Waste Busters
Waste Busters

Wywiady

Wywiady

Kamil Wyszkowski, dyrektor United Nations Global Compact Polska, o zielonej transformacji i szansie dla pomysłowych na zrobienie “biznesu życia”


Zapraszam Was serdecznie do przeczytania wywiadu z Kamilem Wyszkowskim, dyrektorem wykonawczym United Nations Global Compact Network Poland (UN GCNP). Rozmowa dotyczy dialogu i współpracy ONZ z biznesem, który od 24 lat jest prowadzony przez United Nations Global Compact, w oparciu o ochronę prawa człowieka, standardów pracy, przyrody i klimatu oraz przeciwdziałanie korupcji. Będzie także o zielonej transformacji oraz o tym, jak można na niej zarobić. Mój rozmówca podaje przykłady technologii, które są już gotowe do skalowania oraz obszary, w których potrzebujemy jeszcze nowych rozwiązań i innowacji. “To potężne pole dla innowacyjnych przedsiębiorców i inwestorów. Będziemy mieć nadpłynność kapitału. Powstaną nowe rynki, które trzeba będzie nasycić.”

Z rozmowy z Kamilem Wyszkowskim dowiecie się ponadto, jak Wasza firma może współpracować z ONZ, jak dostać się na listę firm członkowskich United Nations Global Compact i czy małe i średnie przedsiębiorstwa są w stanie nadążyć za zmianami. 

Na polityki klimatyczne w Polsce będzie przeznaczone przynajmniej 309 mld. EUR.  



Gdybyś miał przed sobą kilku inwestorów z dużym portfelem, którzy chcą ulokować gdzieś swoje pieniądze, to co byś im doradził? Zakładając, że mają dwa cele, chcą, aby ich inwestycja była impaktowa środowiskowo i społecznie, ale też, aby był to dochodowy biznes.  

Po pierwsze, to idealny czas na rozpoczęcie inwestycji. Mamy dużo źródeł kapitału, pomaga nam przyjęty we Wspólnocie Europejskiej kierunek regulacyjny. Jeśli chcesz inwestować w zieloną stronę mocy, to na pewno paleta możliwości jest szeroka. Europa zrozumiała, że jeśli ma w przyszłości konkurować, to nie tylko jakością i ceną wytwarzanych produktów i usług, ale też ich emisyjnością. Żeby to się udało, jest konieczne odejście od paliw kopalnych, w szczególności w sektorze wytwarzania energii. Uwagę inwestorów skoncentrowałbym na wytwarzaniu energii. Nie mówię o kolejnej farmie fotowoltaicznej. Mówię o wielkiej fali renowacji i wdrażanym w Europie modelu energetyki rozproszonej. Zacznijmy od budynków. Jeden z kluczowych elementów europejskiego pakietu legislacyjnego Fit for 55 dotyczy infrastruktury i jej energochłonności. W szczególności trzeba zająć się budynkami i poprawą ich parametrów energetycznych. Tylko w Polsce budynków nieefektywnych energetycznie, do pilnej modernizacji mamy kilkadziesiąt milionów, w tym domów jednorodzinnych z pustaka, gdzie jest piec węglowy zasypowy, ponad 4,2 mln. Skala wyzwania jest ogromna. Ten kto wymyśli i opatentuje kompleksowe rozwiązanie na certyfikację budynków, połączone z montażem finansowym opartym o program Czyste Powietrze i ofertę z rynku kapitałowego dla inwestycji w OZE, ma do dyspozycji potężny rynek. Przypominam, że sam program Czyste Powietrze to ponad 100 mld zł. Według mapy drogowej przyjętej przez Platformę Zrównoważonych Finansów przy Ministerstwie Finansów, na polityki klimatyczne w Polsce będzie przeznaczone przynajmniej 309 mld Eur, 150 mld euro z prognozowanych wpływów z ETSu i drugie tyle z unijnej perspektywy finansowej na lata 2021-2027, środków NFOŚ i KPO. To potężne pole dla innowacyjnych przedsiębiorców i inwestorów. Będziemy mieć nadpłynność kapitału. Powstaną nowe segmenty rynku, które trzeba będzie nasycić.  

A co poza budownictwem? 

Oprócz budynków, ciekawymi opcjami będą dalsza rozbudowa systemu energetyki rozproszonej oparta o magazyny energii, doliny wodorowe, obsługa kolejnych prosumentów i oczywiście wielka rewolucja w systemie przesyłu energii, gdzie z jednej strony będzie duży pakiet inwestycji w system przesyłowy a z drugiej dalsza rozbudowa oddolnych inicjatyw opartych o ideę spółdzielni energetycznych, czy klastrów energii. W tle jest rewolucja w logistyce. Systemy zarządzania transportem opartym o ogniwa wodorowe to przyszłość. Szczegóły są w polskiej strategii wodorowej. Powstawać będą kolejne hydrolizery i centra ładowania zielonym wodorem. Kolejny obszar, w którym upatruję gruntu pod dobre inwestycje, to obligacje przychodowe jako narzędzie dla samorządów terytorialnych, w szczególności dla gmin wiejskich i wiejsko miejskich oraz małych i średnich firm lokalnych. Szczegóły narzędzi finansowych z nurtu zrównoważonego finansowania opisujemy w corocznym raporcie „Zielone finanse w Polsce”. Aż się prosi, aby powstała firma szkoleniowo-doradcza dla małych i średnich firm operujących w gminach wiejskich. Doradzam rozpoczęcie współpracy z Europejskim Bankiem Inwestycyjnym i innymi bankami rozwoju jak EBOR czy BGK i wyspecjalizowanie się w świadczeniu usług doradczych opartych o wiedzę o zielonych obligacjach. W mojej ocenie, to może być szansa na biznesowy sukces.  

A globalnie?  

Dobrym kierunkiem są inwestycje proekologiczne związane z przeciwdziałaniem kryzysowi wodnemu. Potrzebujemy więcej lasów, bagien, torfowisk, terenów podmokłych, łąk kwietnych, którymi jesteśmy w stanie pokryć nieużytki, niezbędne jest więcej nasadzeń gatunków wodochłonnych, w tym drzew. Drugi kierunek to powstrzymanie zakwaszenia oceanów. Chcemy na przykład rozpocząć uprawę trawy morskiej, która w procesie fotosyntezy będzie pochłaniać CO2 z wody oceanicznej. Samą trawę morską później będziemy jeść. Jest ona znakomitym i zdrowym źródłem protein. Uprawianie oceanów było dyskutowane podczas COP w Egipcie i w Dubaju. Jest to jeden ze scenariuszy na wyżywienie rosnącej populacji człowieka. Mamy gotowe rozwiązanie, musimy je przeprowadzić i upowszechnić ten sposób produkcji żywności. Rola biznesu będzie tutaj kluczowa. 

A co z CO2?

Musimy zaprzestać emisji i wychwycić CO2 obecne w atmosferze i oceanach. Jednym z rozwiązań jest słynny odkurzacz Orka na Islandii, który udowadnia, że jest możliwe wychwytywanie CO2 i magazynowanie w skale. Teoretycznie ktoś mógłby się zająć rozwojem tej technologii i jej upowszechnieniem.  

Teoretycznie, bo nie mamy na to funduszy? 

Pieniądze mamy. Podczas Szczytu Klimatycznego w Dubaju utworzono Loss and Damage Fund, wcześniej podczas Szczytu w Warszawie powstał Green Climate Fund, mamy prowadzone przez ONZ fundusze powiernicze i wreszcie mamy banki rozwoju, które mają pieniądze na działania proklimatyczne począwszy od Europejskiego Banku Rozwoju, przez Afrykański Bank Rozwoju po Azjatycki Bank Inwestycyjny. Lista jest długa.  

Zatem można by już teraz tych odkurzaczy wybudować całą masę, a to się nie dzieje. 

Bo w tym rozwiązaniu ukryta jest pułapka. Odkurzacze orka na dziś zasililibyśmy energią pochodzącą z paliw kopalnych. Globalne gniazdko wytwarzania energii opiera się w 81% na energii z ropy, węgla i gazu, w 7% na energetyce jądrowej i w 12% na  OZE. Trzeba ten mechanizm przebudować i w miejsce energii konwencjonalnej wprowadzić OZE i energetykę jądrową. Równolegle należy prowadzić poszukiwania możliwości wychwytywania dwutlenku węgla z atmosfery. 

Czyli wracamy do tego, że trzeba zatrzymać emisje gazów cieplarnianych.  

Dokładnie. Trzeba zatrzymać emisje i równolegle wychwycić CO2 z atmosfery i oceanów. Pytanie, gdzie najlepiej zainwestować, żeby wesprzeć walkę o klimat i planetę a przy okazji zarobić. W pierwszej kolejności trzeba zainwestować uwagę i pieniądze w ograniczenie emisji. Na szczycie klimatycznym w Dubaju, uzgodniliśmy, że era paliw kopalnych się skończyła. Odchodzimy do nich. Przestajemy je wydobywać i spalać. Trzeba cały wysiłek ludzkości skoncentrować na tym, aby zrobić to jak najszybciej i z tej drogi nie zawracać, bo taka pokusa zawsze będzie i niestety źle zrozumiany mechanizm offsetowy jest tu dobrym przykładem. Może stać się atrakcyjną wymówką dla sektora paliwowego, gazowego i węglowego. To jest właśnie pułapka związana z odkurzaczem Orka. Z całym szacunkiem dla tej technologii, jest to niezwykłe urządzenie i na pewno bardzo nam się przyda. Tylko nie możemy skupić się wyłącznie na wychwytywaniu i magazynowaniu CO2. Trzeba przede wszystkim zamknąć erę paliw kopalnych i wytwarzać energię w oparciu o zielone źródła. 

Nie jesteśmy cenzorem, który zaprasza do dialogu tylko startupy pozytywnego wpływu

Jak można “zapisać się” do United Nations Global Compact? 

Po pierwsze trzeba chcieć być po jasnej strone mocy i chcieć włączyć się w wysiłki ONZ na rzecz ochrony praw człowieka, klimatu oraz przeciwdziałania korupcji. Pierwszym krokiem jest oświadczenie woli podpisane przez osobę kierującą firmą o gotowości wejścia do UN Global Compact i do respektowania 10 zasad UN Global Compact. Drugim krokiem jest audyt, który przeprowadza nasza nowojorska centrala. Sprawdzane jest m.in. to, czy firma nie jest objęta sankcjami ONZ. Sprawdzane są też zarząd i rada nadzorcza. Na koniec ocenia się, czy firma deklarując gotowość respektowania 10 zasad UNGC, nie ma na swoim koncie skandali reputacyjnych, które mogłyby zagrozić wizerunkowi ONZ. 

Przypomnijmy je czytelnikom. 10 zasad opartych jest na 4 filarach: prawa człowieka, standardy pracy, ochrona środowiska i kwestie antykorupcyjne. Ale czy to oznacza, że na deklaracjach się kończy? 

Nie. Firma musi corocznie raportować do naszej centrali podejmowane działania na rzecz realizacji 10 zasad, a my mamy prawo do weryfikacji składanych deklaracji. Mamy obecnie 25 tys. firm członkowskich. Liczba ta rośnie bardzo szybko. Na stronie organizacji można obserwować licznik. Metadane, które do nas spływają, dają nam także możliwości porównawcze i analityczne.  

A można się wypisać? 

Można, ale można też zostać wyrzuconym.  

Za … 

Za brak raportowania, co zazwyczaj oznacza chęć ukrycia pewnych działań. Tak to definiujemy. Jeśli ktoś przestaje komunikować progres, to raczej ma coś do ukrycia i wówczas zamykamy współpracę i oznaczamy to jako “nie komunikuje”. Jeśli sama firma rezygnuje, to oznaczamy to wyraźnie i komunikujemy na zewnątrz, że sama o tym zdecydowała. Wszystko jest transparentne.  

Wizerunkowo oba przypadki są kiepskie. 

Tak, zwraca to natychmiast uwagę think thanków, organizacji watchdogowych  itd. To zawsze jest interesujące, dlaczego ktoś zdecydował się na odejście od przestrzeni w której króluje sustainability.  

Podsumowując, aby zostać członkiem UNGC nie trzeba być firmą w pełni zieloną (upraszam oczywiście). Wystarczy, aby zadeklarować cele dekarbonizacyjne, prospołeczne i środowiskowe? 

Tak, ale to musi być transparentne. Nie ma firmy, która byłaby neutralna klimatycznie w 100 proc. i która nie ma wyzwań w obszarze standardów pracy, czy przeciwdziałania korupcji. Ale mamy też firmy wzorcowe, które stawiają poprzeczkę bardzo wysoko. Większość członków UNGC to firmy, które mają jeszcze dużo pracy przed sobą. Dla nas ważne jest to, że chcą podejmować wysiłek, zmieniać się i robić to w oparciu o transparentne raportowanie postępów i ambitne cele. W szczególności zależy nam na zmianie w sektorze energetyki konwencjonalnej. To tam mamy firmy, które opierają swoje działanie i rozwój na spalaniu węgla, ropy i gazu. Nasze oczekiwania to ich ambitna transformacja energetyczna realizująca cele polityki klimatycznej ONZ. Przystępując do UNGC oczekujemy, że będą dążyć do realizacji zapisów Porozumienia Paryskiego. Nie jesteśmy po to, żeby zapraszać do dialogu tylko startupy pozytywnego wpływu. Naszym zadaniem jest być masową organizacją, która skupia mały, średni i duży biznes, by ten zmieniał się w oparciu o cele ONZ, w szczególności 17 celów zrównoważonego rozwoju.  

Jak ten biznes motywujecie? 

Firmy muszą przesłać nam swoje raporty i tzw. Communication of Progress, więc wiemy, co się w której firmie dzieje. Mamy możliwości formalne i wynikającą z członkostwa w UNGC, aby sprawdzi, czy ktoś dokonuje rzetelnej zmiany i wysiłku, czy tylko pozoruje działania. Audyt z kolei jest potrzebny do tego, aby firma mogła być bezpieczna dla współpracy z innymi agendami i programami ONZ, choćby w oparciu o  zamówienia publiczne ONZ. Jest to spory rynek. W ramach centrum zakupowego ONZ operujemy kwotą prawie 30 mld USD rocznie. Teraz jest to także szansa dla polskich firm w kontekście odbudowy Ukrainy. Pomoc humanitarna, logistyka, czy odbudowa infrastruktury to obszary, w których ONZ zamawia produkty i usługi od sektora prywatnego. ONZ podejmuje współpracę w pierwszej kolejności z tymi, którzy gwarantują bezpieczeństwo reputacyjne organizacji. Ja też jako dyrektor wykonawczy UNGC w Polsce, nie mogę dopuścić do naszych programów firmy nie będącej formalnie członkiem UNGC. 

Bycie w waszych strukturach to ogromna zaleta wizerunkowa. Co jeszcze robicie z biznesem? 

Dbamy chociażby o edukację kadry zarządzającej i pracowników. Firmy tworzą ludzie, więc wiedza przechodzi wraz z człowiekiem dalej, często do firm, w których o sustainability nikt nie słyszał. I podkreślam, że mówimy o sustainability, a nie o CSR, który odszedł do lamusa i to dekadę temu. 

Mały biznes jest elastyczny. Zdecydowanie szybciej się adaptuje do rynku i reguł, które wyznacza duży biznes.  

UNGC ma swój udział w budowaniu ESG od samego początku tego ruchu. 

UNGC wypracował koncepcję ESG w 2004 r. Napisaliśmy już wtedy w jednym z naukowych opracowań, że należy do kwestii środowiskowych i społecznych dorzucić governance i nazwaliśmy tą politykę dwie dekady temu ESG. Oczywiście nie byliśmy jedynymi, którzy o tym mówili od lat, ale na pewno jesteśmy częścią ruchu, który zaowocował w Europie ambitnym pakietem legislacyjnym Fit for 55, koncepcją zielonych finansów i europejskiej taksonomii. Naprawdę jest się z czego cieszyć, choć oczywiście żałuję, że to wszystko przebiło się tak późno. 

Obserwując Twoją pracę, dostrzegam to, że wiele rzeczy dzieje się w kuluarach, opiera się na podejmowaniu przez Ciebie dialogu, którego nikt nie słyszy. Ale widzimy tego efekty, z czasem oczywiście. Byłeś niezmordowany w podejmowaniu rozmów na przykład z PiS-em przez ostatnie dwie kadencje ich rządów. 

To nasza podstawowa praktyka. Zajmujemy się intensywnie dialogiem zarówno z rządem, jak i opozycją parlamentarną i pozaparlamentarną. Utrzymujemy dialog ze wszystkimi stronami, również politycznymi, aby wypracować porozumienia ponad podziałami. Nikogo nie wykluczamy i czasem naiwnie liczymy na to, że także inne środowiska będą w podobny sposób budować transparentny dialog międzysektorowy oparty na szacunku i poszukiwaniu kompromisu. Pamiętaj, że ONZ jest organizacją międzynarodową. Michał Kurtyka, Minister Klimatu w latach 2019-2021 słusznie powiedział, że naszym zadaniem jest być ONZ-owskimi lobbystami. I tak właśnie jest. Naszym najważniejszym zadaniem jest stały dialog z decydentami i dbanie o to, aby Porozumienie Paryskie było w Polsce realizowane.  

Podasz przykład owocnych dialogów? 

Ochrona powietrza. Jednym z sukcesów naszego biura było znalezienie politycznego okienka pogodowego i wsparcie minister Jadwigi Emilewicz, we wdrożeniu  działań na rzecz ochrony powietrza w Polsce. Przypomnę, że konwencja ONZ o ochronie powietrzna została ogłoszona w 1979 r. Polska stała się stroną konwencji od maja 1982 r. To dekady walki o uwagę polityków i realizację zapisów konwencyjnych. I wreszcie w 2016 r się udało. Czekaliśmy na to okienko bardzo długo. W naszej pracy kluczowe są upór, cierpliwość i merytoryczna gotowość do wsparcia decydentów lub strony społecznej.  

Czyli byliście przygotowani. 

Tak. Mieliśmy przygotowane raporty z propozycjami regulacyjnymi. W momencie, kiedy okno się otworzyło, mieliśmy gotowy plan, co trzeba zrobić, aby działania zostały przekute w program rządowy, który nazywa się teraz Program Czyste Powietrze. Oczywiście to wszystko wydarzyło się w szerokiej koalicji długiej listy organizacji i instytucji. Zawiązaliśmy sojusz z Najwyższą Izbą Kontroli, Polskim Alarmem Smogowym i Rzecznikiem Praw Obywatelskich. Bez ogromnej pracy u podstaw wykonanej przez Krakowski Alarm Smogowy, to by się nie udało. Bez Andrzeja Guły i jego żony Ani Dworakowskiej nie udałoby się zbudować oddolnego ruchu społecznego, którego trwała i mądra presja na polityków szczebla lokalnego, regionalnego i centralnego dała efekt. Ruchy społeczne działały oddolnie, nasze wsparcie z poziomu centralnego i poprzez współpracujące z nami media i wreszcie polityczne okienko, czyli polityczka, której się chciało i która znała temat, zaowocowało programem rządowym o imponującym zasileniu ponad 100 mld zł. Teraz trzeba ten program wzmacniać i profesjonalizować podejmowane w jego ramach działania. I tu pojawia się pole dla tworzenia nowych pul dla sektora prywatnego. Jest rosnący popyt na pompy ciepła, fotowoltaikę, materiały budowlane służące termomodernizacji budynków, audyty energetyczne itp. Jeśli mam 100 mld zł do wykorzystania, i 4,2 mln domów jednorodzinnych z pustaka, które trzeba zmodernizować, to to oznacza dużo pracy dla długiej listy branż, współtworzących tzw. biznes zielonej transformacji. 

Skoro wróciliśmy do biznesu. Mam obawę o transformację naszego sektora MŚP, który wytwarza prawie 50% naszego PKB. To firmy będące w łańcuchu dostaw tych dużych firm, które zaczynają raportować wskaźniki ESG zgodnie z dyrektywą CSRD. Mam taką obawę, że realnie nikt nie będzie tych danych od nich wymagał. Jak grzyby po deszczu powstają bazy danych i technologie do aproksymacji danych. 

Nie byłbym taki pesymistyczny. Mały biznes jest elastyczny. Zdecydowanie szybciej się adaptuje do rynku i reguł, które wyznacza duży biznes. Weźmy za przykład Ikeę i McDonalds. Ich poddostawcy to właśnie małe i średnie biznesy. Ikea i McDonalds kupują od nich powiedzmy świeczki i bułki. Ale sami muszą mieć spełnione cele redukcyjne. To jest ta najważniejsza rzecz, oczekiwania, które schodzą w dół, na przestrzeń łańcucha wartości. I tu wygrają najlepsi, którzy się dostosują. W sektorze prywatnym na tym to polega, jeśli jesteś w stanie przedstawić ofertę, która sprosta oczekiwaniom odbiorcy, to masz deal. I te deal’e zaczynają wypychać ekonomię chicagowską opartą na maksymalizacji zysku. Jest ona wypierana przez ekonomię rozwoju, czyli teorię, za którą Esther Duflo dostała nagrodę Nobla. Czyli nie musisz dostarczyć jak najtaniej, tylko tak, aby produkt spełniał kryteria związane z ochroną praw człowieka, klimatu i transparentności wytworzenia. Przykładowo dziś nie jest możliwe oficjalne oparcie swojego łańcucha dostaw na pośredniku, który dostarcza produkt bazując na pracy niewolniczej. Jest to jedno z kluczowych wyzwań obecnej gospodarki. Obecnie łańcuch wartości wywołuje ból głowy wszystkich dużych korporacji, które muszą go prześwietlić. Konkurowanie opiera się na transparentności i emisyjności, które obok ceny i jakości stanowią podstawę wyboru przez konsumenta, akcjonariusza czy kontrahenta. 

Martwię się jednak, że to się skończy na bazach danych i nikt nie będzie w tym łańcuchu tak głęboko grzebał, a bez tego nie zajdziemy daleko. 

Pamiętaj, że jesteśmy na początku drogi a mamy tu do czynienia z wielką klimatyczną rewolucją przemysłową. Przebudowujemy system wytwarzania energii. Odchodzimy od paliw kopalnych, przechodzimy na inne źródła. I to rozlewa się na inne obszary. Oczywiście największym wyzwaniem jest wytworzenie czegoś w oparciu o energię, która powstała na skutek spalania paliw kopalnych. Drugim wyzwaniem są zasoby, czyli, z czego coś jest zrobione. Tu wchodzą w grę gospodarka obiegu zamkniętego i oparta na mazucie logistyka globalna. Warto dodać, że mazut to najsilniej zasiarczona frakcja ropy naftowej, której powszechnie używamy do napędu statków stanowiących główny krwiobieg globalnej gospodarki. W kontenerowcach towary od lokalnych dostawców z Azji Południowo-Wschodniej płyną załóżmy do Kopenhagi. Duńska firma będąc w reżimie taksonomii UE i chcąc wprowadzić ją na duński, czytaj europejski rynek, musi rozliczyć się z tego, co to za towar, jak został wytworzony oraz z emisyjności samego transportu. Wcześniej tak nie było. To jest ogromna zmiana. Wszyscy zaczęli się nad tym zastanawiać, bo to przebudowuje światową gospodarkę. Z tego myślenia powstaną lepsze narzędzia analityczne, które będą precyzyjniej wyłapywać nieprawidłowości. Porównuję to do walki w Polsce z szarą strefą poprzez system e-faktur i odejście od gotówki w obiegu gospodarczym. Problem łapówkarstwa został znacząco ograniczony poprzez upowszechnienie plastikowego pieniądza i rozliczeń opartych o przelewy międzybankowe. Łapówkarstwo padło ofiarą transparentności w rozliczeniach bankowych i łatwości generowania raportów, które pomagają w zwalczaniu szarej i czarnej strefy w gospodarce, czy szerzej w zwalczaniu korupcji.  

I widzisz tu analogię do taksonomii.  

Jak najbardziej. Teraz dzieje się to samo w kontekście ESG. Przykładowo europejska taksonomia pomaga w lepszym monitorowaniu emisyjności i jej ograniczeniu. Poprzez wymóg raportowania i możliwość generowania zestawień i porównań także tutaj będzie widoczny postęp. 

Nasz czas się skończył. Korzystając z okazji, dziękuję Ci w imieniu całej społeczności ESG za twoją pracę na rzecz dialogu, którego nie prowadzisz zza biurka tylko jesteś wszędzie tam, gdzie jest potrzebny rozejm i podanie sobie ręki. Mam nadzieję, że jeśli kiedyś zdecydujesz się na odejście od ONZ to tylko po to, aby kandydować na prezydenta.  

(Śmiech). 

Wcale nie żartowałam.  

Dziękuję, ale nie planuję iść do polityki. Wolę skłaniać do refleksji i działania samych polityków. 

< wstecz