Waste Busters
Waste Busters

Wywiady

Wywiady

O walce z niewidocznym zabójcą, czyli smogiem, rozmawiam z Marcinem Gnatem, szefem działu komunikacji Airly.


Czujniki Airly zainstalowane są już w 40 krajach, między innymi w Mongolii, Ekwadorze, Hongkongu i Nowej Zelandii. W Polsce mamy ich już około 4000 “Smog ma na koncie podobną liczbę ofiar co covid (…), to pandemia w zwolnionym tempie” – mówi Marcin Gnat. Gdzie jest największe źródło zamieczyszczeń powietrza? Jak poradzić sobie z lokalnym trucicielem? Wiele dowiecie się z tego wywiadu. Serdecznie zapraszam.

W okresie od jesieni do późnej wiosny codziennie odpalam Airly i sprawdzam kolor kółeczka. Jak jest zielone, idziemy na spacer, jak jest żółte to się długo zastanawiam, czerwone oznacza siedzenie w domu.  Właściwie poza kolorem na nic innego nie patrzę. Czy to błąd? Zacznijmy od instrukcji, jak korzystać z Waszej aplikacji.

Bardzo mnie cieszy to, że w taki sposób odbieracie nasze pomiary, bo oznacza to, że komunikujemy się z naszymi odbiorcami w zrozumiały sposób. Celowo zrobiliśmy to tak, żeby za pomocą tych kolorów odczytać instynktownie, czy powietrze jest złe czy dobre. Podobnie jest, kiedy przechodzimy przez ulicę i patrzymy na sygnalizację świetlną. Każdy z nas instynktownie reaguje na kolory zielony, czerwony i pomarańczowy. W naszej aplikacji jest tak samo. Cieszy nas to, że korzystacie z aplikacji dokładnie w taki sposób. Docieramy dzięki temu do szerokiego grona odbiorców. Zależy nam na tym, aby ta wiedza była powszechna. Jeśli chcielibyśmy zagłębić się bardziej w temat powietrza, warto zwrócić uwagę na to, że te kolory są wypadkową skali jakości powietrza. Skala CAQI, którą posługujemy się w przypadku Polski, to europejski indeks jakości powietrza, w którym klasyfikujemy, jakie stężenia zanieczyszczeń są dla nas jeszcze bezpieczne a jakie nie. Jeśli włączymy naszą mapę zobaczymy wszystkie wskaźniki zanieczyszczeń takie jak PM1, PM2,5, PM10 i inne.

Co oznaczają te skróty? 

PM1, PM2,5, PM1,0 to zanieczyszczenia, które  powstają w wyniku spalania paliw stałych i innych substancji czy przedmiotów. To w uproszczeniu smog, którym oddychamy. A cyferki 1, 2,5 i 10 to ilość milimetrów, która odpowiada wielkości tych cząstek. I tak na przykład PM 2,5 to pyły zawieszone, których średnica nie przekracza 2,5 mikrometra. PM10 to pyły, których średnica nie przekracza 10 mikrometrów. 

Jest jeszcze drugi typ zanieczyszczeń, które mierzymy. Są to NO2, O3, SO2 czy CO, powstające m.in. w wyniku emisji spalin samochodowym, niebezpieczne w szczególności w lecie, gdy następuje reakcja fotochemiczna wraz z mocnym światłem słonecznym. Są one szczególnie groźne dla astmatyków i dzieci. Stosunkowo nowym odkryciem jest to, że podobnie jak PM’y ten rodzaj zanieczyszczeń przyczynia się do nasilenia objawów depresji czy, w przypadku dzieci – problemów z nauką wynikających z zaniżonych możliwości poznawczych wskutek przyswajania nieczystego powietrza. To jest ciekawe, że poznajemy kolejne aspekty tego, jak zły jest dla nas smog. Teraz już wiemy na przykład, że taki rodzaj zanieczyszczeń jak spaliny samochodowe powoduje, że dzieci nie mogą skoncentrować się na nauce. 

Zatem, jeśli nie mamy zdiagnozowanych chorób, wystarczą nam kolory, ale jeśli ktoś ma astmę  może sprawdzić wskaźniki, które są ważne dla astmatyków. Myślę, że te dokładne dane są istotne w szczególności, kiedy sensor świeci się na żółto, bo wtedy nie do końca wiadomo, co robić. W takiej sytuacji warto poznać szczegóły aplikacji.

Zwróciłaś uwagę na ciekawy aspekt. Są również różne skale. Skala CAQI jest dość tolerancyjna, progi są relatywnie wysokie. Skala amerykańska AQI jest trochę bardziej restrykcyjna, natomiast w ubiegłym roku Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) jeszcze bardziej wyśrubowała te normy. Badania pokazały bowiem, że zanieczyszczenie powietrza jest jeszcze bardziej szkodliwe  dla ludzkości niż się spodziewaliśmy. W krajach o różnych skalach odbiór danych będzie zatem nieco inny. Powoduje to nie tylko skala, ale również różnice między krajami. Z racji tego, że u nas smog jest dużym problemem, niestety jesteśmy jednym z liderów w temacie zanieczyszczenia powietrza w Europie, to trochę zaczęliśmy tolerować ten problem. Kółeczko nie pali się fioletowo, pali się na żółto, to oznacza 90% normy, więc myślimy, że nie jest aż tak źle, możemy iść na spacer. Porównujemy do stanu sprzed kilku dni, kiedy świeciło się na fioletowo przez cały czas. Nagle to żółte światełko wydaje się całkiem pozytywne. 

Krążą miejskie legendy na temat naszej skali zanieczyszczenia. Często słyszę, że jak u nas aplikacja pokazuje “żółte powietrze” to we Francji przy takim samym stężeniu aplikacja świeci się na czerwono. 

Nasza skala jest taka sama w całej Europie. Te legendy wynikają z różnej wrażliwości i wiedzy społeczeństwa na temat zanieczyszczeń powietrza. Francuzi i Brytyjczycy od dziesięcioletni znają ten problem. Pamiętamy wielki smog londyński na początku lat 50. Wtedy już Wielka Brytania zdawała sobie sprawę z tego, jak wielkie jest to zagrożenie i już wtedy podjęła konkretne kroki. W Polsce zainteresowanie społeczeństwa tym problemem to sukces ostatnich 5-7 lat. Dopiero od tych kilku lat w ogóle zaczęliśmy o czymś takim mówić. We Francji i Wielkiej Brytanii ludzie mają już tę wiedzę i są bardziej wyczuleni na informacje o smogu. Jeśli nasze sensory świecą się tam na żółto, to już jest alarm, żeby osoby starsze i dzieci pozostali w domach. Skalę mamy tę samą ale wyniki są naprawdę różnie interpretowane. A co do samej skali, niebawem wchodzą nowe normy WHO, które my również będziemy adaptować do naszej strony. 

Wracając do Polski, u nas ten problem jest naprawdę spory ale niestety trochę nauczyliśmy się z nim żyć,  uznając, że polskie powietrze ma po prostu przez część roku swój swoisty zapach. Zapach spalenizny.

Wszyscy znamy zapach polskiej wsi zimą.

Dokładnie. Węglowy dym, który unosi się to coś, z czym dorastaliśmy, co dobrze znamy. Tak pachnie dla nas polska wieś, polskie miasteczko. 

To miejsce, w którym warto, abym zacytowała znajomego. “Wychowałem się na Śląsku. Tu zawsze było gęste powietrze i jakoś nikt się od niego nie rozchorował. Teraz to powietrze jest dużo lepsze, więc nie rozumiem, skąd ta panika ze smogiem”. Co byś mu odpowiedział?

Bardzo często spotykamy się z takim podejściem również w rozmowach prywatnych. Mamy rodziny w różnych częściach Polski. W dużych miastach jest to przyjmowane raczej ze zrozumieniem, choć nie zawsze. Gorzej się dzieje, jeśli trafimy do mniejszych miejscowości czy tradycyjnych ośrodków związanych z ciężkim przemysłem. Cytowałaś kolegę, który wychował się na Śląsku. Często pojawia się tu takie podejście: u nas zawsze tak było i ludzie jakoś żyli. Słyszę na przykład: “Moja babcia przeżyła 90 lat a wychowała się koło kopalni”. Pytanie jest takie, czy jeśli coś funkcjonowało źle do tej pory i było społecznie pomijane, jest wystarczającym powodem, aby się tym tematem nie interesować. Koledze odpowiedziałbym statystyką. 7 mln ludzi na świecie umiera rocznie z powodu zanieczyszczonego powietrza. Smog przyczynia się bezpośrednio do zwiększonej liczby zgonów na raka, problemów kardiologicznych, problemów układu sercowo-naczyniowego. Coraz częściej mówi się o wpływie smogu na psychikę człowieka, zanieczyszczenie powietrza wzmaga a nawet wywołuje depresję, źle wpływa na rozwój dzieci w wieku szkolnym. Może te dane otworzyłyby mu oczy, ale to wymaga wrażliwości.

Zanieczyszczenie powietrza to problem, którego nie widać.

Nazywamy go niewidocznym zabójcą lub pandemią w zwolnionym tempie. Smog ma na koncie podobną liczbę ofiar co covid, a może nawet większą ale nie widać go  gołym okiem. Dzieje się cały czas ale nie tak gwałtownie jak pandemia koronawirusa. Kiedy pojawiły się pierwsze sygnały o rozwoju wirusa, zamknęliśmy się w domach, odizolowaliśmy się od siebie, podjęliśmy działania. Nic takiego nie ma w sytuacji, kiedy jakość powietrza jest grosza, po prostu do tego przywykliśmy. Smog to pełzająca pandemia w zwolnionym tempie. Takie pojęcie zaczyna się pojawiać i całkowicie się z nim zgadzam.  

Jednak są jakieś pozytywne sygnały od kiedy mamy w telefonach aplikację Arly. 

Tak, ludzie coraz bardziej zaczynają się interesować stanem swojego zdrowia. Zastanawiają się nad przyczynami swojego złego samopoczucia, chorób cywilizacyjnych, które ich dotykają. Nie wspomniałem jeszcze o wpływie złego powierza na rozwój takiej choroby jak cukrzyca typu II, która w połączeniu z otyłością jest przyczyną ogromnych problemów zdrowotnych. Ludzie, kiedy mają już zaspokojone swoje podstawowe potrzeby, jak choćby schronienie nad głową, zaczynają powoli zastanawiać się nad innymi aspektami życia, nad tym, co jedzą, co piją, w jakim środowisku żyją. Również zanieczyszczenie powietrza zaczynają traktować poważnie. Najważniejsze, że ludzie zaczęli się tym problemem interesować.

Problem nie kończy się na Polsce. 

91% ludzi na całym świecie oddycha skażonym powietrzem. Jeśli żyjemy w miejscu, w którym jest naprawdę czyste powietrze to jesteśmy wielkimi szczęściarzami. Niemal każdy mieszkaniec Ziemi jest w mniejszym lub większym stopniu na ten problem narażony.

Nawiążę jeszcze do tego wspomnienia z dzieciństwa, tego węglowego zapachu zimy. Często słyszę opinię, że nawet jak było gęsto to te zanieczyszczenia nie były dawniej aż tak szkodliwe jak dzisiaj. To mit?

Trudno to porównać, ponieważ nie mamy pomiarów z tamtych lat. Rzeczywiście jednak mówi się o tym, że dzisiaj pali się węglem gorszej jakości lub miałem. Brakuje jednak danych porównawczych. 

Jesienią ubiegłego roku wraz z Onetem z okazji Dnia Czystego Powietrza wydaliście raport “Oddychaj Polsko”. Co było w nim najciekawszym wnioskiem? 

Airly powstało w 2016 r. W ciągu ostatnich 8 lat (analizy dwóch pierwszych lat pochodzą ze stacji państwowych) jakość powietrza w Krakowie pod względem obecności PM10 poprawiła się o połowę. W Katowicach, w analogicznym okresie, powietrze poprawiło się o 32%. Osiągnęliśmy to dzięki temu, że fabryki są bardziej ekologiczne, mają lepsze filtry powietrza, samochody są nowej generacji, często hybrydowe. Wniosek z naszego raportu jest taki, że piętą achillesową są nadal zanieczyszczenia pochodzące z domów jednorodzinnych.

Problem smogu to już nie problem dużych miast tylko małych miejscowości?

Niska emisja z domów jednorodzinnych to główne źródło smogu w Polsce. Niestety to nasz narodowy błąd, że kiedyś postawiliśmy na węgiel jeśli chodzi o sposób ogrzewania domów. Sytuacja geopolityczna, mam na myśli wojnę na Ukrainie, sprawia, że przejście na gaz też staje się coraz bardziej złożone. Bardzo wiele osób indywidualnych czy samorządów w Polsce szło w kierunku wymiany pieców na gazowe. Gaz szedł do nas głównie z Rosji. Niestety mimo dobrych chęci wielu ludzi, może nam grozić powrót do węgla i opalania gorszymi materiałami. Czekają nas podwyżki energii.

Niestety inwestycje w OZE już jakiś czas temu w Polsce zostały zatrzymane. Nie stoimy w miejscu, cofamy się.

Tak, robimy krok wstecz. 

Może rozwiązaniem jest atom.

Praktycznie każdy kraj w Europie ma energię z atomu. U nas jej nie ma i moim zdaniem, choć wiele osób się ze mną nie zgodzi, jest to błąd czasu transformacji. Energia z atomu umożliwiłaby obecnie  poprawę jakości powietrza. Emisyjność energii atomowych jest dyskusyjna, jednak z pewnością nie jest tak bardzo szkodliwa jak elektrownie węglowe. Na chwilę obecną nie jesteśmy w stanie wspomóc naszej energii krajowej atomem.

Czy Airly angażuje się w działania lobbingowe? Robicie sporo akcji z biznesem a czy angażujecie się również w politykę, wpływacie na ustawodawstwo? 

Sami nie działamy w ten sposób. Natomiast współpracujemy z wieloma alarmami smogowymi, które lokalnie stosują formy nacisku. Jeśli zwracają się do nas z prośbą o przygotowanie danych, służymy im pomocą. Nie jesteśmy stroną, która naciska bezpośrednio. Z organizacjami państwowy chcemy jednak współpracować. Ciekawostką jest to, że około 50% naszego biznesu to sektor samorządowy. Źródło naszego dochodu to w połowie miasta i gminy, które kupują czujniki i dostęp do danych. Dzięki temu analizują jakość powietrza w szerszym zakresie, wyciągają konsekwencje i tworzą lokalne rozwiązania, które mają poprawić jakość powietrza. Nasza strategia kieruje się właśnie w stronę samorządów. Chcemy zwrócić jeszcze większą uwagę tych jednostek w stronę powietrza. 

W kwietniu planujemy premierę nowej odsłony naszego serwisu.
Ma to być zestaw narzędzi dla miast, samorządów, każdej zainteresowanej strony, żeby wejść i dokładnie rozumieć, skąd bierze się smog w ich miejscowości, gdzie jest przypuszczalna przyczyna zanieczyszczeń, jakie działania mogłyby wpłynąć na poprawę powietrza. 

Po kilku latach doświadczenia widzimy, że zmiana w przypadku zanieczyszczeń powietrza nie jest możliwa bez wsparcia samorządów czy lokalnych władz. Przykład Krakowa jest tu bardzo dobry. Wywodzimy się z tego miasta, tu mamy naszą siedzibę. Cieszy nas rola, jaką tu odegraliśmy. To jest najbardziej jaskrawy dowód na to, że ta walka na poziomie samorządowym czy państwowym jest możliwa i jest najbardziej skuteczna. 

Jesienią 1 września 2019 r. w Krakowie wszedł zakaz palenia w piecach. Nie do końca było wiadomo, jaki będzie tego efekt. 

Ja też mieszkam w Krakowie. Pamiętam, jak czekaliśmy na ten dzień. 

Miesiąc później, kiedy zaczęło być zimno, około 5 października ludzie zaczęli grzać w piecach. W granicach Krakowa, gdzie nie mogli tego robić paliwami stałymi, czujniki świeciły się na żółto lub na zielono a we wszystkich gminach dookoła Krakowa sensory zaświeciły się na fioletowo i czerwono, stało się to bardzo szybko. Powstało wtedy pojęcie krakowskiego obwarzanka. Nasze czujniki publikują dane co 5 minut, dzięki temu dokładnie widzieliśmy przepływ –  ten pierścień złego powietrza okalający cały Kraków w nocy zaczął przeciekać na miasto. Dzięki czujnikom Airly, ale również innym urządzeniom tego typu, byliśmy w stanie dotrzeć do małych miasteczek i ku zdumieniu wielu osób, jakość powietrza w tych małych miejscowościach, często w  rejonach Polski zupełnie nie kojarzonych z ciężkim przemysłem, jest dużo gorsza niż w Krakowie, bo domy ogrzewane są złej jakości węglem czy po prostu śmieciami. Kraków to flagowy przykład tego, że jeśli chcemy naprawdę zmienić jakość powietrza to potrzebne jest realne zaangażowanie władz lokalnych. Tak stało w Krakowie, który od zawsze był symbolem smogu. Teraz ma lepsze powietrze od pobliskich wiosek. 

Takie działania wymagają jednak środków finansowych. Często są ludzie, którym zależy, są chęci, ale wymaga to nakładów pieniężnych i mozolnej pracy edukacyjnej. Droga przed nami daleka.

Każdy może kupić i zainstalować czujnik Airly? 

Poczyniliśmy zwrot w drugą stronę. Przez jakiś czas sprzedawaliśmy czujniki osobom indywidualnym ale zmieniamy strategię. Zależy nam na budowaniu większych sieci. Możliwość kupienia jednego urządzenia w dalszym ciągu jest, ale bardziej koncentrujemy się na samorządach, klientach instytucjonalnych i biznesowych. Zależy nam na dużych zmianach. Chcemy inspirować samorządy do instalowania sieci, które pokryją całe miasta. Wiemy wtedy, że na platformie będziemy mieć dokładne dane o smogu, co pomoże lokalnym działaczom i samorządowcom podejmować odpowiednie działania.

Pozwól, że opowiem ci o mojej siostrze Kasi, która mieszka na przedmieściach Sandomierza. Wasze czujniki zainstalowane są w centrum miasta. Sensory świecą się tu na zielono lub na żółto. Dwa kilometry od centrum wśród domków jednorodzinnych powietrze jest często gęste od dymu. To taki sandomierski obwarzanek. Zanieczyszczenia pochodzą z domostw.  I nie są to tylko kominy. Wczesną wiosną sąsiedzi palą na swoich podwórkach liście i gałęzie. Co byś jej poradził?

Chociaż naszym głównym kierunkiem jest sprzedaż całych sieci, w dalszym ciągu można do nas napisać. Szybko reagujemy szczególnie wtedy, kiedy słyszymy takie historie jak ta. Możemy sprzedać lub udostępnić czujnik takiej osobie, aby  mogła udowodnić lokalnym władzom, jaki jest problem lub nagłośnić sprawę w mediach. 

Dzięki temu będzie wysłuchana.

Tak, bo będzie miała na to dowody. Podam Ci jaskrawy przykład na to, jak to działa. Mieliśmy podobne zgłoszenie. Człowiek, który do nas napisał wyprowadził się z Gdańska do jednej z mniejszych miejscowości. Zamieszkał obok pana, który koszmarnie palił śmieciami i ten dym leciał prosto na jego dom. Napisał do nas, że nie jest w stanie udokumentować tego, jak bardzo jest zatruwany. Otrzymał od nas czujnik. Zarejestrował, że skoki zanieczyszczenia występują rano, kiedy sąsiad pali w piecu i wieczorem kiedy wraca z pracy i ponownie pali. Udowodnił tym fakt, że zanieczyszczenie powietrza spowodowane jest działalnością człowieka. Mieliśmy twarde dowody. Nasz rozmówca zaniósł pomiary do mediów, aby to nagłośnić. Zainteresował się sprawą samorząd, ale dopiero wtedy kiedy reportaż opublikował Onet. Był to jednostkowy przykład sytuacji, kiedy sąsiedzi nas trują i jak można reagować. Kiedy ukazał się ten artykuł, lokalne władze poczuły się wywołane do tablicy, że coś takiego miało miejsce i że to jest również ich zaniedbanie. Zareagowały, zakupiły czujniki, upomniały sąsiada.

Jak zareagował Pan, który palił w piecu śmieci?

Na początku nie miał  pojęcia o co nam chodzi, zupełnie nie rozumiał problemu, ponieważ od lat robił to samo i jakoś, jego zdaniem, nic złego się działo. Dopiero reportaż, działanie lokalnych władz i upomnienie przyniosły efekty. 

Bardzo mi podobała się akcja Karny Kopciuch w Rybniku, która też pokazuje, ile można zdziałać lokalnie.

Tak, mamy bardzo dużo lokalnych sukcesów. Jednak tej zimy odnotowaliśmy zjawisko lokalne, które nas bardzo martwi. Jest kilka miejscowości, które poradziły sobie ze smogiem po swojemu. Po prostu zdjęli sieć czujników. Wszystko odbyło się formalnie poprawnie, bo skończyła się umowa. Tak się stało między innymi w Rybniku i Jaworznie. Uznano, że nasze czujniki są za drogie więc umowy nie przedłużono. Z danych z tych pomiarów korzystało kilka, może kilkanaście tysięcy osób. Odebrano im źródło informacji i temat zamieciono pod dywan. Lokalni ludzie byli zżyci z naszą aplikacją  i oni zdawali sobie sprawę z tego, jak jest źle. Na szczęście w Rybniku cztery sensory zostały kupione i ponownie zainstalowane przez przedsiębiorcę, prywatne osoby i lokalną gazetę. Zostało to nieco zrekompensowane. Natomiast jak odpalisz w Airly Jaworzno, to wygląda to aż dziwne, jakby go nie było na mapie.
Oczywiście, żaden samorząd nie ma obowiązku współpracy z Airly. Są też inne firmy zajmujące się działalnością taką, jak nasza i każde miasto ma pełne prawo decydować o swoich krokach. Ale dotarły do nas liczne sygnały, że wielu mieszkańcom trudno było się pogodzić z tym, że z dnia na dzień zostali pozbawieni źródła informacji o smogu, z którego korzystali.

Inny przykład kontrowersyjnych działań to Nowy Targ, również miasto znane z dużych stężeń zanieczyszczeń powietrza. Była tu państwowa stacja referencyjna w centrum miasta, której pomiary często jednocznacznie wskazywały, że miasto ma problem z powietrzem. Ktoś wpadł na pomysł, aby przenieść czujnik na obrzeża miasta, gdzie z uwagi na dużo terenów zielonych i mniejszy ruch samochodowy, na ogół jest dużo lepsze powietrze. Tym sposobem jakość powietrza na państwowej stacji w Nowym Targu nagle znacznie się poprawiła.

Jak rozróżnić sensory prywatne od państwowych w Airly?

Kropki okrągłe to sensory prywatne a kwadratowe to państwowe. Jest kilkaset samorządów w Polsce, z którymi współpracujemy. Zrobiliśmy wspólnie wiele akcji, montowaliśmy sensory, daliśmy ludziom dostęp do informacji i możliwość podjęcia działań. Teraz powstają takie kontrzjawiska jak rezygnacje z sieci czujników czy przenoszenie stacji.. To nas martwi ale na szczęście na razie to pojedyncze przypadki działania w stylu “jak nie chcesz mieć gorączki to zbij termometr”. 

Jak rozwija się Wasza technologia?

Pracujemy intensywnie nad nową generacją czujników. Nie mogę zdradzić szczegółów. Obecnie jesteśmy jedną z najbardziej znanych technologii w zakresie pomiarów czystości powietrza na  świecie. Jednak liczymy na to, że dzięki tej nowej technologii będziemy w stanie zdominować wiele rynków. Udoskonalamy też technologię czujników mobilnych. To jest szeroko dyskutowany temat.

Czy da się mierzyć jakość powietrza na czymś, co się przemieszcza?

Próbują tego najwięksi gracze na świecie tacy jak jak należąca do Google – Aclima. Z prostej przyczyny jest to bardzo trudne. Kiedy pojazd się przemieszcza, siłą rzeczy powietrze jest dużo lepsze, bo jest w ruchu. Pracujemy nad tym, aby jakoś to okiełznać i mamy nadzieję, że nam się to uda. Mieliśmy już próby z firmą Innogy. Stworzyliśmy warszawską mapę smogową korzystając z aut elektrycznych, które mierzyły jakoś potwierdza jadąc.

Zanieczyszczenie powietrza mierzone mobilnymi czujnikami to złożony temat. Jest tu wiele zmiennych, które trzeba brać pod uwagę. Ale niebawem wyjdziemy z urządzeniem, które być może zrewolucjonizuje ten segment rynku.

A jeśli chodzi o odczytywanie wyników? Na czym możemy otworzyć aplikację Airly?

Przede wszystkim w komputerze na naszej stronie oraz pobierając aplikację na urządzenia mobilne (Android, iOS, AppGallery), na inteligentne zegarki, takie jak Apple Watch i Huawei Watch. Mamy coraz więcej integracji. Staramy się docierać  do najszerszej publiczności. Dostarczamy też informacje o jakości powietrza do czołowych mediów w Polsce, takich jak TVN, Polsat, czy portale Onet i Interia.  

To wspaniałe, że serwisy pogodowe w telewizji oprócz temperatury, opadów czy ciśnienia i pokazują również aktualną mapę zanieczyszczenia powietrza.

Tak, brakuje nas tylko w telewizji publicznej.

Nie chcecie?

Oczywiście, że chcemy. Jeśli się do nas zgłosi telewizja publiczna to oczywiście udostępnimy jej nasze dane. 

Jesteście w czołówce na świecie jeśli chodzi o technologię monitoringu składu powietrza. Jak szybko rozwijają się terytorialnie?
Mamy czujniki w 40 krajach. Druga największa sieć po Polsce to Rumunia. Dynamicznie rozwijają się Wielka Brytania i USA. Zaczęliśmy działać w Chinach i Hong Kongu oraz Dubaju. 

To jest sprzedaż organiczna? Sami się do Was te kraje zgłaszają, czy jest to efekt międzynarodowych kampanii?

To jest niesamowite, z jak różnych krajów piszą do nas ludzie. Z pewnością powodem jest to, że taki totalny jeden światowy lider monitoringu powietrza jeszcze się nie wykrystalizował, ta walka trwa. Naszym celem jest to, aby Airly było źródłem pierwszego wyboru jeśli chodzi o informacje o powietrzu na świecie. Ta walka jest otwarta i wciąż mamy szansę ją wygrać. Przez to, a może dzięki temu, że nie ma na razie lidera, ludzie szukają rozwiązań wszędzie i trafiają również do nas. Docierają poprzez social media, bo ktoś wrzuca tam informacje o naszej marce. W ostatnim roku bardzo duży nacisk kładliśmy na to, aby dostarczać dane do światowych mediów. Nasze analizy pokazywały topowe brytyjskie tytuły, amerykańska telewizja CNN, które donosiły na przykład o destynacjach turystycznych w aspekcie tego, gdzie jest smog. Często są to polecania. Ale jest to naprawdę niewiarygodne skąd do no ludzie piszą. W ostatnim czasie otrzymaliśmy wiadomości z Ekwadoru, Nigerii, RPA, Nowej Zelandii, Mongolii. Ułan Bator, stolica Mongolii, jest jednym z najbardziej zanieczyszczonych miast świata. Zainstalowaliśmy tam przy współpracy z lokalnym przedsiębiorcą kilkanaście urządzeń.

Odpowiadają na Twoje pytanie, tak, nasza sprzedaż dzieje się organicznie bardzo często. Oczywiście działania marketingowe też są, ale jednak bardzo dużo zapytań pojawia się samoistnie. Fantastyczne jest to, że ta idea żyje i nie trzeba jej generować sztucznie. Nasz system działa i pomaga ludziom i ta informacja do nich dociera. 

Bardzo się cieszę, bo oznacza to, że temat powietrza jest żywy wszędzie. Poza tym cieszę się, że nasza rodzima, krakowska firma odnosi sukcesy. Trzymam za Was kciuki.

Dziękuję. 

< wstecz