Waste Busters
Waste Busters

Wywiady

Wywiady

O tym, dlaczego bioróżnorodność jest ważna i jak w zachowaniu jej pomaga nam sztuczna inteligencja opowiada Andrzej Białaś, który prowadzi projekt Data4Good w firmie Appsilon. 


“Nawet jeśli za kilka lat wyjdzie raport IPCC, że już nic się nie da zrobić, że nieuchronnie idziemy na 4°C ocieplenia do 2050 r. i  możemy się pożegnać z cywilizacją jaką znamy, to ja i tak będę sią starał coś zmienić. Zawsze warto jest mieć cel, który jest zgodny z twoim sumieniem” – powiedział mi Andrzej Białaś odpowiedzialny za projekt Data4Good w firmie Appsilon. Programiści Appsilon stworzyli już sztuczną inteligencję do obserwacji słonia leśnego w Gabonie i planktonu w Arktyce. Jaki będzie kolejny projekt?


Opowiedz mi o inicjatywie Data4Good, nad którą teraz pracujesz.

To program, w którym wspomagamy projekty dla szeroko pojętego dobra społecznego. Nasz zespół ma bogatą wiedzę w zakresie analizy i wizualizacji danych. Appsilon postanowił wykorzystać swoje umiejętności i zasoby by pomagać w projektach mających największy potencjał, by pomóc społeczeństwu i naszej planecie. Aby wyłaniać akcje, w które warto się angażować, potrzebny był networking i ktoś, kto połączy świat naukowców i ekologów z naszymi programistami. Tak trzy miesiące temu powstało moje stanowisko pracy. Data4Good nie jest właściwie projektem, bo to nie jest coś, co się kończy. To bardziej inicjatywa, która ma być kontynuowana, to otwarta ścieżka dla organizacji, firm, ośrodków akademickich. Jeśli ktoś ma pomysł na to, aby Ziemia stała się  lepszym miejscem –  zespół Appsilon może w tym pomóc. Do takich działań dedykowany jest własnie Data4Good, za który odpowiadam.


Przeczytam fragment z Waszej strony:” Nasz zespół zgromadził duże doświadczenie w interaktywnych wizualizacjach danych, uczeniu maszynowym i opracowywaniu rozwiązań sztucznej inteligencji. Postanowiliśmy wykorzystać te technologie do rozwiązywania najpilniejszych wyzwań świata”. O jakich wyzwaniach mówicie? I jaki mają one związek z danymi?

Właściwie nie gromadzimy danych tylko wykorzystujemy te, które są gromadzone przez innych. Nasza rola jest w tym, aby wziąć dane, którymi ktoś dysponuje a ma problem, jak je przeanalizować, opracować, i zrobić z nich pożytek, wyciągnąć wnioski. Wydaje mi się, że nowoczesna technologia może rozwiązać wiele problemów. Nie wszystkie, cudów nie ma, ale jesteśmy zgodni z  globalną agendą. W rozwiązywanie palących problemów świata musimy włączać technologie i my również chcemy brać w tym udział. A główne dwa problemy to zmiany klimatu i utrata bioróżnorodności. To dwa kluczowe obszary, w których pracujemy, bo one mają największy wpływ na nas jako ludzkość. Jeśli chcemy przetrwać jako gatunek musimy coś robić. Planeta sobie jakoś bez nas poradzi. Jeśli wyginiemy, za kilka milionów lat wyewoluuje coś nowego. Jeśli chcemy przetrwać jako gatunek w obecnej formie  musimy tę planetę zachować. Na Marsa szybko jeszcze nie polecimy,  a jeśli nawet to nie będzie nam tam tak wygodnie. Ja wolę tu zostać.


Ja też 🙂

Najważniejszą rzeczą jest zrozumienie wszystkich procesów, jak działają, jak zachodzą. Jeśli chcesz ochronić zagrożony gatunek zwierzęcia to musisz wiedzieć, co ono je, kiedy je,  na jakim terenie przebywa, jak duża jest obecnie jego populacja. 

Zbieranie podstawowych danych o zagrożonym gatunku jest kluczowe, by móc zacząć myśleć o projektowaniu działań ochronnych dla zachowania go przy życiu. I tak samo jest z  modelowaniem zmian klimatu. Dopóki nie zrozumieliśmy, jaki mamy na to wpływ i skąd pochodzą emisje, które prowadzą do takiego a takiego progu ocieplenia, nie byliśmy w stanie określić, na czym trzeba się skupić, czy na transporcie, czy rolnictwie, czy wykorzystaniu paliw kopalnych (uwaga, spoiler – na wszystkim!). Bez konkretnych danych nie wiemy, co dalej robić. Jeśli mamy dane, wiemy,  z której strony zacząć ten problem rozwiązywać. 


Ocieplenie klimatu to temat kolos. Dobrze byłoby, aby organizacje, które się do Was zgłaszają, miały pomysły na globalne efekty swoich działań. 

Jeden Appsilon ma pewnie wpływ niezauważalny na skalę globalną. Natomiast sama technologia jest świetna i może zdziałać bardzo wiele. Wykorzystywanie sztucznej inteligencji, np. algorytmów uczenia maszynowego i analizy danych, mogą dać nam dużo dobrych rezultatów. 

W Brazylii naukowcy na podstawie analizy danych satelitarnych ocenili, ile cały kraj  stracił zasobów wody wskutek zmian klimatu *. Dzięki technologii mogli spostrzec, że w skali ostatnich kilkudziesięciu lat stracili 15% zasobów wodnych. Teraz mogą podjąć odpowiednie działania. 

Sztuczna inteligencja może przewidywać katastrofy, takie jak susze czy pożary.  Dzięki danym zebranym przez czujniki wilgotności powietrza, możemy im przeciwdziałać, szybciej reagować. Możemy chociażby odpowiednio szybko ewakuować ludzi i zwierzęta  z danego obszaru. 

Możemy przewidzieć też, jak podniesie się poziom oceanów w kolejnych latach,  aby odpowiednio wcześnie wycofać się z tych terenów, zablokować tam kolejne inwestycje i budowy. To informacje konieczne do planowania ekspansji miast.

Sky is the limit. Wszystko zależy od tego, jaki zdefiniujemy sobie problem. Prawie we wszystkim nowoczesna technologia może nam w jakiś sposób pomóc. 


A Polska jest  gotowa do takich działań? Jak wygląda u nas wykorzystanie nowych technologii w temacie ochrony zasobów i zrównoważonego rozwoju? Czy sięgamy po technologię?

Jasne! Polscy programiści robią projekty dla firm z całego świata i odwrotnie, nasze rodzime firmy korzystają ze światowych technologii. To nie ma znaczenia, czy to jest Polska, czy jakikolwiek inny kraj. 

Świat jest już bardzo zdecentralizowany. Ja pracuję zdalnie od 10 lat. Pandemia pokazała, że nie ma granic,  nie ma barier jeśli chodzi o współpracę. Internet zmienił świat. Moje spotkanie z Tobą też odbywa się online.

Kto najczęściej zgłasza się do Data4Good z pomysłami? Rozumiem, że jeśli uznacie je za wystarczająco znaczące dla świata działacie pro bono?

Jeśli mówimy o naszych działaniach pro publico bono, to są to głównie ośrodki naukowe i NGO’sy, ale nie zamykamy się na projekty proponowane przez firmy. Nie ma to tak naprawdę znaczenia, kto do nas przychodzi, bo naszym głównym kryterium jest to, czy ten projekt jest zgodny  z naszą misją czynienia naszego świata lepszym i chcemy użyć  do tego nowoczesnych technologii. Interesują nas projekty, które mają duży wpływ. Możemy ich zorganizować niewiele jednocześnie, więc chcemy, aby były to naprawdę ważne rzeczy. 


Macie jakiś flagowy projekt, którym chcesz się pochwalić?

Opowiem Ci o dwóch fajnych projektach: Mbazie w Gabonie i Planktonie w Arktyce.

Kilka lat temu, kiedy powstała inicjatywa Data4Good zgłosili się do nas naukowcy z Uniwersytetu w Stirling w Szkocji, jednego z bardziej zaawansowanych ośrodków badań nad ekologią lasów tropikalnych, którzy współpracują z rządem w Gabonie i prowadzą  monitoring w tamtejszej puszczy. Gabon jest w 90% pokryty lasem, to jest praktycznie w całości puszcza. Tam nie możesz przelecieć samolotem i sprawdzić z góry, co się dzieje, bo wszystko zasłaniają liście. To również bardzo trudny teren do pracy. Na miejscu naukowcy, we współpracy z Gabońską Agencją Parków Narodowych (ANPN Gabon),  prowadzili badania pod nadzorem Robina Whytocka. Od lat monitorują oni gatunki zwierząt, m.in. krytycznie zagrożonego leśnego słonia afrykańskiego, którego jest już bardzo mało. W ostatnich trzydziestu latach ich populacja spadała o ponad 80%, dlatego każdy jeden osobnik jest cenny. Naukowcy potrzebowali zatem bardzo konkretnych danych, ile ich jest i gdzie przebywają. Przy okazji oczywiście monitoring obejmuje inne gatunki zwierząt. W puszczy rozstawione są fotopułapki. Kamera jest zainstalowana na przykład na drzewie, ma czujnik ruchu i robi zdjęcia. Jeśli coś się poruszy kamera robi zdjęcie. Ale nie zawsze jest to zwierzę, w sumie najczęściej są to liście poruszane wiatrem.

Po jakimś czasie, na przykład po miesiącu, naukowcy zabierają karty pamięci ze zdjęciami i zanoszą do swojej bazy, tam je sprawdzają. Problem polega  na tym, że to kilkaset tysięcy zdjęć. Człowiek musi siedzieć i je oglądać, szukając szczegółów. Fajnie jest zobaczyć słonie, szympansa z maluchem na plecach, złotego kota, ale to jest rzadkość, bo zazwyczaj widać głównie  liście. Nie dość, że człowiek wykonuje tę pracę długo, to jeszcze nie jest to bardzo skuteczne. Człowiek może się pomylić. w szczególności jeśli ogląda zdjęcia klika dni bez przerwy. Naukowcy szukali sposobu, aby usprawnić ten proces, chcieli więcej czasu poświęcić na działania w terenie. Wyzwaniem było to, aby dać im technologię, która zadziała na starym sprzęcie i na dodatek bez dostępu do internetu. Udało się. Stworzyliśmy dla nich algorytm, który zadziała na starym laptopie w środku puszczy bez internetu, potrafi przeanalizować zdjęcia z fotopułapek i oznaczyć, jakie są na nich gatunki zwierząt. Myślę, że przyspieszyliśmy ten proces ponad 30-razy. Zamiast miesiąc, ekipa naukowców analizuje zdjęcia jeden dzień. Dla nich to kolosalne ułatwienie. Wrzucają zdjęcia, które są automatycznie analizowane, zostawiają włączony komputer i mogą zająć się pracą w terenie. Aplikacja po dokonaniu analizy wypluwa dane dotyczące zwierząt, pokazuje, ile ich jest, które są rzadkie itd. 


Projekt jest zamknięty?

Cały czas wspieramy tę technologię, która zbudowana jest w oparciu o otwarty kod. Każdy może sobie ten kod wziąć i go użyć. Ale nie będzie jednak działać w innej szerokości geograficznej. Te modele przygotowuje się na bazie konkretnych zdjęć. Zdjęcie słonia w lesie deszczowym to inna bajka niż słoń siedzący na sawannie. To zupełnie inne tło i krajobraz a inne tło wymaga innego opracowania. Zdjęcia z lasów w Polsce mogłyby zadziałać na tych samych gatunkach w Wielkiej Brytanii, ale gdzieś na południu już nie. 


Jak to działa? Jak buduje się takie oprogramowanie?

Trenujemy go. Przeanalizowaliśmy setki tysięcy zdjęć z Gabonu, pokazując programowi, że na tym zdjęciu jest słoń, na tym jest pantera, szympans czy goryl i tak wiele razy. Dzięki temu kolejne zdjęcie umie już ocenić sam, z dużym prawdopodobieństwem rozpozna gatunek zwierzęcia. 


I to jest sztuczna inteligencja.

Dokładnie, ale nie martw się, nie przejmie władzy nad światem, jak to niektórzy wieszczą. Robi fajne rzeczy, ale jednocześnie jest kolosalnie ograniczona. Nie chodzi o same zdjęcia ale odpowiednie opisy w trakcie takiego treningu. Jeśli na zdjęciu jest goryl i szympans a w opisie jest goryl, to goryl i szympans razem zostaną uznane przez komputer za goryla. Wszystko musi być dokładnie opisane, aby komputer nauczył się danego algorytmu. Maszyny są po prostu ograniczone. 


Opowiedz nam o drugim flagowym projekcie –   tym związanym z planktonem.

Zgłosiła się do nas naukowczyni w Sorbonie, która współpracuje z człowiem na uniwersytecie Laval w Kanadzie, oboje badają różne rodzaje planktonu. Mają specjalne kamery w postaci pudła, które nakłada się na siatki do łapania planktonu. Zdjęcia z tej kamery nie są zbyt piękne ale znacznie ułatwiają prowadzenie badań, automatycznie robią tysiące zdjęć.

Jaka jest definicja planktonu? Przypomnisz nam?

Planton to wszystkie organizmy roślinne i zwierzęce, które unoszą się w toni wodnej ale nie mogą same pokonać silnego prądu.

To wróćmy do historii z naukowcami.

Ci naukowcy badali konkretnie widłonogi, maleńkie skorupiaki, które zjadają plankton roślinny. Plankton roślinny odpowiada za 90% produkcji tlenu w oceanach i za 50% produkcji na całym globie. W Arktyce mamy dość skomplikowany łańcuch pokarmowy. Ocean jest tam skuty lodem, choć oczywiście w coraz mniejszym stopniu, ale jednak są długie okresy zimowe, kiedy jest mniej światła. Jest dłużej ciemno. Na wiosnę rozwija się plankton roślinny, którym najadają się widłonogi, by odłożyć energię w specjalnych woreczkach tłuszczowych. Naukowcy ustalili, że jest to niezwykle ważny element łańcucha pokarmowego. Te tłuściutkie widłonogi to podstawa pokarmu wszystkich małych rybek, np. śledzi czy ryb dorszowatych, które są potem zjadane przez foki, te z kolei przez niedźwiedzie i ludzi. Jeśli widłonogi mają mniejsze woreczki tłuszczowe to znaczy, że mniej były w stanie pozyskać planktonu roślinnego w danym sezonie. Naukowcy badają zależność pomiędzy zmianami klimatycznymi a wielkością woreczków lipidowych widłonogów. Do tej pory sami musieli analizować tysiące zdjęć ręcznie. Dzięki zebranym informacjom wiedzą, czy jest większa czy mniejsza dostępność pokarmu w ekosystemie. Zrobiliśmy dla nich model uczenia maszynowego. Program mieli te wszystkie zdjęcia, znajduje woreczki lipidowe i automatycznie liczy,  jakiej są wielkości i ile ważą. Skróciło to pracę, która trwała kilka tygodni  do kilku minut. Plakton jest mało medialny, to nie niedźwiedź polarny czy panda, ale jest bardzo ważny.

Bez poznania tych mechanizmów  nie jesteśmy w stanie zrozumieć, co się może wydarzyć, nie możemy przeciwdziałać, nie wiemy, jak ustalić priorytety, na czym się skupić.


Teraz zaczynam mieć jasny obraz tego, jak technologia może być powiązana z ochroną klimatu. Potrzebowałam tej historii. 

Zajmuję się DAta4Goog od 1 kwietnia, i jestem tu po to, aby przyciągnąć kolejne projekty. Mbaza był do tej pory największym sukcesem. Został oceniony wysoko przez środowisko eksperckie i doceniony przez media. U nas wewnętrznie w firmie oba projekty wzbudzają pozytywne emocje, wszyscy bardzo się z nich cieszą. To pokazało, że stworzenie mojego stanowiska miało sens (śmiech).


Pora na kolejne duże rzeczy.

Tak, mam na celu pozyskanie dużego projektu. Skupiam się na ociepleniu klimatu i bioróżnorodności, bo bez tego ludzkość wyginie. Jeśli klimat za bardzo się ociepli, to bioróżnorodność tylko czeka w kolejce by zniknąć, bez niej ludzkości też nie może być.

Skieruję się teraz do naszych czytelników. Jeśli czujecie, że wpisujecie się w misję ratowania planety, dysponujecie danymi, skontaktujcie się z Andrzejem. Gdzie się mieścicie?

Nie mamy fizycznego biura, mamy ludzi na całym świecie, pracujemy w pełni zdalnie. Jest to zespół około 100 osób i cały czas rośniemy. Także o kontakt proszę przez email: [email protected] albo LinkedIn 🙂

Jesteś ambasadorem Sustainability Procurement Pledge. Co to za organizacja?

Sustainable Procurement Pledge to globalna inicjatywa wszystkich firm, które pracują nad swoimi łańcuchami dostaw. Każdy duży biznes, jeśli chce się dekarbonizować i osiągnąć neutralność klimatyczną, nie może zrobić tego bez sprawdzenia łańcucha dostaw. Dla wielu firm ponad 70% emisji może pochodzić od dostawców. To, że twoje biura są zasilane zieloną energią, zmniejszasz zużycie zasobów, pracownicy korzystają z rowerów lub transportu publicznego. nie oznacza, że twój biznes jest neutralny klimatycznie. Twoje emisje nadal będą pochodzić z łańcucha dostaw, ponieważ kupujesz opakowania, taśmy, jedzenie do firmy, ktoś ci dostawcza innych usług. Każdy ma kolejnych podwykonawców, którzy też emitują CO2 i gdybyś ty u nich nie kupiła to tych emisji by nie było. 

W bankach jest jeszcze problem z tym, kogo utrzymują. Ich  ścieżka jest dużo dłuższa.

Odnośnie banków polecam Tobie i naszym czytelnikom video podcast Climate Town. Jeden odcinek poświęcony jest właśnie bankom.

Jasne,  wspierajmy fajne treści.  Tu link: https://www.youtube.com/watch?v=NJ7W6HFHPYs

Banki mają ten czwarty filar, czyli idąc dalej –  wszystko to, co wspierają swoimi pieniędzmi. 

Powoli godzę się z tym, że jak się czemuś długo przyglądam to zawsze widzę pęknięcia. Ale widzę też, że w tych tematach jesteśmy do przodu. Jak zaczynałem pracę w ochronie środowiska kilkanaście lat temu nikt nie wiedział, co to jest bioróżnorodność. Zmiany klimatyczne? Słyszałem często, że to ściema, to nie wina człowieka. Teraz nie mam już takiego problemu. Ludzie, z którymi rozmawiam, nie negują tego. To nawet wstyd powiedzieć, że nie wierzy się w zmiany klimatu. Czy się wyrobimy do tego 2050 r. i jeszcze będzie co ratować to zobaczymy.


Chciałabym zapytać Cię jeszcze o  ocean. To nadal Twój konik?

Konik przypadek. Poszedłem na ochronę środowiska. Interesowały mnie komputery i przyroda. 

To jesteś  iw idealnym miejscu?

Tak, ale zajęło mi 12  lat, żeby tu dotrzeć. Na studiach wybrałem kierunek ochrona środowiska. Większość osób na roku zastanawiała się, co będziemy po tych studiach robić. Kiedy je zaczynaliśmy, Polska wchodziła do unii, słyszeliśmy o Naturze 2000, o ochronie przyrody. Słuchaliśmy, jakie to będzie ważne i że to się rozwinie również w Polsce. Skończyliśmy studia, otworzyliśmy Gazeta Praca a tam …. zero. Chyba z rok szukałem pierwszej pracy robiąc cokolwiek, aby w końcu trafić do organizacji pozarządowej do projektu zajmującego się promocją recyklingu. Wtedy jeszcze recycling był czymś nowym. Chciałem pracować w terenie, obserwować zwierzęta a skończyłem przy laptopie trzaskając artykuły o recyklingu. Miałem jednak szczęście. Ta organizacja weszła do koalicji europejskich  NGOsów, które pracowały nad reformą wspólnej polityki rybołówstwa – to nadrzędny akt prawny Unii Europejskiej, regulujący zasady dla rybołówstwa. Zająłem się komunikacją i PR-em w tym zakresie i stamtąd, w krótkim czasie trafiłem do Oceany, największej międzynarodowej organizacji działającej na rzecz ochrony mórz i oceanów. Zaczynałem pracując na rzecz przemiany europejskiego systemu dopłat do rybołówstwa, by środki publiczne były wydawane dla dobra publicznego, czyli ochrony zasobów, a nie na rozbudowę floty. Kiedy zakończył się ten projekt zająłem się tylko Bałtykiem i bardzo dużo czasu poświęciłem zrównoważonemu rybołówstwu. Nie wiem, jak wiele wiesz o rybołówstwie.

Wiem same smutne rzeczy.

W dużej mierze jest ono regulowane kwotami połowowymi. Na podstawie badań naukowcy określają, np. ile ton dorsza jest w Bałtyku i ile można go złowić, aby w kolejnym roku było go więcej. Jednak lobby rybaków jest bardzo silne, zawsze te kwoty były naciągane, aby nie zaczęły się strajki. Już od jakiegoś czasu mało czytam o tym, co się dzieje w rybołówstwie, ale chyba tam też nie jest za zielono.

Są kraje, które mają węgiel i politycy boją się górników i są kraje, w których rządzą rybacy.

Sektor rybołówstwa to chyba mniej niż 1% PKB w Polsce, nie mamy dużo zasobów. A jednak to wpływowa grupa również u nas. Jak się wkurzą to od razu wychodzą na ulicę, idą do mediów i sondaże lecą w dół. Rolnicy i rybacy to grupy z którymi od zawsze każdy polityk musiał się liczyć. 

Ja też robię sobie przerwy w czytaniu, bo nie zawsze dobrze radzę sobie z tzw. Climate Grief –  nie mamy chyba jeszcze polskiego określenia. Jak Ty sobie radzisz? Wydajesz się bardzo pozytywną osobą.

Szalenie fajnie, że to mówisz, bo uważam, że jestem wybitnie negatywną osobą (śmiech). Na wszystko patrzę realistycznie i widzę, że raczej zmierzamy w złym kierunku. Ale nie mógłbym sobie poradzić z moim sumieniem, gdybym nie zrobił czegoś, aby temu przeciwdziałać. Nawet jeśli za kilka lat wyjdzie raport IPCC, że już nic się nie da zrobić, że nieuchronnie idziemy na 4°C ocieplenia do 2050 r.  i  możemy się pożegnać z cywilizacją jaką znamy, to ja i tak będę sią starał coś zmienić. Zawsze warto jest mieć cel, który jest zgodny z twoim sumieniem. I tyle!

Dużym motorem są dzieci. Nie tylko dlatego, że chciałbym, aby miały do dyspozycji lepszy świat (albo inaczej –  trochę mniej gorszy świat niż ja  miałem), ale też dlatego, że ja jestem dla nich przykładem. Chcę robić rzeczy, które będą ich inspirować, dobrze ich wychować. Chcę im pokazać, jak być dobrym Ziemianinem.

Firma Appsilon została założona w 2013 roku, zajmuje się dostarczaniem innowacyjnych rozwiązań do analizy danych i uczenia maszynowego. 


Brazil has lost 15% of its surface water since the early 1990s
Najpoważniejsza susza od 90 lat. Brazylia mierzy się z ogromnym kryzysem wodnym

< wstecz