Waste Busters
Waste Busters

Wywiady

Wywiady

COER da nam wodę prosto z deszczu lub kondensacji pary wodnej. O polskiej technologii do zbierania wody deszczowej rozmawiam z Sebastianem Szajterem.


Obecnie pięciu inżynierów pod okiem Sebastiana Szajtera pracuje nad prototypem urządzenia COER, które przy 3 opadach w miesiącu zabezpieczy wodę pod 1000m2 upraw. W ciągu 10 godzin będzie w stanie uzbierać 5 tys. litrów wody na niezadaszonych terenach. A dlatego jest to ważne? “W Polsce mamy jeden z najmniejszych zasobów wody pitnej w Europie. Na całym świecie jest już 1 mld osób bez dostępu do wody pitnej, w ciągu zaledwie 3 kolejnych lat ta liczba podwoi się. Możemy zrobić dwie rzeczy, zacząć traktować wodę jak należy, czyli jak skarb i równolegle inwestować w rozwiązania, które dadzą nam wodę z innych źródeł” – powiedział mi twórca technologii COER. Poznajcie Sebastiana Szajtera, innowatora, inwestora, działacza społecznego.

Co to za technologia i dlaczego ją tworzysz?

Od 2020 r. przyglądam się problemom z dostępem do wody. W wielu zakątkach świata jest ona już ważniejszym surowcem niż ropa naftowa czy złoto. Tylko 2% wody w  globalnych zasobach nadaje się do picia. Reszta to woda słona nie nadająca się ani do picia, ani do czynności gospodarczych, przydomowych i przybiznesowcyh. Oczywiście mamy już technologie do odsalania wody, ale są  one skrajnie destrukcyjne dla środowiska i bardzo drogie. Skupiam się na dwóch ważnych aspektach, są to woda pitna i woda jako surowiec wykorzystywany w działaniach gospodarczych czy biznesowych. 

Mamy już 1 mld ludzi na świecie bez dostępu do wody pitnej, do 2025 r. będzie to  już 2 mld osób. Zauważmy, jak mało jest to czasu w stosunku do liczb. W ciągu 3 lat liczba osób bez dostępu do wody podwoi się. To bardzo bliska perspektywa. Ten problem jest widoczny w wielu zakątkach świata i bardzo dużo raportów o tym mówi. Drastyczną, bardzo emocjonalną sprawą, jest wzrastająca śmiertelność dzieci z powodu suszy lub wypicia zabrudzonej wody. Co 15 sekund umiera z tego powodu dziecko. Jest to 6 tys dzieci w skali roku. Matt Damon, przedstawiając problemy krajów afrykańskich w swojej kampanii społecznej, podkreśla, że aby uzyskać 5 litrów wody, pozwalającej na prowadzenie jakiejkolwiek działalności, w niektórych rejonach Afryki trzeba przejść 6 km. Każdego dnia ludzie ci poświęcają na zdobycie kilku litrów wody około 6 godzin.

Zatem jest to fakt!  Wody, z której możemy korzystać jest coraz mniej  i jest ona coraz droższa. 

Ten problem będzie postępował bardzo szybko z roku na rok. W tej chwili obserwujemy 75% więcej wykorzystania wody przygruntowej w stosunku do lat 20 i 30 poprzedniego wieku. Woda przygruntowa jest coraz gorszej jakości i jest jej coraz mniej. Wiele rejonów na świecie nie ma już wody, koszty jej pozyskania do wykonania podstawowych czynności stają się ogromne. 

W jaki sposób Twoja technologia może nam wszystkim pomóc?

Chcieliśmy dołożyć cegiełkę technologiczną  do skorygowania tego problemu, spowolnienia samodestrukcji, do której w skali globalnej i tak już dążymy. Nazwa naszego projektu COER pochodzi od słów “We Collect Water”: 

COER to system w pełni zautomatyzowany, który zbiera i gromadzi wodę w miejscach niezadaszonych. Daje od razu wodę zdatną do picia. Urządzenie to pobiera wodę deszczową  ale w planach jest też pozyskiwanie wody z rosy. Nasz system jest przygotowany na zaczynające się obecnie anomalie pogodowe wywołane ocierającym się klimatem, są to na przykład porywcze wiatry w trakcie deszczu. Maszyna decyduje o tym, czy może się w danym momencie rozwinąć, czy są na to odpowiednie warunki pogodowe. Rozpoznaje też, czy zbiornik ma jeszcze wolną przestrzeń. Jeśli jej nie ma, nie otworzy się. No i przede wszystkim rozpoznaje, kiedy zaczyna padać deszcz. W przyszłości rozpozna również intensywność rosy i rozłoży się wówczas, jeśli będzie można z niej kolekcjonować wodę. 

Opowiedz nam o samej konstrukcji COER’a.

System składa się z trzech elementów. Pierwszym jest wspieracz, który przy wykorzystaniu elektroniki decyduje o tym, czy się ma się otworzyć. Drugim elementem jest zbiornik, który ma ocenie objętość 5m3 tj., 5 tys. litrów. Braliśmy tu pod uwagę średnie zużycie wody do działań przydomowych w Polsce. Zbiornik może być składany, łatwo przewożony, ma opcję łączenia z innymi zbiornikami, co będzie umożliwiało zwiększenie powierzchni zbierania wody. Trzeci element COER’a to system filtracji, który poradzi sobie z oczyszczaniem wody ze wszelkich nieczystości i elementów niedobrych dla naszego organizmu, pozostawiając minerały. 

Ile osób pracuje nad stworzeniem, tego urządzenia?

Mamy obecnie 5 konstruktorów, którzy pracują nad COER’em nieprzerwanie od 2020 r. Ostatnio do zespołu dołączył Artur Kozłowski, mający ogromne doświadczenie w patentach filtracji wody. Wdroży dla nas dedykowany naszemu urządzeniu system filtracji COER. 

Czy urządzenie można już zobaczyć? 

Bardzo bym chciał znaleźć się już na takim etapie, że jadąc samochodem zobaczę rozkładające się na polach COER’y. Myślę o tym za każdym razem kiedy mijam turbiny wiatrowe w pobliżu czeskiej miejscowości Mikulov przy granicy z Austrią. Nasze urządzenie jest na etapie studium wykonalności. Co do działania jest bardzo proste, ale skonstruowanie go ma swoją etapowość i wymaga czasu. Nie mamy namacalnego produktu, jesteśmy na etapie prototypowania  jeden do jeden.  W ciągu 10 może 11 miesięcy będziemy mogli dotknąć urządzenia zainstalowanego gdzieś na łące i zobaczyć, jak funkcjonuje od momentu otworzenia się do momentu udostępniania wody.

Czy szukacie nadal inwestora?

Jesteśmy otwarci na propozycje. Zamknęliśmy rundę pre-seed, czyli zapewniającą nam środki do wykonania testu wykonalności. Teraz czekamy na uruchomienie krajowego programu Hydro Strateg, który związany jest z technologiami wodnymi i chcemy z niego skorzystać. Druga transza tego programu przeznaczona będzie na prace badawczo-rozwojowe. Mamy duże szanse. Stosunkowo mocno rozwijają się rządowe akcje związane z retencją własną, uznajemy, że COER wpisuje się jako narzędzie, które można sfinansować z tych środków. Jesteśmy też w trakcie rozmów z kolejnymi inwestorami.

Jeśli czytają nas teraz potencjalni inwestorzy – to serdecznie zachęcam.

Dzięki 🙂

Na których obszarach na Ziemi będzie można postawić COER? Które rejony jesteśmy w stanie podratować w zasoby wodne dzięki Waszej technologii?

Chcemy zacząć od Polski, ale docelowo dedykujemy COER’a wszystkim krajom, w których jesteśmy potrzebni. Polska, wbrew pozorom, będzie takich urządzeń potrzebować. W skali Europy mamy jeden z najmniejszych zasobów wodnych na mieszkańca, jest to około 1700 m3, dla porównania w innych krajach zachodnich jest to 5100 m3 na mieszkańca, czyli naprawdę dużo więcej. 

Możliwości pozyskiwania wody w Polsce są bardzo umiarkowane, moim zdaniem jest to poziom nawet niebezpieczny. Należy zabezpieczyć przede wszystkim pola uprawne, te rejony w których woda potrzebna jest w dużej skali, a które nie posiadają alternatyw do jej zdobycia. Rozmawiamy z klientami docelowymi, rolnikami i widzimy duże zainteresowanie COER’em. Po części są to również osoby indywidualne potrzebujące wody do prywatnych celów, posiadające duże ogrody. One również chcą optymalizować i odpowiednio zarządzać gospodarką wodną. Jednak najważniejszym kierunkiem pozostaje rolnictwo, osoby zajmujące się uprawami czy hodowlą zwierząt, bo ich potrzeby są naprawdę ogromne. 

Nasze ankiety pokazują, że Polacy są mocno zainteresowani inwestycją w narzędzie, które da im wodę w sposób darmowy, szybkim i prosto na otwartej przestrzeni, bez konieczności transportu.

Wracając do Polski,  z mentalnością, jeśli chodzi o oszczędność wody jest u nas różnie.

Dokładnie. Mamy też spore uprzedzenia do nowych rozwiązań, do innowacji. Inaczej jest w głąb Zachodu, czy w Skandynawii. Tam aspekt oszczędnościowy jest niezwykle istotny. Ważna jest ochrona środowiska. Jeśli tam zostaniemy przyjęci z otwartymi rękami, zaczniemy od tamtych krajów, choć Polska potrzebuje naszych urządzeń znacznie bardziej. Nie wykluczymy oczywiście naszego kraju ale musimy zacząć tam, gdzie będziemy mogli liczyć na sprzedaż i zasoby na dalszy rozwój. 

Ile będzie kosztować jedna maszyna?

W granicach 30 tys.zł. Będziemy chcieli ciąć koszty produkcyjne, aby maszyna stawała się coraz tańsza. Z ankiet wynika, że sporo osób mogłoby zainwestować taką kwotę, to jest cena, której rolnicy się spodziewali. Wiedzą, że to jest ich chleb. Ta inwestycja do dobra karma, która do nich wróci, bo dzięki niej zabezpieczą się przed potencjalnymi deficytami wody.

Ważne jest to, że w pierwszej fazie nie trzeba wyłożyć od razu 30 tys. zł. Chcemy, aby produkt był szeroko oferowany w systemie ratalnym, leasingowym lub wynajmie długoterminowym a nawet z opcją subskrypcji. 

Czyli będzie to urządzenie mobilne, które można zdemontować i przewieźć?

Tak, to bardzo istotna kwestia. To był punkt newralgiczny, to miało być od początku urządzenia mobilne, do łatwego demontażu i przewożenia. 

Dodam, że z wodę, którą zgromadzimy będzie można sprzedawać tym, którzy będą jej potrzebować. Myślę, że sprawą powinny zainteresować się też towarzystwa ubezpieczeniowe. Jeśli ktoś posiada maszyny zabezpieczające pola przed deficytem wody, powinien mieć tańszą polisę ubezpieczeniową na okoliczność strat związanych z suszą. 

Wróćmy jeszcze do zasięgu terytorialnego.

Kontynuując, chcemy, aby w przyszłości COER kumulował również deszczówkę w obszarach, gdzie już teraz woda jest ogromnym problemem, są to w 60% Azja oraz w 30% Afryka. Wzdłuż równika mamy potężne deszcze, ale później przez długi czas jest susza. 

Na ile hektarów pola wystarczy jedna maszyna?

Wszystko zależy od tego, ile wody jest potrzebne. W ciągu jednego miesiąca jedno domostwo w Polsce zużywa 4-5 tys. litrów wody. To wystarcza na wszystko, co robimy w domu i przy domu. Na tych danych na razie bazujemy. Mamy 120 m3 powierzchni zbierającej na chwilę obecną. Wierzymy, że projekt się przyjmie i z czasem powierzchnia zbieracza będzie wynosiła kilkaset metrów kwadratowych. Zestaw 4 zbiorników po 20m3. Licząc, że raz na 10 dni spadnie deszcz, zabezpieczymy zapotrzebowanie wody na uprawę na 1000m2. Innymi słowy, 3 opady w miesiącu zabezpiecza wodę pod 1000m2 upraw.

W ciągu 10 godzin jesteśmy w stanie uzbierać 5 tys. litrów wody. Oczywiście ważne jest to, abyśmy zwiększali też możliwości magazynowania, aby móc uzbierać tej wody jak największej przy pomocy jednego urządzenia. 

Jak duża jest ta maszyna? Nadaje się do mnie na taras? Czy będzie wersja dla mieszczuchów?

Mamy na razie jedną wersję dla wszystkich ale z czasem może powstanie skromniejsza wersja dla użytku przydomowego. Chociaż rolnictwo jest moich głównym celem, to od początku zależało mi, żeby nasze urządzenie było na tyle przyjemne z wyglądu, aby również osoby prywatne chciały montować je przed swoimi domami. Od początku naciskałem na moich konstruktorów, że nie może to być olbrzymia machina, która dewastuje połowę ogrodu w trakcie montowania i wymaga przy żurawia do zamontowania. To będzie urządzenie, kontrolnie designerskie, ale poczciwe i przyjazne dla oka, aby wstając i patrząc przez okno człowiek nie musiał myśleć: jasny gwint, jak to wygląda, nie da się na to patrzeć (śmiech).

Urządzenie ma formę monolitu o wysokości 6 m, z czego metr będzie pod ziemią. Na szczycie ma ramiona dwa niezależne ramiona, które rozkładają całą powierzchnię podczas deszczu, po czym chowają się z powrotem w monolicie. To jest niezwykle lekka konstrukcja.

Nie obawiasz się cen i braku stali?

Jasne, że tak. Dostępność stali jest niepewna a rosnące ceny mogą mogą zniszczyć rentowność przedsięwzięcia. Zmierzamy do pozyskania alternatywy, która zapewni nam dostępność, niską cenę przy zachowaniu wszelkich parametrów trwałości, elastyczności i lekkości. To są włókna szklane i węglowe. Dlatego już teraz rozmawiamy z producentem samolotów ultralekkich na Wschodzie i muszę przyznać, że ich materiał bardzo nas zainteresował. 

Urządzenie jest wysokie ale wagowo nie będzie ciężkie dzięki temu. 

Tak, na pierwszy rzut oka urządzenie wydaje się bardzo wysokie, ale będzie to lekka, ażurowa konstrukcja. Może na Twój  taras na początek ciut za duża ale na polu lub w większym ogrodzie przy domu będzie prezentować się bardzo przyjaźnie. 

Rozumiem, że te ramiona na górze otwierają się samoistnie, kiedy zaczyna padać. Jak dużą powierzchnię zajmują?

Kiedy ramiona otworzą się z pionu do poziomu są króciutkie, po czym rozwijają się do 6 m z każdej strony tworząc koło o średnicy około 12 metrów. Po złożeniu monolit nie przekracza 1m2 powierzchni.  

Wrócę na chwilę do dostępności urządzenia w cenie 30 tys. złotych. Dziś 86,6% gospodarstw domowych w Polsce ma przynajmniej jedno auto. Co czwarty Polak ma w swoim gospodarstwie domowym dwa samochody, a co setny – cztery lub więcej. Myślę, że wystarczy zmiana mentalności i priorytetów, aby każdego stać było na zakup Waszej maszyny. Jednak prawie połowa Polaków uważa, że samochód świadczy o statusie społecznym właściciela. Mam nadzieję, że to się zmieni.

Statystyki nie kłamią. To również moja własna obserwacja. W Polsce zagubiły się w tej chłonności na dobra materialne,  nie potrzebne, pokazowe. Stosunkowo dużo jeździłem po świecie i muszę przyznać, że nasza mentalność jest zła. Zmienia się ale to ślimacze tempo. Na szczęście wśród młodzieży zauważam już często inne nastawienie, mniej komercyjne.

Na Twojej stronie internetowej podsumowałam sobie Twoje projekty. Masz łącznie 11 rozpoczętych inicjatyw w tym COER oraz sześć zakończonych projektów, z czego trzy zostały już wdrożone. Wszystkie te projekty mają aspekt społeczny, w jakiś sposób pomagają ludziom w lepiej funkcjonować. Najnowsze technologie dedykujesz również ratowaniu środowiska. Dla mnie jesteś takim naszym polskim Elonem Muskiem.

Ooo mocne porównanie, lepiej tego nie publikuj (śmiech). 

Przepraszam, ale nie mogę się powstrzymać. Ty też jesteś wizjonerem.

Aspekt społeczny jest mi bardzo blisko. Starałem się znajdować nisze i problemy, które można rozwiązać technologicznie. Dwa ostatnie projekty, nad którymi pracujemy z konstruktorami, COER i CLARA, nadal dotyczą społeczności ale nie w sposób bezpośredni, są to projekty już bardziej środowiskowe. 

Kilka technologii udało się wdrożyć, nie wszystkie z sukcesem, którym możemy się chwalić  ale uznaję, że każde moje doświadczenie jest ważne i daje mi szansę na to, że przy kolejnych działaniach będę w czymś lepszym. 

Pozostaję jednak społecznikiem. Również prywatnie uwielbiam akcje społeczne. Kiedy wybuchła pandemia zaczęliśmy z rodziną akcję, która  miała na celu wsparcie psychiczne społeczeństwa. Zamieściliśmy na oknach uśmiechnięte buźki i napis Będzie Dobrze. Po godzinie przyłączyli się sąsiedzi i tak to się zaczęło. Akcja rozrosła się do rangi międzynarodowej. Kolejną była akcja „nie dla reklamówek, w co zaangażowało się masę dzieciaków.”

Jako naród, słyniemy z tego, że umiemy się mobilizować.

Tak, widzę to po naszych akcjach, dowodem na to są Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy czy akcje pomocy w stronę Ukraińców. Przy projektach społecznych, które prowadziłem widzę tylko jeden mankament. Ludzie często kończą na deklaracjach. Niestety. To spowodowało, że przeniosłem się w stronę działań środowiskowych. Z resztą teraz są one najbardziej potrzebne.

Pomysły są wspaniałe. Wiele osób je ma ale pozostają w ich głowach. Na koniec dnia wszystkie naszej działania muszą się też spinać biznesowo. 

My lub ktoś inny musi w nie zainwestować. Zanim zacznę coś robić, robię szczegółową analizę tego, czy przedsięwzięcie warto zaczynać i dopiero wtedy angażuję odpowiednie osoby. Nie jestem inżynierem, i nie wykonam precyzyjnych obliczeń i rysunków technicznych. Ale jestem w stanie odpowiednim osobom przekazać to, co, chcę osiągnąć. To są najczęściej freelancerzy., konstruktorzy, programiści, działający niezależnie. Staram się tych ludzi spajać ze sobą, utrzymywać z nimi relacje. Kończąc projekt zawsze jest szansa, że po wielu latach zaczniemy coś razem od nowa. Nigdy nie palę mostów. 

Dziękuję Ci za Twój czas. Mam nadzieję, że niedługo będę mogła spróbować deszczówki prosto ze zbiornika COER’a.

< wstecz