które obowiązują od stycznia tego roku i które mówią, że największe tamtejsze przedsiębiorstwa muszą zarządzać tematami związanymi z prawami człowieka i ochroną środowiska. Dla polskich spółek oznacza to, że będą przez swoich niemieckich partnerów biznesowych pytane, jak wyglądają kwestie praw człowieka i ochrony środowiska u nich jako dostawców i podwykonawców. Może to być zrobione w formie audytu, czyli ktoś przyjeżdża i identyfikuje problemy tu lokalnie.

Czyli to, że jeszcze nie obowiązuje nas CSRD, nie znaczy, że możemy czekać.

Nie da się już tego opóźnić. Jest presja na tematykę ESG naprawdę z wielu kierunków, chociażby z powodu tego, że w Niemczech już zaczęły obowiązywać nowe przepisy. I cały czas w tle mamy taksonomię.


“Musimy już brać pod uwagę taksonomię planując inwestycje na kolejne lata czy dziesięciolecia.”

To przechodzimy płynnie do taksonomii. Po co jest taksonomia? Czy raporty ESG w ramach CSRD nie zawierają wszystkich istotnych informacji dla inwestorów?  

Zacznę od tego, że merytorycznie CSRD nie pokrywa taksonomii, aczkolwiek ma z nią wiele wspólnego. Po co jest Taksonomia? Po to przede wszystkim, aby włączyć sektor finansowy do transformacji w kierunku net zero, żeby przynajmniej uniknąć kierowania nowych kapitałów w kierunku emisyjnych, szkodliwych środowiskowo, problematycznych przedsięwzięć. Koncepcja jest dobra. Z jednej strony dotyczy banków i instytucji finansowych, czyli pomaga określić, co można finansować, jako zielone. Pomoże to przeciwdziałać tzw. greenwashingowi. Drugi aspekt, i ten powinien zainteresować polskie firmy najbardziej, to powiązanie taksonomii z możliwością pozyskania finansowania. I takie przypadki już w Polsce były, że pewne projekty, bardzo duże z resztą, nie dostały dofinansowania, ponieważ ewidentnie nie były projektami taksonomicznymi. Ten proces będzie trwał i prawdopodobnie będzie się pogłębiał. Musimy już brać pod uwagę taksonomię planując inwestycje na kolejne lata czy dziesięciolecia. Dotyczy to dwóch rodzajów inwestycji. Pierwszy to nasz core biznes, czyli na przykład budowa nowej fabryki. Jeśli zachowamy warunki taksonomii w tej inwestycji, to zapewne dostaniemy preferencyjne warunki dofinansowania i będziemy się mogli pochwalić, że jesteśmy taksonomiczni. Jeśli projekt nie jest taksonomiczny to mamy nadal szansę na finansowanie ale z coraz większymi zastrzeżeniami ze strony banków i na niepreferencyjnych warunkach. Druga grupa to inwestycje, które mają na celu wykonanie zadań określonych w ESRS-ach, czyli na przykład zmniejszenie śladu węglowego. Żeby ograniczyć ślad węglowy to często inwestycje dedykowane temu celowi muszą zostać podjęte. Paradoksalnie mogą one, ale nie muszą, być taksonomiczne.

Masz jakiś przykład na nietaksonomiczną inwestycję, której celem jest redukcja emisji gazów?

Wiatraki. Taksonomia dokładnie określa, kiedy wiatraki spełniają warunki taksonomiczne, a kiedy nie. Wiatrak wiatrakowi nierówny z tej perspektywy. Jest to narzędzie, które trzeba naprawdę wziąć pod uwagę. Dodam, że przedsiębiorstwa objęte CSRD raportujące pod ESRS-ami będą też musiały odnieść się w raportowaniu do taksonomii, będą musiały pokazać (a to już się dzieje), jaka część ich działalności jest wymieniana w taksonomii i jaka część wymienionych tu inwestycji jest zgodna z taksonomią. 

To będą dwa raporty?

Nie, to będzie jeden skonsolidowany raport. W głównym raporcie ESG musi być sekcja odnosząca się do taksonomii. 

A gdzie się składa ten raport?

Tak jak raport finansowy, raport ESG składamy do sądu. Nie widziałam, aby CSRD przewidywało zmiany w tym zakresie, ale to już kwestie krajowe, które mogą wypływać przy implementacji, być może ustawodawca polski coś zaproponuje.

Czy uważasz że nowa legislacja przyniesie realne zmiany? Czy to, co się dzieje napawa Cię nadzieją na przyszłość?

Będąc świadomą wszystkich wyzwań, które się z tym wiążą i kosztów to uważam, że będzie to bardzo ciężki proces. Pomijając ten element, jestem optymistką, ponieważ ESRS-y są bardzo szczegółowe. Raportowanie czegokolwiek i byle jak już nie będzie mogło mieć miejsca. Wymogi są super szczegółowe, więc trudniej będzie o greenwashing, który ma obecnie miejsce w bardzo różnych postaciach i w różnych kierunkach. Nawet jeśli firmy, ani w pierwszym raporcie, ani w drugim ani w trzecim, nie będą nawet w okolicach jakiejś poważnej poprawy, to będą na tej ścieżce. Jeżeli nie będzie widać progresu w raportowaniu to zacznie być im to wytykane i pojawią się NGO-sy. 

Niestety słyszę, że dla wielu szefów firm nowe przepisy to jedynie pożywka dla firm konsultingowych, które dostaną kolejne zlecenie, kolejny raport do przygotowania i to wszystko. Bardzo pociesza mnie to, co mówisz. 

Wiedza o tym, co tak naprawdę jest wymagane w ESRS-ach w Polsce dopiero zaczyna się pojawiać. Myślę, że wiele firm jest na etapie zapoznawania się z CSRD a część jeszcze nic o niej nie wie. A tak naprawdę powinniśmy już przechodzić do etapu: co to są ESRS-y. Żyjemy w bardzo zmiennym otoczeniu regulacyjnym, bardzo dynamicznie zmieniają się przepisy, ale zachęcam wszystkich do tego, aby te ESRS-y przeczytać. Nie oczekuje tego od członków zarządu, bo to nie jest ich praca, ale zespół ESG powinien już ESRS-y poznawać. Wówczas do szefa szybko dotrze informacja, że nie chodzi tylko o przygotowanie raportu, który trafi na półkę. Już teraz trzeba pokazywać im cele redukcyjne. Zatrudnienie dodatkowej osoby i zrobienie raportu to podejście, które przede wszystkim nie sprawdzi się biznesowo. No i takie podejście jest niespójne z tym, co mamy w regulacji.

Jeśli firmy będą to robiły po najmniejszej linii oporu i na zasadzie „wypuszczę cokolwiek” to mogą zacząć mieć problemy z pozyskiwaniem klientów.

lub z pozyskiwaniem materiałów do produkcji

Tak. I będzie wielka presja tych dużych firm na te średnie i małe firmy. To one będą wymuszać zmiany. Trzeba do tego przysiąść i zastanowić się, jak to zrobić. Już nie będzie się dało kupić gotowego rozwiązania. 

Dziękuję bardzo za rozmowę.

Ja również. 

< wstecz