Waste Busters
Waste Busters

Wywiady

Wywiady

O rewolucji w swojej firmie woshwosh, dzięki której usługa odnawiania butów ma być dostępna dla wszystkich, opowiada Martyna Zastawna, liderka zrównoważonego rozwoju i CSR w Polsce.

W tym roku Martyna Zastawna znalazła się na liście najbardziej wpływowych kobiet w Polsce magazynu Forbes. Czy oznacza to, że ekologia w końcu została postawiona na piedestale obok kultury czy sportu? Mam nadzieję. “Samo to, że ludzie deklarują, że chcą być ekologiczni sprawia, że firmy chcą podążać za trendami”. Przed nami jednak długa droga a czasu jest mało. Według Martyny, nasza przyszłość zależy od tego, czy zmobilizujemy siły teraz, już, szybko na wielką skalę. Dotyczy to zarówno polityków, biznesu jak i nas konsumentów. A co możemy zrobić? Chociażby przestać wyrzucać buty, możemy zacząć je odnawiać. Dzięki zmianom, które obecnie wdraża w woshwosh, usługa renowacji obuwia będzie coraz tańsza i coraz bardziej popularna. “Wdrożenie już pierwszej naprawdę małej zmiany w biznesie dało nam wzrost o 25%”.

Ile butów miesięcznie odnawiacie?

Obecnie mamy jedenaście punktów w Polsce, czyścimy niecałe tysiąc butów miesięcznie. Ale nadchodzą spore zmiany w woshwosh. Można powiedzieć, że przechodzimy rewolucję. Zdefiniowaliśmy już, co tak naprawdę jest nam potrzebne do zbudowania skali. Likwidujemy większość punktów. Zostaje tylko Warszawa. Pickup pointy się nie sprawdziły ze względu na rotującą obsługę. Będą działać jeszcze tylko kilka tygodni. Wbrew pozorom, nasze usługi będa tańsze i będziemy w stanie odnowić znacznie większą liczbę butów. Pracujemy nad takim rozwiązaniem, które ma na celu ułatwić zamawianie naszych usług. 

Czyli poszerzysz grono klientów zmniejszając liczbę punktów?

Tak, zrobimy to poprzez uproszczenie sposobu zamawiania usługi. W połowie września startujemy z aplikacją. Nie mogę zdradzić wszystkich szczegółów, ale ogólnie ujmując aplikacja woshwosh będzie zachęcała do bardziej ekologicznego stylu życia. Będzie połączeniem usługi z działaniami ekologicznymi, cyrkularnym, edukacyjnymi, będzie miała na celu zmniejszenie śladu węglowego. 

Dla kogo jest woshwosh?

Woshwosh jest dla wszystkich osób, które mają buty a brakuje im czasu i wiedzy o tym, jak o nie zadbać. Nie jest to usługa wyłącznie dla osób interesujących się ekologią, choć takich jest na pewno najwięcej. Druga odnoga to usługa B2B dla firm odzieżowych i obuwniczych. które chciałyby wdrożyć cyrkularne rozwiązania do swojej strategii. Z naszych usług korzystają również firmy produkcyjne, które mają ubrania i buty robocze. Zajmujemy się drugim obiegiem właśnie dla tych sektorów. 

Ekologia stała się mainstreamem. 

Słowo ekologia jest niewłaściwie rozumiane ale używam je celowo, bo jest popularne. Nie wszyscy wiedzą jeszcze, czym jest cyrkularny i zrównoważony rozwój. Jeśli mówimy ekologia –  to wszyscy nas zrozumieją. 

Woshwosh ma szansę stać się produktem masowym?

Początki były trudne, usługa musiała być droga, abym mogła utrzymać firmę. Ale od kilku miesięcy pracujemy nad skalowaniem usługi. Wdrożenie już pierwszej naprawdę małej zmiany w biznesie dało nam wzrost o 25%. Podpisujemy właśnie umowę na pracownię o powierzchni 500 m2, więc to już zupełnie inne gabaryty. Również dzięki działaniom B2B woshwosh stała się zupełnie inną firmą niż tak, którą zakładałam w 2015 r. Obecnie nasz zakład na Międzyborskiej pęka w szwach. Osoby nie związane bezpośrednio z rzemiosłem pracują z domu, bo nie ma się tu jak ruszyć. Mój gabinet też jest zadowolony kartonami z butami. 

Na czym konkretnie polega Wasza usługa dla firm?
Zacznijmy od tej najprostszej, czyli od czyszczenia i dezynfekcji butów i odzieży roboczej. Są to działania cykliczne, czyli raz na dwa tygodnie lub raz w miesiącu otrzymujemy określoną w umowie liczbę butów i ubrań. Współpracujemy z Ikeą, Mostostalem czy Kuchnie Świata. Z woshwosh współpracują także firmy około odzieżowe i około obuwnicze. Ratujemy na przykład obuwie, które zostało zareklamowane bądź uszkodzone w transporcie. Część butów dostępna w sklepach to te, które naprawiliśmy. Niestety firmy jeszcze nie chcą się tym chwalić. Wynika to z oczekiwań klientów i braku odpowiedniej edukacji w tym zakresie. 

Opowiedz mi, co jeszcze robisz dla środowiska poza woshwosh.

Staram się robić sporo innych rzeczy. Ostatnio sama zastanawiałam się nad tym, co sprawia mi największą przyjemność. Uwielbiam tworzyć strategie CSR-owe dla firm, doradzać, najwięcej przyjemności sprawia mi jednak edukacja. Naprawdę lubię współpracować z firmami, choć czasami jest to walenie głową w ścianę. 

Czujesz opór materii?

Oczywiście, że tak. Spotykam opór przed zmianą, opór budżetowy, mogłabym wymieniać szereg oporów. Ale punktem wyjścia do moich działań jest to, że weszliśmy w fazę wielkiego kryzysu klimatycznego. Jesteśmy w beznadziejnej sytuacji i mówienie już, że musimy zacząć coś robić jest niewystarczające. Musimy robić dużo i szybko. Firmy robią rzeczy ze względów legislacyjnych, bo zmienia się prawo, coraz częściej jednak czują nacisk ze strony społeczeństwa. Ludzie zaczynają deklarować swoje chęci, choć nie jest to tożsame z działaniem. Ale mimo wszystko już samo to, że ludzie deklarują, że chcą być ekologiczni sprawia, że firmy chcą podążać za trendami. Nie wychodzi to jednak z wartości. W bardzo niewielu firmach zrównoważony rozwój jest kwestią właśnie wartości. Niestety oprócz tego, że mamy kryzys klimatyczny to jeszcze finansowy tuż za rogiem.

Czy pokładasz nadzieję w nadchodzącym COP-ie? 

Zawsze lepiej jest mieć nadzieję, bo przestałoby mieć sens to, co robię. Natomiast smutne jest, że w ostatnim czasie naprawdę nic dobrego się nie dzieje, niewiele celi zostaje osiągnięte. Spójrzmy na temperatury we Francji, w Wielkiej Brytanii, na to co się dzieje u nas. To jedna z tysięcy kwestii.

Uważam, że działania muszą być radykalne, aby coś się faktycznie zmieniło. Branża modowa, w której ja się obracam, jest w tragicznym stanie, jest coraz gorzej. Ostatnio ucieszyłam się, bo w jednej z dużych firm modowych w zarządzie pojawił się ekspert od CSR. Pomyślałam –  świetnie, w końcu ktoś od CSR na samej górze. Jednak to tylko pozory, ponieważ ta osoba okazała się w kwestiach zrównoważonego rozwoju zupełnie niekompetentna.  

W Polsce CSR i zrównoważony rozwój uznaje się za pokrewne zawody z PR-em. Może to jest błąd. Być może tematem powinni zająć się specjaliści od środowiska, klimatu, inżynierowie a nie specjaliści od wizerunku.

Problem polega na tym, że od niedawna kształcimy osoby na tym stanowisku. Obecnie mamy 3 uczelnie w Polsce. Mam przyjemność układać program jednej z nich. Jest zapotrzebowanie ale jak na razie za mało ludzi. Już się to zaczyna zmieniać ale pamiętam, że jeszcze pół roku temu pisały do mnie osoby na stanowisku specjalisty do spraw PR i CSR. Od razu pachniało mi to greenwashingiem.

Aby zadziały się zmiany, potrzebna jest kooperacja i tylko współdziałanie może sprawić, że zmiany będą miały sens. Jeśli biznes nie będzie współpracować z rządem, rząd z biznesem i jednostkami to nic się dobrego nie zadzieje na odpowiednią skalę. To trybiki połączone. Pracuję od 7 lat w branży modowej, widzę, co się dzieje. Nie wierzę w polski rząd. Jeżeli ma się coś wydarzyć to raczej coś złego a nie dobrego. Na szczęście zaczyna się dziać sporo oddolnie, jest coraz więcej inicjatyw. W lipcu zasiadałam przy okrągłym stole ONZ na temat zmian, jakie można wdrożyć. Okrągłe stoły ma większośc krajów. Bardziej wierzę w takie organizacje niż w nasz rząd.

Ile osób zasiadło przy okrągłym stole ONZ  w Warszawie?
Na tym poprzednim spotkaniu było około 50 osób a na tym ostatnim około 25.

Czy wiadomo już, kiedy w Polsce będziemy mieć edukację klimatyczną?

Nie znam dat, czekamy. Edukacja klimatyczna to jest jeden z fundamentów, na których możemy się oprzeć. Widać to na Zachodzie, tam gdzie ta edukacja funkcjonuje świadomość jest zupełnie inna. Bardzo dużo moich znajomych, którzy są rodzicami, sami uczą dzieci od małego. Jestem bardzo ciekawa tego pokolenia za 20 lat. Przez wiele lat unikam mówienia na głos tego, że będzie źle, uważałam, że pesymistyczne wizje blokują ludzi przed działaniem. Ale pewne jest to, że będzie źle, więc nie możemy ludzi okłamywać. Od tego, co teraz zrobimy zależy tylko to, jak bardzo źle będzie. Za 20 lat będą jeszcze wyższe temperatury, OpenAir  być może w ogóle nie będzie zaplanowany na otwartej przestrzeni a być może te tereny będą już zalane. Biorąc pod uwagę biznes i to jak biznes do tego podchodzi, szanse na szybkie zmiany są małe, więc chciałabym skupić się na adaptacji nas do przyszłym warunków życia. Na tej właśnie adaptacji nas i przyszłych pokoleń opieram w dużej mierze program studiów podyplomowych na jednej z uczelni, który tworzę. Trzeba się do tych zmian odpowiednio przygotować. 

Podobnie jak Twoi znajomi, biorę na swoje barki edukowanie moich dzieci. Nie mam do tego odpowiednich narzędzi, jest to niezmiernie trudne, ponieważ nie mam wsparcia. Gdyby w lodziarnia nie było opcji jednorazowych pojemniczków i plastikowych patyczków nie musiałabym być tą złą mamą, która zawsze wybiera lody w wafelku. Zmienię temat. Z której z licznych już nagród ucieszyłaś sie najbardziej?

Najbardziej cieszę się z dyplomów i wyróżnień od fundacji, którym pomagam przekazując im buty i odzież. To jest dla nich realna pomoc. Czasami otrzymuję laurki od dzieci, które z radością eksportuję u siebie w gabinecie. Te nagrody cieszą mnie najbardziej. Z kolei biznesowo najbardziej pomogło mi wyróżnienie Forbesa, który w ubiegłym roku uznał mnie za jedną z najbardziej wpływowych kobiet w Polsce. To ugruntowało moją pozycję. Ludzie przestali patrzeć na mnie jak na świruskę, która wdraża działania cyrkularne. Naprawdę odczuwam to, że firmy zaczęły traktować mnie poważniej. Wyróżnienie Forbesa z pewnością wizerunkowo bardzo mi pomogło osadzić się w świecie biznesu. Dzień po publikacji miałam 15 wiadomości od firm, które chciały się ze mną spotkać.

Siedem lat temu mało kto zwracał uwagę na hasło Zero Waste, ekologia, to był abstrakt.

Tak, to była mozolna droga. Fajnie, że tak wpływowy magazyn jak Forbes uznał, że to co robię jest równie ważne jak to, co robią Iga Świątek czy Martyna Wojciechowska. 

Twoje nazwisko  na tej liście wpływowych kobiet Forbesa  jest znakiem, że temat zrównoważonego rozwoju staje się ważny dla społeczeństwa. Bardzo Ci gratuluję.

Wróćmy jeszcze do butów. Kilka lat temu moja przyjaciółka Iza poleciała do Zambii, aby leczyć dzieci w sierocińcu. Jest pediatrą.  Kiedy zapytałam, co jest tam najbardziej potrzebne, odpisała tak  –  wyślijcie nam buty. Zamiast leczyć poważne choroby całym dniami oczyszczam dzieciom stopy z larw i kawałków szkła. Wtedy zdałam sobie sprawę z tego, że buty mogą uratować komuś życie. Natychmiast zorganizowaliśmy w Krakowie zbiórkę i wysłaliśmy Izie kilkaset par.

Tak, ubrań jest masa, wszędzie możemy je dostać. Natomiast butów brakuje. Widać to było wyraźne po zbiórkach dla Ukrainy. Buty to naprawdę towar deficytowy. A brak butów oznacza poważne kłopoty, nie tylko w Afryce. W Polsce najczęstszym powodem śmierci wśród osób w kryzysie bezdomności jest właśnie brak obuwia zimą. Wychłodzenie zaczyna się od głowy i stop.

Podczas pierwszej zbiórki zebraliśmy tysiąc par butów. Mieliśmy wtedy mały lokal, kilkanaście metrów, więc woziłam te buty w samochodzie. Teraz potrafimy zebrać nawet 130 tys. par. Jesteśmy społeczeństwem, które się bogaci ale jednak są ludzie, którzy potrzebują naszej pomocy. 

Mam jedną parę butów, które uwielbiam ale po 8 latach intensywnego noszenia wyglądają naprawde źle. Wyślę je do Was. Może uda się z nimi jeszcze coś zrobić.

Dokładnie dlatego założyłam tę firmę. Jeśli ich do nas nie wyślesz pewnie trafią na śmietnik lub do spalarni. Problem polega na tym, że nic innego nie da się z butami zrobić. Nie nadają się do recyclingu, bo są zrobione z różnych rodzajów materiału. Mam nadzieję, że coraz więcej osób będzie odnawiać swoje obuwie. Dlatego cieszę się, że nasza usługa staje się tańsza. 

Czas na Twój apel do naszych czytelników.

Ok. Kupujcie buty dobrej jakości, z  dobrych materiałów. To nie muszą być buty drogie. Obejrzyjcie je przed zakupem, zobaczcie, czy są solidnie wykonane. Dbajcie o buty, nawilżają je, czyście, szczotkuje jeśli są z zamszu lub wyślijcie do woshwosh 😉  Dzięki temu posłużą wam nie dwa a na przykład dziesięć sezonów. 

Czy spotykasz się z ostracyzmem kiedy kupujesz coś nowego? 

Oczywiście. Jestem pod obstrzałem krytyki. Są osoby, które uważają, że nie mam prawa kupić sobie nowych butów, pracować z Samsungiem czy z CCC. Firmy, aby się zmieniać, potrzebują pomocy innych firm, specjalistów. Trzeba pomóc im w tej zmianie. Oczywiście ważne jest negowanie złych praktyk, ale sama krytyka nic nie przyniesie. Trzeba wdrażać projekty, edukować, rozmawiać z nimi. A wracając do pytania, wszystkie moje działania są podglądane, część z nich krytykowana.

Jeśli chodzi o kupowanie nowych rzeczy to zdarza mi się to rzadko. 90% butów kupuję z drugiej ręki i najpierw odnawiam je w woshwosh. Rok temu kupiłam nowe buty, które marzyły mi się od lat. Kupiłam je i nie żałuję tego, bo posłużą mi długie lata. 

Dziękuję za rozmowę Martyno.

Dzięki i do zobaczenia!

< wstecz