Waste Busters
Waste Busters

Wywiady

Wywiady

“Obalmy mity dotyczące ESG”. Wywiad z Magdą Andrejczuk, dyrektorką ds. ESG mBanku. 

Rozmowa z Magdą Andrejczuk przeszła moje oczekiwania co do tego, ile o ESG jestem w stanie dowiedzieć się podczas półtoragodzinnej rozmowy z praktyczką. Skupiłyśmy się na raportowaniu zgodnie z ESRS-ami, jest też co nieco o analizie podwójnej istotności, ale przede wszystkim Magda obaliła kilka solidnych mitów. 

Magda Andrejczuk jest ekonomistką i socjolożką z 13-letnim doświadczeniem w ESG. Obecnie jest dyrektorką ds. ESG w pionie bankowości korporacyjnej i inwestycyjnej mBanku. Wcześniej pracowała dla Allegro odpowiadając za strategię, raportowanie, ślad węglowy, cele klimatyczne SBTi i dekarbonizację. Prowadzi szkolenia dla firm, wykłada na studiach podyplomowych, m.in. SGH, Akademii Leona Koźmińskiego i broni pracę doktorską w Kolegium Ekonomiczno-Społecznym Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie. Jej badania koncentrują się na startupach i ekosystemie startupów w Polsce.

Magda Andrejczuk lubi dzielić się swoją wiedzą. Jestem jej za te półtorej godziny bardzo wdzięczna.


“Efektem raportu powinno być samodoskonalenie organizacji”

Co zmieniło się w Waszej pracy nad raportowaniem po tym jak weszły w życie ESRS-y?

Mówisz, że one już weszły, a tak naprawdę one dopiero weszły. Widziałam w jednym z konkursów dotyczących ubiegłego roku pytanie “czy raport został przygotowany zgodnie z ESRS-mi”, podczas gdy ich jeszcze finalne nie było. To jak zapytać, czy realizujemy taksonomię we wszystkich sześciu celach, podczas kiedy cztery z nich nie zostały formalnie wprowadzone [przyp. red. wywiad odbył się w momencie, kiedy nie zostały, obecnie już wszystkie 6 celów zostały opublikowane]. Ale zanim się rozpędzimy, wyjaśnię jedną rzecz. W mBanku jestem odpowiedzialna za rozwój ESG w bankowości korporacyjnej i inwestycyjnej, kontakt z klientami, robimy dla nich szkolenia, edukujemy ich, rozmawiamy, a w procesach kredytowych korzystamy z ich raportów. Ten temat jest dla mnie bardzo ważny, ale nie jestem sensu stricte osobą odpowiedzialną za raport ESG mBanku.

Zatem, co zmieni rzeczywistość ESRS-owa?

ESRS zakłada scenariusze i standaryzuje raport. Czytam faktycznie dużo raportów ESG, część z nich wymaga zmiany. Czasami przypominają po prostu broszury.

Ale przynajmniej jest broszura.

Tak, to nie jest źle. To znaczy, że ktoś już zaczął myśleć o tym temacie, zaczął szukać takich informacji. Jednak niestety nadal tkwimy na poziomie myślenia o raportach jako o wydawnictwie marketingowym, gdzie opisujemy historię firmy, przedstawimy jej najlepsze, silne strony, zrobimy odpowiedni storytelling. A nie na tym ma to polegać. Cała koncepcja raportowania i transparentności ma polegać na tym, że firmy powinny ujawniać informacje, które są niezbędne do tego, aby ocenić ich ryzyka, model biznesowy. To jest komplet informacji niefinansowych, które są istotne dla otoczenia finansowego, inwestorskiego, konsumenckiego, dla partnerów biznesowych, aby móc ocenić firmę, poznać jej możliwości, ale też określić jakie ma możliwości rozwoju czy też wręcz przeciwnie, gdzie nie adoptuje się do zmiennego otoczenia. To nie jest story marketingowe, do którego się przyzwyczailiśmy, piękne zdjęcia, wypowiedzi. To jest konkretna treść i wskaźniki.

I ESRS-y pomogą nam je uzyskać.

Tak, to jest taki scenariusz, jak ma powstać raport, aby był rzeczowy. To musi być konkret, bo ESRS-y są bardzo obszerne i może nam z tego wyjść nawet 500 stron. Same standardy to ponad 300 stron, które się czyta topornie. A tłumaczenie polskie, jak wiesz, jest do poprawy, zawiera dużo lapsusów językowych. Nie rozumiemy dlaczego taksonomia w polskiej wersji jest nazwana inaczej – jako systematyka. Dlaczego nie możemy powiedzieć taksonomia, skoro używamy tego określenia już powszechnie? I dlaczego greenwashing to pseudo ekologiczny marketing. Tego jest więcej. Ale nie skupiajmy się  na złych stronach ESRS-ów, bo dostrzegam przede wszystkich ich pozytywny wpływ. One mogą nas nauczyć schematu raportowania. Krok po kroku zwracamy uwagę na to, co jest ważne. Jest tam masa wskazówek.

Czym jest raportowanie dla Ciebie?

Jest to proces, w którym przede wszystkim porządkują się systemu zarządzania. Bo kiedy zaczyna się raportować i zbierać dane, podsumowuje się wszystko to, co jest istotne. Nagle okazuje się, że mamy obszary do pilnej poprawy, mamy luki, którymi trzeba się zaopiekować. Efektem raportu powinno być samodoskonalenie organizacji. Wiemy bowiem, gdzie wypadamy gorzej, rozumiemy, skąd taki wynik, jesteśmy w stanie sobie to wyjaśnić. Może odkryjemy, że jakiś wskaźnik zachowuje się inaczej w porównaniu z rokiem ubiegłym. ale możemy rozpoznać przyczynę i przewidzieć skutki. Siłą raportowania jest to, że możemy tym wszystkim zarządzać. To jest korzyść, a nie coś, co trzeba odbębnić, bo jest to nasz obowiązek. 

Może podaj przykład.

Weźmy zużycie energii. Firma mogła tego nie kontrolować, tylko od czasu do czasu wykonywać wymagany w przepisach prawa audyt efektywności energetycznej. Nie gromadziła danych na ten temat. A teraz będzie musiała to robić i udostępnić wskaźnik na zewnątrz. Ale przy okazji zastanowi się dlaczego na przykład to zużycie rośnie, czy można je zmniejszyć. Mając takie dane firma będzie mogła się też porównać z konkurencją w Polsce, Europie, będzie mogła wyznaczyć sobie cel.

Naprawdę brzmi to jak korzyść.

Ten proces sam w sobie daje nam wiele szans i przewag. Nie możemy na raportowanie patrzeć jedynie jak na obowiązek, który spędza nam sen z powiek, bo nigdy tego nie robiliśmy a jest to trudne i skomplikowane. 

Gdzie składa się taki raport, kiedy jest już gotowy?

Spółki giełdowe które raportowały do tej pory, i nadal to robią, w ramach NFRD, udostępniają  raporty czy oświadczenia dotyczące danych niefinansowych razem ze sprawozdaniem z działalności spółki, raportem finansowym lub oddzielnie jako raport ESG, np. na swoich stronach internetowych. Raporty muszą być również, zgodnie z ustawą o rachunkowości, i zgodnie z regulacjami giełdowymi, opublikowane przez systemy giełdowe. Podobnie zresztą jak inne raporty, wszystko musi przejść przez Elektroniczny System Przekazywania Informacji (ESPI).

I muszę obalić jeszcze jeden mit. Dyrektywa CSRD nakłada obowiązek raportowy na firmy, które już wcześniej raportowały za rok 2024. Ale my nadal jesteśmy w trybie poprzedniej dyrektywny, bo przecież NFRD jeszcze nikt nie wycofał. Na ten moment, czyli w okresie przejściowym, za rok 2023 firmy będą raportować tak jak do tej pory, bo muszą wypełnić swoje obowiązki. Domyślam się jednak, że część z nich zacznie się już przygotowywać pod ESRS-y, bo mamy już pełną wersja. Ale nie muszą jeszcze audytować, nie wiemy, jak się to ma odbywać, bo nie mamy adaptacji CSRD do prawa polskiego. ESRS-y są na razie po to, abyśmy się z nimi zapoznali. To jest okres przejściowy.

Czy teraz po wejściu CSRD będą powstawać dwa raporty? Ten właściwy na potrzeby spełnienia obowiązku raportowego zgodnie z ESRS-ami oraz lżejszy na potrzeby marketingu i komunikacji?

Mogę Ci powiedzieć jak to wygląda teraz. Ale jeśli pytasz się mnie o to, jak to będzie wyglądać w przyszłości, to mogę ci powiedzieć, jakie mam rekomendacje. Jestem przekonana, że nie będzie dwóch raportów. Tak myślę, ale mogę się mylić. Natomiast mam przeświadczenie, że będzie powstał jeden raport bazujący na ESRS-ach. Nie będzie sensu i potrzeby, aby tworzyć dodatkowe raporty. ESRS-y wszystko wystandaryzują.

Jednak działy komunikacji potrzebują materiałów.

Tak, oczywiście, i one są również bardzo potrzebne. Co do zasady, nie podzielam powszechnej opinii, że raporty powinni czytać wszyscy, w tym konsumenci. To jest moja osobista opinia. A tym bardziej po wejściu ESRS-ów, bo będzie to niezrozumiałe dla większości ludzi. Ułożenie raportu tak, aby zawierał istotne informacje dla oceny spółki, jej modelu biznesowego jednocześnie docierał do szerokiej publiczności jest niemożliwe.

No właśnie dlatego o to pytam. Potrzebujemy dwóch różnych retoryk. Dla inwestorów i dla konsumentów. Nie da się do nich mówić tym samym językiem. Co radzisz spółkom w tej sytuacji?

Niech podejdą do raportowania jako do procesu samodoskonalenia, zbierania danych. A proces komunikacji z otoczeniem, z różnego rodzaju interesariuszami, powinien być kontynuowany. Nic się tu nie zmienia. To są bardzo ważne działy, które przygotowują informacje, pokazują efekty istnienia firmy.

A co z raportami? Działy komunikacji mają ich nie publikować na stronie?

Dążę do tego, że nie ma takiej konieczności, aby raporty były zrozumiałe dla wszystkich, i powinni je czytać konsumenci. ESRS-owy raport spółki nie jest lekturą dla mas. Komisja Europejska stworzyła naprawdę skomplikowany zestaw wytycznych. Zrobiła je pod rynek, nie zrobiła ich do konsumenta. Gdyby robiła je dla konsumentów to napisałaby wytyczne zupełnie innym językiem, wymagałaby też od firm innego sposobu przedstawienia danych. To jest ocena spółek, możliwość zestawiania ich ze sobą. To jest raport dla biznesu, inwestorów, banków, firm. 

Masz rację. Konsument w sklepie stojąc przed półką potrzebuje zupełnie czegoś innego, niż raport ESG firmy. Potrzebuje informacji na butelce, z czego jest i co zawiera i czy to coś nie zabija bioróżnorodności. I to tego służą zupełnie inne regulacje. Chociażby Green Claims.

Dokładnie. To jest inny rodzaj komunikacji. I właśnie obalamy kolejny mit. Wiele lat przekonaliśmy się nawzajem, że raporty powinny być piękne. W konkursach raportów ocenialiśmy okładkę, sposób pokazania danych itd. My potrzebujemy excela, tabeli, zestawu informacji, wyników, przejrzystości. Tego potrzebuje biznes. Nie mam poczucia, że potrzebujemy budować teraz nowy twór marketingowy. Ta era się skończyła. Marketing i komunikacja potrzebna jest w innym miejscu i z innym przekazem. 

To co radzisz, aby przygotować na przykład na stronę internetową?

Podsumowanie raportu, plany, strategie, zestawienia. Ma to być skoncentrowana komunikacja dla klienta, który chce się zapoznać z podstawowymi informacjami o spółce.

Czyli nie da się podejść do nowych raportów pod kątem marketingowym.

Byłoby to bardzo trudne. Trzeba do raportów podejść pod kątem zarządczym, stworzyć dobry dokument. To jest big data. I dopiero wtedy, mając ten raport bazujący na analizie możemy myśleć o tym, jak go podsumować, aby te najważniejsze wnioski trafiły do konsumentów.

Wydaje mi się, że taką funkcję obecnie pełni Wasz wstęp do raportu ESG za 2022. Mam na myśli list przewodni. Uważam, że to naprawdę dobra robota. 

Zgadzam się, tutaj komplement należy się przewodniczącej rady nadzorczej prof. Agnieszce Słomce-Gołębiowskiej i prezesowi Cezaremu Stypułkowskiemu, ale też zespołowi, który ten raport przygotowywał. 

Porozmawiajmy jeszcze o porównywalności. Rok temu już w wywiadzie z Agnieszką Skorupińską, wiceprzewodniczącą Komitetu ds. ESG przy Krajowej Izbie Gospodarczej, mówiłam o tym, że ESRS-y i raportowanie trochę inaczej sobie wyobrażałam. Miałam nadzieję, że powstanie jedno centralne narzędzie cyfrowe do wrzucania danych firmowych dotyczących poszczególnych ESRS-ow. Taka platforma, na której mogłabym zastawiać wyniki firm w jakiejś kategorii.

Nie zgadzam się z Tobą. ESRS-y to nie są jedynie excele. Jest to proces. Raportowanie nie polega tylko na wypełnieniu formularza. Nie jesteśmy w stanie porównywać ze sobą dwóch firm pod kątem struktury wieku pracowników na podstawie tabeli. Firma telekomunikacyjna mając 100 -letnią historię ma strukturę będącą kontynuacją ich wiekowej już tradycji. Nowopowstała firma technologiczna będzie miała zupełnie inną strukturę. Porównując same liczby nie zobaczymy kontekstu. A zużycie wody? Co da to, że porównasz zużycie wody dwóch firm odzieżowych nie wiedząc, co, ile i gdzie produkują.

Racja. To logiczne. Zatem pozostają nam ratingi.

Tak, do porównywania firm pod kątem ESG służą m.in. ratingi. 

A rankingi?

Paradoksalnie wygrywają w nich często ci, którzy najwięcej emitują. Mają zrobione w ESG wszystko od A do Z, bo muszą. Wracamy do sedna rozmowy, ESRS-y potrzebne są do zupełnie czegoś innego.

“Analiza istotności jest podsumowaniem procesu, który trwa cały rok i który właściwie nigdy się nie kończy”.

Przejdźmy do tematu, który szczególnie  mnie interesuje. Analiza podwójnej istotności. Mało kto to robił po wejściu ESRS-ów. 

Mamy kolejny mit. Może nazwiesz nasz wywiad “Magda Andrejczuk obala mity”.

A wiesz, że właśnie tak zrobię (śmiech). 

No to zacznę. Analiza podwójnej istotności to nie jest coś, co robimy na podstawie ankiety czy spotkania. Analiza istotności jest podsumowaniem procesu, który trwa cały rok i który właściwie nigdy się nie kończy. To jest ocena aspektów ważnych finansowo i pozafinansowo. Nie da się usiąść i zrobić tego w tydzień czy dwa. To, co robimy przed raportem, to już wyciąganie wniosków z procesu podwójnej istotności, który robimy przez cały rok. Jest to kompilacja procesów zarządczych na przestrzeni czasu. 

Jeśli ktoś nie robi tego w ten sposób …

To robi to źle. 

A jakie narzędzie stosujemy, aby przez cały rok taki proces prowadzić?

Zadajemy klientom, pracownikom i innym interesariuszom pytanie, co jest dla nich ważne. Nie pytamy ich, co jest ważne w ESG. Przeprowadzamy badania, ankiety, rozmowy, robimy spotkania, wywiady, oceny pracownicze. Korzystamy ze wszystkich dostępnych sposobów dialogu. Można to porównać do szkoły. Cały rok dostawaliśmy w szkole oceny, a na końcu dostaliśmy ocenę końcową podsumowująca to, co robiliśmy przez ten czas. Swoją drogą jest to ciekawy pomysł na biznes. Nie ma rynku narzędzia, które pomogłoby zebrać te wszystkie informacje tak, aby na koniec roku je szybko podsumować. ESG tworzą wszyscy interesariusze. To znaczy wszyscy klienci, pracownicy, wszystkie działy w firmie. Dział, który ma nazwę ESG potem tylko te informacje zbiera. 

Ale jednego nadal nie rozumiem. Mówisz o dialogu z interesariuszami, który mamy prowadzić cały rok. Ale załóżmy, że pracujemy dla firmy produkcyjnej. Produkujemy powiedzmy … środki czystości. Nasze detergenty znacząco wpływają na życie pod wodą, na bioróżnorodność. Ale w dialogu z interesariuszami nikt w ciągu całego roku o tym nie wspomni słowem. Nikt nie powie: dla mnie ważne jest to, czy składniki szamponu wpływają negatywnie na ryby. Czyli temat ten nie zostanie ujęty w podsumowaniu i nie trafi na naszą mapę tematów istotnych. I co wtedy?

Ale poczekaj. To, że coś nie padnie w dialogu to nie znaczy, że nie trafi na mapę. Musimy brać pod uwagę nie tylko sam dialog, ale też cały kontekst i działalność firmy. Są takie sytuacje, kiedy ktoś mówi: nie dajemy tego na mapę, bo nasi interesariusze mówią, że to jest nieistotne.

No właśnie.

Tak. Coś jest nieistotne z punktu widzenia interesariuszy, ale jest istotne z punktu widzenia prowadzenia firmy. Dialog ten musi być prowadzony w kontekście działalności firmy. To jest kwestia związana z zarządzaniem ryzykiem. Przy kwestiach środowiskowych mamy konieczność tzw. samooceny spółki. Mamy spotkania kwartale, kiedy rozmawiamy o KPI-ach, o tym, co jest dla nas ważne, na czym się skupiamy. I te spotkania są częścią badania istotności. Tu też pojawiają się tematy powiązane z ESG. To są momenty, kiedy robimy rewizję. Dialog nie jest tylko reakcją z interesariuszami ale jest tym, co się dzieje wewnątrz firmy. Musimy się tego nauczyć.

I jeszcze jedno pytanie z mojej grupy dyskusyjnej Masterminds ESG, którą stworzyliśmy ze studentkami i studentami studiów podyplomowych Akademii Koźmińskiego. Właściwie to już jesteśmy absolwentami, ale tak się polubiliśmy, że trzymamy się razem 🙂 Pytanie zadała Aneta Rasik. Jak rozwijać kompetencje w sieci w obszarach ESG?

Przede wszystkim być na bieżąco z tematem, brać udział w wydarzeniach, webinarach, zapisać się do newsletterów, śledzić trendy, ale też rozmawiać. I słuchać, ale też sprawdzać informacje, bo jako pogromczyni mitów muszę powiedzieć, że często spotykam się z dużą dawką powielania nieprawdziwych informacji. Warto być uważnym. 

Przede wszystkim widzieć szeroką perspektywę, tzn. ESG jest tylko elementem dużej układanki, tzw. big picture, bez zrozumienia modelu biznesowego, uwarunkowań, oczekiwań otoczenia te trzy literki nie znaczą wiele. Trochę też wszystkim, którzy dotarli do tego momentu wywiadu pogratuluję, że się tematem zainteresowaliście, bo po tych tak naprawdę blisko 17 latach w „branży” widzę jego ogromny rozwój, więc to doskonały moment, żeby się tym zainteresować.

Czytających serdecznie pozdrawiam, a Tobie bardzo dziękuję za tę fantastyczną rozmowę i dawkę wiedzy.

Pozdrawiam i do zobaczenia.

< wstecz