Waste Busters
Waste Busters

Wywiady

Wywiady

“Przez 12 tys. lat mogliśmy żyć nie niszcząc zasobów ziemskich “ – Dr Sandra Izabela Piesik


Zapraszam Was do przeczytania wywiadu z Sandrą Piesik, badaczką specjalizującą się we wdrażaniu globalnego zrównoważonego ustawodawstwa, odporności miast i adaptacji technologii oraz nagradzaną architektką (3ideasme). Sandra pracuje obecnie nad programami UN-HABITATUNFCCCUNCCDCBDagendą na rzecz zrównoważonego rozwoju 2030 i nową agendą miejską poprzez rzecznictwo i działania na rzecz klimatu.


Jesteś architektką, ale na Twoim profilu LinkedIn aż roi się od pojęć takich jak gospodarka cyrkularna czy sustainability. Co robisz w tych obszarach?

Od 17 lat zajmuję się bioekonomią i gospodarką o obiegu zamkniętym głównie na Bliskim Wschodzie, ale i na świecie. Ostatnio zajmuję się Europą. W tym roku Instytut Gospodarki Surowcami Mineralnymi i Energią Polskiej Akademii Nauk poprosił mnie o przygotowanie raportu na temat gospodarki o obiegu zamkniętym w kontekście budownictwa w Polsce, także mam obraz zarówno globalny – kilka dni temu wróciłam z COP 26 – jak i lokalny, dzisiaj jestem tu z Panią na Open Eyes Economy Summit, aby sprawdzić, co dzieje się w Polsce.


Jak oceniasz poziom wiedzy w Polsce z zakresu eko ekonomii?

Poziom Polski w tym zakresie oceniam wysoko. W ogóle samych Polaków jako naród postrzegam bardzo pozytywnie. Mamy w sobie polskość ale i europejskość, do tego jesteśmy pomysłowi, można powiedzieć, że jesteśmy pomysłowymi Dobromirami (śmiech). Mam szerszą perspektywę dzięki temu, że zostałam wyszkłacona w Polsce i w Anglii. I tak porównując nas do krajów anglosaskich – tamte kraje dokonują obliczeń, można powiedzieć, że obliczają naturę i obliczają ekologię. My jesteśmy, co widać podczas tej konferencji, multidyscyplinarni, wszystko chcemy przedyskutować, pokazać oczami również artystów, chcemy dodać wątki filozoficzne.

Czy oznacza to, że mamy więcej umiejętności miękkich?

Bardziej kreacyjnych i też umiejętności szerokiego myślenia.

Twoja książka o architekturze wernakularnej “Habitat: Vernacular Architecture for a Changing Planet” została przetłumaczona na 4 języki i wydana w 5 krajach. W przyszłym roku swojego tłumaczenia doczekają się Japończycy. Czym jest architektura wernakularna?

“Habitat: Vernacular Architecture for a Changing Planet”, Sandra Piesik

Historia architektury sięga początków rolnictwa, czyli ma około 12 tys. lat i przez tak długo udawało nam się żyć w harmonii z naturą, globalnie, nie wytwarzając CO2. Obecnie miasta zajmują około 2% powierzchni ziemi a wytwarzają 70% CO2. Okres architektury etnicznej, inaczej mówiąc właśnie wernakularnej, jest bardzo ważny, bo jest dowodem tego, że przez te 12 tysięscy lat mogliśmy żyć nie niszcząc zasobów ziemskich i nie doprowadzając do wyniszczania planety i nas samych jako ludzi, a na tej drodze jesteśmy, gdyby nie Porozumienie Paryskie.

Interpretuję architekturę wernakularną w dwóch kontekstach. Sprawa jest dość złożona. Z jednej strony interpretuję ją stylistycznie, to znaczy, że ludzie nie chcą mieszkać w czymś, co uznają za stare. Rolą projektantów jest zinterpretować współcześnie historię. To niestety nie zawsze nam się udawało, bo coś przestawało być modne czy popularne. Wiele z tych wernakularnych rozwiązań jest ekologicznie pasywnych (na przykład klimatyzacji), za to jest świetnie dostosowanych do lokalnego klimatu i kultury. Druga sprawa to przetransformowanie technologii, ponieważ wiele z tych metod opiera się na surowcach naturalnych, których zaczyna nam brakować. Jest to jednak bardzo długi proces badawczy i ekonomiczny, wymaga skali i tu jest pole do popisu i do działania.

Mam wrażenie, że dla historycznych miast, takich jak Kraków, ochrona zabytków, tworzenie parków kulturowych chroniących spuściznę właśnie historyczną jest nadal najważniejsza. Brakuje nam terenów zielonych wśród nowego budownictwa. W Krakowie zielono jest głównie tam, gdzie historycznie istniały parki, cała reszta jest mocno zabetonowana. Powstają skwerki z placami zabaw i kilkoma drzewami, jednak trudno je porównać do prawdziwych parków. Czy jest to problem jedynie Krakowa?

Kultura jest ewolucją, dzieje się tu i teraz, jest działaniem. Nie możemy sobie przeszłości zamknąć w muzeum. Kultura jest aktywna, oznacza, że wciąż coś się dzieje. Obecnie mamy problem z architekturą i kulturą etniczną, która właśnie w takim muzealnym pudełku została zamknięta a powinna przejść transformację. Problem jest w tym, że jej nie przeszła, a jest to bardzo długi proces.

Inteligentna etniczna transformacja polega na zrozumieniu paradygmatu, co w tym działało, a co nie działało. A zieleń jest czymś, co zawsze działało i co z nami było od tysięcy lat. Podobnie miejsca publiczne, również zawsze nam służyły. Umiejętność interpretacji wolumetrycznej, wspólnoty, sąsiedztwa lasu, ekologii, to istotne elementy. My w jednostkach ONZ-owskich myślimy o tym trochę szerzej, chodzi o ekosystem, który jest koło miasta m.in. pobliski las, tereny rolnicze, kontakt z morzem. Chodzi o dialog, który miasto prowadzi ze swoimi obrzeżami. Ten dialog jest najważniejszy. Dzisiaj mówimy o ekonomii wartości. Chodzi o transformację, o sięgnięcie na przykład po zasoby rolników z pobliskich wsi, może użycia lokalnych materiałów, które są dostępne na obrzeżach. To powoduje lokalność, samowystarczalność i to są ekologiczne rozwiązania. O zieleni w mieście nie myślimy w kontekście jakiegoś tam małego skweru, tylko o całości, o tym, gdzie miasto jest w swoim naturalnym ekosystemie.

Które z europejskich krajów dobrze sobie z tym radzą?

Dużo się dzieje w Holandii na ten temat. Jest to ruch połączeń urbanistyczno-rolniczych. Świetni są Włosi, bo oni rozumieją rolnictwo, które jest częścią ich kultury. Jednak dla niektórych miast na świecie jest to kwestia nie tylko przyjemnego życia. W szczególności w Afryce, krajach pustynnych, to są kwestie przeżycia.

Co sądzisz o rolnictwie miejskim? Jakie podejście do tego mają architekci?

Rolnictwo miejsce ma 20-procentowy udział w produkcji żywienia (wg FAO https://www.fao.org/home/en). Jest to bardzo popularne, nie jest to nowość. Architekci starają się przenosić uprawy do budynków. Jednak nie możemy zapominać o tradycyjnym rolnictwie. Dla mnie najważniejszy jest dialog z rolnikami, plony powinny dawać w pierwszej kolejności pola. Dotyczy to w szczególności Polski, gdzie mamy bardzo żyzne gleby. Nasze pola nie mogą leżeć odłogiem, należy znaleźć sposób dialogu z rolnikami. Musimy się interesować tym, co się dzieje z tym jedzeniem, co się dzieje z jego odpadami, czy możemy z siana zrobić cegłę, czy inny produkt. To musi być zbalansowane myślenie o tym, gdzie jedzenie powinno być produkowane. W mieście, prosze badzo, jest to możliwe, ale historycznie zawsze na polu. Ta relacja z rolnikami w okolicy Krakowa jest bardzo ważna.

Mamy już kilka organizacji wspierających taki dialog. Jedzenie możemy kupować na targach bezpośrednio od rolników lub online w takich sklepach jak Lokalny Rolnik.

Musimy wspierać dokładnie takie inicjatywy, to jest bardzo ważne.


Jesteś zaangażowana w wiele kluczowych dla planety międzynarodowych inicjatyw, są to m.in. UNFCCC (Ramowa konwencja Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu ), UNCCD (Konwencja ONZ w sprawie zwalczania pustynnienia) czy agenda 2030. Która z nich jest Ci najbliższa?

Najbliższa mojemu sercu jest inicjatywa Resilience Frontiers powstała przy UNFCCC. W dosłownym tłumaczeniu Resilience Frontires oznacza granice odporności. W 2019 r. konwencja zaprosiła 100 liderów światowych, którzy rozmawiali na temat zmian w świecie do roku 2050. Miałam zaszczyt być wśród tych 100 osób. Pracujemy tu z futurystami, przedstawicielami wielu dziedzin i instytucji, również ONZ. Uruchamiamy tu myślenie holistyczne, interdyscyplinarne, ważne są dla nas zarówno technologię jak i wartości etniczne. Tak, zdecydowanie ta inicjatywa jest mi najbliższa sercu.

Dziękuję. Zrobimy sobie wspólne zdjęcie?

Tak, jasne.

Foto powyżej: Robert Judycki





< wstecz