Waste Busters
Waste Busters

Wywiady

Wywiady

“W akcji rodzi się nadzieja” –  rozmowa na temat zrównoważonego rozwoju z Virginie Little, założycielką Little Greenfinity

Moją rozmówczynią jest Virginie Little, aktywistka klimatyczna, założycielka firmy doradczej Little Greenfinity. Ogólne refleksje po rozmowie? Trzeba działać, jednoczyć się w tym działaniu, edukować dzieci, młodzież, pracowników, wspierać pozytywne zmiany. Czasu jest mało, ale Virginie wierzy, że możemy jeszcze wiele zdziałać. Dużym gestem w stronę planety będzie choćby częściowa rezygnacja z jedzenia mięsa. Rozmawiamy między innymi o rolnictwie ekologicznym. Czy uprawy ekologiczne mogą wykarmić 8 mld ludzi? Virginie jest przekonana, że jest to możliwe. A co sądzi o stu najbogatszych ludziach na świecie? “Zarabiają miliardy. Stracili przez to kontakt z rzeczywistością. (…) Te zmiany muszą być oddolne, poprzez edukację ich pracowników. Prowadzimy warsztaty, podczas których oni sami wymyślają, jak zmniejszyć ślad węglowy swojej korporacji”. 

Virginie zaraża pozytywną energią i wiarą w jasną stronę ludzkości! Zapraszam Was do przeczytania naszej rozmowy.

Edukacja klimatyczna w firmach  – “coś powoli zaczyna się zmieniać, wyraźnie to zauważyliśmy.”

Jak oceniasz poziom zainteresowania polskiego biznesu tematem klimatu? Jak wypadamy na tle innych krajów?

Mieszkaliśmy dwa lata w Portugalii, współpracuję też z Francją, jednak 95% działalności prowadzę w Polsce, ponieważ ograniczam maksymalnie podróże samolotem. Dużo spotkań mam online lub stacjonarnie w Polsce. Samolotem latam jedynie na prywatne wydarzenia, jeśli nie mogę inaczej dotrzeć na miejsce w rozsądnym czasie. Co do CSR –  odpowiedzialności firm, do tej pory firmy podejmowały bardzo skromne działania, często edukacyjne wśród pracowników. Raczej nie były to wydarzenia bardzo angażujące. Nasi klienci to głównie korporacje międzynarodowe. Nie wynika to z tego, że jestem obcokrajowcem. Jak słyszysz mówię po polsku, jestem już bardzo dobrze zintegrowana z Polską, mieszkam tu od dwudziestu lat. To są obserwacje również moich kolegów, z którymi współpracuję. W Polsce edukacja klimatyczna pracowników jest silniejsza w korporacjach międzynarodowych, ponieważ realizują one plany otrzymane z centrali, muszą systematycznie uświadamiać pracowników. Do tej pory były to zazwyczaj warsztaty zero waste, niemarnowania żywności etc. Oczywiście jest to przydatne, każde działanie jest potrzebne, ale szczerze mówiąc, wiedząc jak blisko nas jest katastrofa klimatyczna, to jest to za mało. Jednak coś powoli zaczyna się zmieniać, wyraźnie to zauważyliśmy. Zaczęło się przed wybuchem wojny w Ukrainie a może nawet pod koniec ubiegłego roku. W zapytaniach o warsztaty zaczęła się pojawiać potrzeba tematyki dotyczącej klimatu, nie tylko zero waste. Czy słyszałaś o warsztatach Mozaika Klimatyczna?

Oczywiście.

Jest coraz więcej pytań dotyczących właśnie tych warsztatów, a one już konkretnie podejmują temat klimatu. Zamiast sporadycznych spotkań, firmy zaczynają naprawdę robić duże wydarzenia. We wrześniu wspólnie z siedmioma innymi animatorami prowadziliśmy Mozaikę Klimatyczną  dla 130 osób. Jesień to czas spotkań międzydziałowych, przedstawiania nowych strategii i budżetów. To również czas na wydarzenia, warsztaty dla pracowników w tematach, które są dla firm najistotniejsze. Firmy coraz chętniej organizują warsztaty o klimacie, to powoli zaczyna być nowym trendem. Edukacja to pierwsza cegiełka do budowania strategii niskoemisyjnej, kiedy firmy zaczynają odliczać ślad węglowy. Kolejnym krokiem są działania zmierzające do redukcji emisji CO2. Myślę, że w kontekście wojennym i wzrostu cen energii zdecydowanie więcej firm, w tym polskie, będą zmierzały do redukcji zużycia energii.

Będziemy spalać więcej węgla, ale z drugiej strony, ze względu na koszty, redukować zużycie energii. Pojawiła się solidna motywacja, aby oszczędzać prąd, instalować termostaty, które regulują ciepło w naszych domach i biurach. 

Być może przedsiębiorcy zaczną oświetlać biurka światłem punktowym zamiast całych pięter, podczas kiedy prawie nikogo nie ma biurze.

Zapytam Cię jeszcze duży biznes. Kilkanaście firm decyduje o tym, co kupuje większość ludzi na świecie. 

Tak, jest to kilkanaście gigantycznych korporacji. 

Osoby, które nimi zarządzają to garstka ludzi, którzy mogliby zmienić wiele, ale nie zmieniają. 

Na pewno nie jest to z spowodowane dostępem do wiedzy (śmiech). Ta skala tak właśnie wygląda. 8 najbardziej bogatych ludzi na świecie ma tyle samo, co 50% wszystkich ludzi. Podobnie jest z emisjami. 20 krajów na świecie odpowiada za 80% emisji. Kłania nam się zasada Pareto. Dotykamy problemu naszych nowoczesnych ekonomii. Bardzo dużo marek i zasobów jest rękach kilkunastu koncernów. Można powiedzieć, że jest to 80 procent. Te zmiany muszą być oddolne, poprzez edukację ich pracowników. Prowadzimy warsztaty, podczas których pracownicy sami wymyślają, jak zmniejszyć ślad węglowy swojej korporacji. Ale to musi być powiązane z modelem ekonomicznym i to jest bardzo trudny temat. 

Osoby zasiadające w zarządach to bardzo wyedukowani ludzie mający ogromną wiedzę, dostęp do wszystkich informacji.

Ale do dzisiaj nie widzą, że zysk to nie wszystko, nie chcą dostrzec tego, że nie będą robić biznesu na martwej planecie. Musimy dbać o środowisko, redukować emisje, to już krótkoterminowa kalkulacja. W ramach warsztatów mówimy o modelach ekonomicznych,  które są już przestarzałe, nastawione na ciągłe wzrosty produkcji, sprzedaży, zysków. Teraz musi powstać model, w którym firmy będą mogły być konkurencyjne bez ciągłego wzrostu. To bardzo duża zmiana. Nie odbędzie się z dnia na dzień ale trzeba wierzyć, że sami pracownicy doprowadzą do transformacji oddolnie.

Nie wierzysz w reakcję zarządów?

Tych 100 osób, o które pytasz, zarabia miliardy. Moim zdaniem ci ludzie stracili kontakt z rzeczywistością. Mam wrażenie, że na koniec dnia zapomnieli, że zysk nie jest jedynym źródłem radości, są inne rzeczy jak bezpieczeństwo czy dobre jedzenie etc. Są to naprawdę inteligentni, wyedukowani ludzie. Mają pełny obraz tego, jak powinni działać, co muszą zrobić, ale oni sami bardzo dużo emitują. Mają po kilka domów, po kilkanaście aut, odrzutowce, spędzają weekendy w spa za granicą a wakacje na drugim końcu świata. Dla nich zmiana to zakwestionowanie własnego stylu życia. Oni sami musieliby zrezygnować z niektórych przywilejów, z tego komfortu, luksusu, w których żyją. To jest dla nich duży krok, duża zmiana, która wymaga czasu i refleksji, aby do niej dążyć.

Agroekologia – “owszem, da się nią wykarmić całą populację”

Sporo ostatnio na Waszym Facebooku o agroekologii. Czy ekologiczne rolnictwo jest w stanie wyżywić prawie 8 mld ludzi na świecie? Wszyscy mieszkańcy miast nie zrobią zakupów na lokalnym ryneczku. 

To jest dla mnie bardzo ciekawy temat. Po pierwsze, ważne jest pytanie: czy rolnikom opłaca się produkować żywność z permakultury? Są już badania, między innymi we Francji (ttps://www.inrae.fr/actualites/ferme-du-bec-hellouin-beaute-rend-productif), które pokazują wyraźnie, że permakultura na 1000 m2 jest w stanie wyprodukować jedzenie o takiej samej wartości co przedsiębiorstwo przemysłowe na jednym hektarze. Rolnicy w permakulturze mogą otrzymywać dobre wynagrodzenie, pracując w godnych warunkach – godzinowo, sanitarnie i zdrowotnie. 

Jeśli chodzi o ilość wyprodukowanej żywności, wierzę, że możemy wykarmić całą populację Ziemi za pomocą małych przedsiębiorstw rolnych i za pomocą upraw permakulturowych pod warunkiem że redukujemy konsumpcję mięsa. Owszem, to jest całkowicie inna koncepcja produkcji żywności – oparta raczej na lokalnych, małych rolnikach oraz na produkcji żywności w miastach. Ale wierzę, że taki system jest efektywny i zdrowszy dla nas wszystkich, może także gwarantować nasze suwerenność i bezpieczeństwo żywnościowe.

Przemysłowe rolnictwo zabija nasze grunty i ekosystemy. Używając pestycydy zmniejszamy znacznie wydajność ziemi. Rolnicy, aby utrzymać uprawy muszą co rok używać coraz więcej chemii i nawozów. Grunty są coraz uboższe w minerały, muszą być coraz mocniej zasilane przez człowieka, ponieważ jałowieją. Niestety długofalowo skutkuje to coraz gorszą jakością naszego jedzenia.

Z pewnością dla samych rolników to również nie jest opłacalne.

Oczywiście. W Indiach i we Francji jest coraz więcej upraw ekologicznych. Ci rolnicy wypowiadają się, że w ten sposób oszczędzają na coraz droższych nawozach, nie muszą ich już kupować, nie płacą za rozpylacze czy  filtry. Sami oddychają też czystszym powietrzem a ich plony z roku na rok są coraz bogatsze. 

Muszę przyznać, że jeśli gospodarstwo przechodzi z systemu przemysłowego na ekologiczny to jest okres przejściowy, kiedy ziemia musi się zregenerować. Przez pierwsze dwa, może trzy lata, plony są znacznie niższe. Natomiast później, po  przejściu tego okresu, plony są jeszcze bogatsze. To pokazują bardzo solidne, naukowe badania. 

Obawiam się, że firmy nie będą chciały czekać dwóch, trzech lat na uzyskanie plonów. 

Przedsiębiorstwa nie mogą zrezygnować z zysku, to jasne. Jednak pamiętaj o tym, że nie mówimy o całkowitej utracie zbiorów. Będzie ich przez jakiś czas mniej, ale jednak będą. A po trzech latach stają się naprawdę dużo obfitsze niż wcześniej. Gospodarstwa obawiają się tej transformacji, dlatego powinny być wspierane przez instytucje publiczne, bo to nasz wspólny interes. 

W rolnictwie  największy wysiłek jest zawsze na początku. Znamy już wiele takich historii, że ktoś ma dość miasta i przeprowadza się na wieś, aby uprawiać ziemię. Na początku musi wszystko zasadzić, wszystkiego dopilnować. Później wchodzi w rutynę, czynności się powtarzają, rośliny stają się silniejsze i same sobie zaczynają świetnie radzić.

Nadal jednak pojawia się pytanie o to, jak wykarmić 8 mld ludzi. 

Tak, prawda jest taka, że niecały 1 mld ludzi na świecie głoduje, ale powodem nie jest brak żywności. Problem jest z dostępem do tej żywności, która jest produkowana tak naprawdę w nadmiarze. Nie mamy problemu ilościowego. Marnujemy 30% żywności w skali globalnej, to ogromny odsetek. Jeśli zredukujemy marnotrawstwo, lepiej zorganizujemy nasze systemy wszędzie gdzie się da, to wystarczy jedzenia dla wszystkich.

W wyższej cenie.

Tak, dobra żywność nie jest tania. Często słyszę, że ekologiczna żywność  jest za droga. Odpowiadam wtedy: to ta przemysłowa żywność jest za tania. Żywność ekologiczna jest w normalnej cenie, na którą składa się chociażby godne wynagrodzenie za pracę ludzi. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) podaje, że problem otyłości dotyczy 400 mln, a nadwagi ponad 1,6 mld osób dorosłych na świecie. Logiczne wydaje się, że powinniśmy jeść mniej ale lepsze produkty. 

Wracając do rolnictwa permakulturowego –  sama do niedawna byłam przekonana, że ciężko  jest cokolwiek wyhodować bez udziału oprysków. Zmieniłam zdanie po wizycie w sadzie u teścia, który jest rolnikiem, od kilkunastu lat nie pryskał swoich sadów. Jabłonie i śliwy uginają się od zdrowych, pięknych owoców. Nie mogłam uwierzyć w to, jak te drzewa radzą sobie ze szkodnikami bez ingerencji człowieka.

Dodajmy do naszej rozmowy link do filmu dokumentalnego The biggest little farm (Nasze miejsce na ziemi), który opowiada o parze ludzi z Kalifornii. Ona jest szefem kuchni, weganką, on jest fotografem filmów dokumentalnych. Mieszkają w mieście ale marzą o gospodarstwie permakulturowym. W końcu przeprowadzają się na dużą farmę na wsi i zaczynają swoją przygodę. Na ich drodze pojawiają się oczywiście trudności, masa trudności, w tym szkodniki, takie jak ślimaki, które niszczą uprawy. John i Molly wpadają na pomysł. Kupują  bardzo dużo kaczek, które kochają jeść … 

ślimaki?

Dokładnie (śmiech). Ta historia powinna być inspiracją  dla gospodarstw, jak można wykorzystać naturalne ekosystemy do rozwiązywania problemów. 

A mięso? Jeść czy nie jeść? Moje kolejne próby przejścia na wegetarianizm kończyły się fiaskiem. Na razie mocno ograniczyłam konsumpcję mięsa. Czy to wystarczy?

Moim zdaniem wystarczające jest umiarkowanie. Jak we wszystkim, nic nie jest czarno białe. Oczywiście w jakimś idealnym świecie nie byłoby mięsa, nie byłoby upraw służących jedynie produkcji pasz dla zwierząt. Wszystkie grunty dawałoby plony, które karmiły nas bezpośrednio. Nasz system produkcji mięsa jest nieefektywny. Zużywamy ogromne ilości zasobów naturalnych, aby wyprodukować jeden stek. 40% gruntów rolnych jest uprawiane po to, aby karmić zwierzęta z hodowli. Jemy zdecydowanie za dużo mięsa, za dużo zwierząt hodujemy w warunkach niehumanitarnych. 

Sporo podróżuję pociągiem i bardzo mi miło patrzeć na krowy na polach, ale od razu myślę o tej strasznej statystyce. W ten sposób żyje jedynie 5% bydła. 95% nigdy nie było na polu, całe swoje, zresztą bardzo krótkie życie, przebywa w budynku. Coraz więcej się o tym mówi ale nadal ta świadomość jest niska. Potrzebna jest refleksja, czy my jako ludzie naprawdę mamy prawo tak hodować zwierzęta, które są istotami czującymi, cierpiącymi. 

A z drugiej strony, myśląc bardziej egoistycznie, takie mięso nie jest dla nas zdrowe.

Taka gęstość osobników w danym miejscu powoduje rozprzestrzenianie się chorób, więc tym zwierzętom trzeba podawać leki, antybiotyki. Nadmierna konsumpcja mięsa zwiększa ryzyko zachorowania na raka. 

Podsumowanie dla zrównoważonego rozwoju brzmi “mniej ale lepiej”. Można znaleźć mięso ekologiczne, krowy, kury, które chodziły po polu. Gdyby większość ludzi tak zrobiło, to byłoby to bardzo korzystne również dla klimatu. Musimy pamiętać o tym, że produkcja przemysłowa mięsa to również ogromne emisje CO2. To, co możemy zatem zrobić dla klimatu, to właśnie ograniczyć spożycie mięsa. To jest już bardzo duży gest. 

A soja? Jest ostatnio kontrowersyjna.

Zawsze była. Nie jest to jedzenie lokalne. To produkt, który jest transportowany z daleka. Na dodatek większość jest hodowana jest z GMO. Ja i moja córka jesteśmy wegetarianami, dużo gotujemy w domu, ale staramy się szukać wyłącznie lokalnych składników. Nie gotujemy na bazie soi, zresztą to produkt opakowany, a my ograniczamy zakup żywności opakowanej.

Edukacja klimatyczna – “Chcemy dołożyć do tego procesu swoją cegiełkę”

Nie mamy edukacji klimatycznej w szkołach. Jak temu zaradzić?

W Polsce nie mówi się w szkole o klimacie, ekologii. Jeśli w programie szkolnym coś się pojawia, to są to bardzo podstawowe informacje, teoretyczne elementy niedające pełnego obrazu tego, co się dzieje. Nie przekazuje się młodym ludziom w szkole tego, co człowiek musi robić, aby dbać efektycznie o środowisko. 60% populacji Polaków mieszka w mieście i nie ma do końca wiedzy, nie ma też wyczucia, jak mocno jesteśmy związani z naturą. Edukacja powinna w dużej mierze polegać na uświadamianiu, jak bardzo jesteśmy uzależnieni od zdrowego środowiska i stabilnego klimatu. Ważne jest to, aby nauczyciele od samego początku przekazywali dzieciom tę wiedzę. Chcemy dołożyć do tego procesu swoją cegiełkę, dlatego sami prowadzimy warsztaty w szkołach. Robimy też kampanie angażujące nauczycieli i uczniów takie jak “Dbaj o klimat, redukuj CO2”, z którą wystartowaliśmy w 2021 r. Była to pierwsza nasza kampania ogólnopolska na dużą skalę. Mamy ograniczone zasoby ludzkie w naszej firmie, postanowiłam więc wykorzystać w tej kampanii tzw. efekt motyla, szkoląc kolejnych trenerów-nauczycieli, aby ich sieć była jak największa. Przygotowaliśmy dla nauczycieli materiały do prowadzenia warsztatów z uczniami. Każdy nauczyciel miał później przeprowadzić przynajmniej jedno szkolenie w swojej szkole. Ciekawe jest to, że w systemowym programie nauczania prawie nie ma mowy o środowisku a przecież o zmianach klimatycznych można mówić właściwie podczas każdego przedmiotu. Każdą z lekcji można powiązać z tą tematyką. Myślę, że to właśnie dlatego nauczyciele byli bardzo zaangażowani i zainteresowani udziałem w naszych warsztatach. Spotkania i materiały były bezpłatne. Całą kampanię sfinansował nasz partner BNP Paribas. Udało nam się wyszkolić 190 nauczycieli z całej Polski. Na podstawie ankiet, które wypełnili, wiemy, że oni sami później przeprowadzili warsztaty dla ponad 4200 uczniów. Naszą kampanię zwieńczyły konkretne działania. Nie miała to być jedynie teoria. Uczniowie mieli zaproponować konkretne kroki w celu redukcji CO2 w ramach konkursu – trzeciego etapu Kampanii.

Temat jest ciężki, więc podejmowanie działań zapewne pomaga dzieciom zmierzyć się z tą wiedzą.

Tak, właśnie dlatego chcemy wciągać dzieci do działania, aby same szukały rozwiązań, zastanawiały się nad tym, co można zrobić w ich otoczeniu. Trzeci etap kampanii był konkursem dla uczniów. Mieli wymyślić rozwiązanie dla szkoły albo dla swojej społeczności, rodziny, dzielnicy. Miało to być działanie, które redukuje emisję gazów cieplarnianych. Ich pomysły dawały obraz tego, jaką mają wiedzę, jakie mity nadal panują. Dużo dzieci na przykład zgłaszało pomysł na sadzenie szkolnych ogrodów. Oczywiście szkolne ogrodnictwo jest bardzo fajne, ale trzeba jasno powiedzieć, że w przypadku klimatu to nas ono nie ratuje.

Padały jakieś konkretne, dobre rozwiązania?

Padł pomysł, aby wymienić wszystkie termostaty w szkole w celu sterowania grzejnikami. Jest to częsty problem w starych budynkach. W wielu szkołach nauczyciele regulują temperaturę otwierając okno. Cały sezon zimowy grzejniki są ustawione na pełną moc. Jest to ogromna strata energii. Uczniowie zgłaszając swój pomysł obliczyli nawet, ile energii oszczędzi szkoła na termostatach i ile CO2 nie zostanie wyprodukowane. Z kolei dzieci ze szkoły z internatem zgłosiły, że mają dostęp do ścieżek rowerowych w miasteczku i przy szkole, ale nie mają rowerów. Dzięki ich inicjatywie sfinansowaliśmy im te rowery. 

W tych działaniach chodzi o podjęcie konkretnych kroków. Chcemy, aby ludzie zrozumieli, że owszem wiele pozostaje w rękach rządów i ustawodawców, ale każdy musi zacząć działać na własną skalę. Ogrom budynków jest ogrzewane i chłodzone nieefektywnie. Są rodzice, którzy każdego dnia wiozą dzieci do szkoły i z powrotem. Każda zmiana może dać potencjalnie duże efekty. 

Kampania zakończyła się dużym sukcesem. Wszystkie zgłoszone pomysły można poznać na stronie https://redukujco2.pl/. Zamierzacie ją powtórzyć?

Prowadzimy rozmowy z potencjalnymi partnerami i mamy nadzieję, że powtórzymy tę akcję w przyszłym roku. Chcemy powtórzyć skalę i wyniki. 

Poproszę jeszcze jakiś końcowy apel do naszych czytelników!

Sytuacja jest naprawdę poważna. Trzeba działać i to szybko, ale nie warto działać poprzez lęk, trzeba starać się żyć normalnie. Na początku, jak człowiek zaczyna szukać informacji, czytać, być w tym środowisku, jest ciężko. Mi również jest nadal ciężko ze wszystkim się mierzyć. Ale trzeba myśleć pozytywnie, o rozwiązaniach , które możemy wdrożyć, o alternatywnych modelach konsumpcyjnych, produkcyjnych. Myślmy o rozwiązaniach a nie samych problemach. To jest bardzo ważne. Angażujmy w nasz ruch jak najwięcej osób. W akcji rodzi się nadzieja (śmiech). Redukujemy mięso, zmieniajmy zawody na edukatorów klimatycznych, na rzecz edukacji i operacji niskoemisyjnych. To jest to, sama zrobiłam sześć lat temu.

I jeszcze mój apel do przedsiębiorców o zgłaszanie się do Virginie, abyście wspólnie przeprowadzali kolejne fantastyczne kampanie społeczne. 

Dodam, że chcemy trafiać do odbiorców wieloma kanałami. Nie każdy pracownik lubi uczestniczyć w warsztatach i spotkaniach. Z myślą o takich osobach, zajęliśmy się zakupem licencji filmów dokumentalnych. Specjalnie wybieram firmy, które są wesołe, dostępne dla wszystkich. Mamy obecnie dwa filmy. “Moje życie bez śmieci”  oraz “2040, dołącz do regeneracji”. To świetne materiały, które można pokazać pracownikom, studentom etc.

Dziękuję.

Ja również. Dodajmy jeszcze mały bonus dla Czytelników. Link do prezentacji TEDx Dana Barbera na temat ekosystemów i hodowli ryb na bazie z ekosystemów „I fell in love with a fish

……………………………..

Virginie Little założyła firmę doradczą Little Greenfinity, aby uczyć firmy, jak ograniczyć negatywny wpływ ich działalności na środowisko i zmniejszyć ślad węglowy, a samorządy, jak przygotować i wdrożyć praktyki zrównoważonych miast i społeczności. Od wielu lat zdobywa wiedzę i sprawnie się nią dzieli. Jest akredytowaną audytorską śladu węglowego Bilan Carbone© w Institut de Formation Carbone oraz Association Bilan Carbone i certyfikowaną animatorką warsztatów edukacyjnych Mozaika Klimatyczna (La Fresque du Climat) opracowanych na raportach Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu przy ONZ (IPCC), współtwórczynią pierwszych w Polsce Targów Zero Waste.

< wstecz