Waste Busters
Waste Busters

Wywiady

Wywiady

Czy trzeba być inżynierem, aby policzyć ślad węglowy? O kulisach pracy w ESG, wyzwaniach środowiskowych branży spożywczej i przyszłości tworzyw sztucznych – mówi Grzegorz Bobek, menedżer ds. ochrony środowiska w grupie spółek DANONE.

Z Grzegorzem Bobkiem rozmawialiśmy o zarządzaniu obszarem ESG w grupie spółek Danone (Danone, Żywiec Zdrój i Nutricia), o tym, jak wygląda u nich współpraca z zarządem oraz centralą, jak wyłaniane są ryzyka środowiskowe i społeczne. Jednak najbardziej ciekawił mnie sam warsztat pracy Grzegorza, chociażby to, jak oblicza ślad węglowy tak dużej korporacji, szczególnie w tym trzecim zakresie, gdzie ma do czynienia z całym łańcuchem wartości. Nie pominęliśmy też tematu plastiku. “Myślę, że stworzenie GOZ dla tworzyw sztucznych jest na wyciągnięcie ręki, to kwestia tej dekady, kiedy opanujemy technikę chemicznego recyklingu (…). Nigdy wcześniej nie byliśmy tak blisko obiegu zamkniętego”. 

“Chcemy budować koalicję biznesów zorientowanych na środowisko.”

Jesteś z wykształcenia …

inżynierem.

Tego sie obawialam (śmiech). Zapewne obliczanie śladu węglowego to dla Ciebie pestka. Ja i moi czytelnicy liczymy na krótką lekcję. Zgadzasz się?

Jestem inżynierem, ale muszę uspokoić humanistów. Wiedza inżynieryjna się przydaje, ale nie jest konieczna. Wystarczy Wam prosta wiedza matematyczna, dodawanie, odejmowanie, mnożenie i dzielenie. Ślad węglowy to suma równań matematycznych. Na ślad węglowy Danone, a w szczególności spółki Żywiec Zdrój składa się to, ile i co w ciągu roku zużyjemy, ile czego kupimy i tym samym, ile emitujemy.

Konkretny przykład? 

Jasne. Przykładowo w Żywiec Zdrój aby pokryć nasze potrzeby kupujemy odpowiednią ilość  ton tworzyw sztucznych, razy wskaźnik jednostkowy – mamy emisje z tworzyw sztucznych. Wszystkie nasze fabryki zużywają X megawatogodzin energii elektrycznej – razy wskaźnik emisyjności w Polsce – mamy emisje z energii. Nasz wskaźnik emisyjności akurat wynosi zero, ponieważ mamy certyfikaty gwarancji pochodzenia oraz PPA (Power Purchase Agreement). Idziemy dalej. W fabrykach zużywamy X oleju opałowego i X gazu ziemnego – razy wskaźnik emisyjności – mamy policzone emisje. Weźmy jeszcze dystrybucję wyrobu gotowego. W ciągu roku nasze ciężarówki przejadą powiedzmy X mln km – razy wskaźnik emisyjności z jednego km – mamy emisje z transportu itd. I to wszystko razem daje wynik końcowy roczny. To jest kluczowy wskaźnik, który możemy w przyszłym roku zredukować.

A ślad węglowy poszczególnych produktów?

Drugim elementem jest energochłonność (intensity). Jeżeli  podzielimy x tys. ton CO2 przez ilość produktów jednostkowych otrzymamy ślad węglowy na jeden produkt, na przykład na jedną butelkę wody. Mamy wtedy intensity CO2 liczone na jeden litr. Możemy wówczas porównywać produkty i zestawiać nas z konkurencją. To są naprawdę bardzo proste zadania, choć na pierwszy rzut może się to wydawać skomplikowane.

Nie taki diabeł straszny jak go malują. Jak o tym opowiadasz to rzeczywiście wydaje się być proste. Kluczowe jest to, aby mieć dostęp do wskaźników.

Tak, one są teraz najważniejsze. Musimy wiedzieć, jakie są wskaźniki emisyjne w Polsce dla PET, folii LDPE, oleju napędowego, energii elektr. etc. Mając te dane możemy obliczyć wszystko: organizację igrzysk olimpijskich, obsługę hotelu, budowę hotelu czy produkcję samochodu w pełnym cyklu wartości – od kolebki do grobu.

Mimo to, ostatnio w kuluarach imprezy branży ESG usłyszałam opinię, że mamy w Polsce około 30 osób, które umieją liczyć ślad węglowy we wszystkich 3 zakresach. 

Zaskoczyłaś mnie tą liczbą, ale niewykluczone, że jest nas tak wąskie grono. I to grono wywodzi się zapewne z dużych międzynarodowych firm. Ja spotkałem się z wyrażeniem „ślad węglowy” w 2007 r. I  od tamtej pory obserwuję ewolucję metodyk, narzędzi, wskaźników jednostkowych, obserwuję, jak to się rozwija. Były różne zwroty akcji. Bywało tak, że rok do roku te same liczby nie oznaczały tego samego albo wynik z jednego roku zmienił się, bo pojawiały się nowe wskaźniki emisyjności. Myślę, że mamy do czynienia ze stabilizacją metodyki tego procesu, tj obliczania śladu węglowego.

Ile osób w Danone w Polsce odpowiada za obliczanie śladu węglowego?

Jestem jedyną osobą w grupie spółek Danone w Polsce, która formalnie jest odpowiedzialna za cały proces: gromadzenie danych, przygotowywanie analiz, prognoz, przygotowywanie planów, road maps w zakresie redukcji. Natomiast liczbę osób, które kontrybuują do ostatecznego wyniku ciężko mi oszacować. Potrzebuję zespołu osób, które przekażą mi, ile kupujemy opakowań, ile kupujemy energii, ile kilometrów przejechały nasze wyroby gotowe, ile energii zużyły fabryki itd. 

Co jest Twoim zadaniem?

Moim zadaniem jest zebrać to wszystko szybko sprawnie i w jednym miejscu. Kluczowe jest to, aby dobrze policzyć ilość tworzyw sztucznych, innych materiałów opakowaniowych, wytwarzanego mleka, liczbę przejechanych kilometrów ciężarówkami itd. i to wszystko przełożyć na emisję gazów cieplarnianych.

Ale do tego potrzebna jest wiedza specjalistyczna. 

Oczywiście nie wszystkie elementy tej układanki da się w prosty sposób policzyć. To, co wcześniej wymieniłem jest dość proste. Widzimy, ile czego zamówiliśmy (mleka, energii, opakowań), ile przejechaliśmy kilometrów. Ale już to, jak długo nasze produkty zalegają na półkach w sklepach i jaki jest tego ślad węglowy, to jest bardzo trudne i z tym sami sobie nie poradzimy. Musielibyśmy mieć bardzo dużo ludzi i zbierać ogromne ilości danych. Dlatego potrzebne jest tu zewnętrzne narzędzie. 

Z czyich usług korzystacie?

My korzystamy z narzędzi Carbon Trust. Ich narzędzia też co roku ewoluują, zmieniają się współczynniki jednostkowe, współczynniki emisyjności dla Polski jeśli chodzi o energię elektryczną. Carbon Trust, sprawuje merytoryczny nadzór nad metodyką. Dla każdego kraju w takim narzędziu przyjęte są założenia zbudowane na bazie informacji, np. jaki jest procent sklepów wielkopowierzchniowych, małopowierzchniowych, jak długo dany produkt FMCG zalega na półce, ile zajmuje miejsca, jakie jest zużycie energii, czy wymagana jest lodówka. Ale to wszystko podlega jeszcze zewnętrznej kontroli, audytom i weryfikacji, sprawdzana jest poprawność tych danych, rozpatrywane są rozbieżności w stosunku do okresów poprzednich, czy nie ma drastycznych wahnięć. 

Ok, rozumiem, że w pierwszym i drugim zakresie zbieracie dane rzeczywiste, a w trzeci zakresie Carbon Trust aproksymuje Wam część danych. A jeśli chodzi o informacje od Waszych dostawców? Co jeśli jeden z dostawców wyraźnie odbiega od średniej?

Tak, są takie przypadki. Wówczas możemy sami ręcznie wprowadzić precyzyjne dane, jeśli współpracujemy bardzo blisko z jakimś dostawcą. 

Załóżmy, że jest to producent butelek PET.

Dla Polski przyjęte jest, że ślad węglowy PET to blisko 2900 gramów CO2 na kg materiału. Jest to wyliczone na podstawie danych rzeczywistych od kołyski do grobu. W tym zaszyta jest wiadomość, skąd się bierze PET, jakie jest zużycie energii, paliw etc. i te dane opierają się na średnim wskaźniku energetyki w Polsce. Ale załóżmy, że nasz dostawca przeszedł na odnawialne źródła energii. W tym momencie możemy skorygować średni wskaźnik śladu węglowego Carbon Trust z 2900 gramów nawet o ⅓. I to jest kierunek, w którym chcemy iść. Do tej pory inercyjnie szliśmy ścieżką wytyczoną przez Carbon Trust. Dzisiaj ważnym elementem redukcji naszego śladu węglowego będzie pogłębianie współpracy z dostawcami. 

Mniejsze firmy znajdują się w trzecim zakresie emisji tych większych, więc będą musiały zmierzyć się z liczeniem śladu węglowego już teraz. Czy jesteście w stanie im pomóc? Czy raczej będziecie po prostu wymagać tego, aby udostępnili Wam te informacje? 

Mamy stałą grupę dostawców towarów i komponentów, których wybieramy kierując się wieloma kryteriami, wśród nich jest podejście do kwestii zrównoważonego rozwoju. Mamy to w naszych wewnętrznych celach, aby wybierać firmy zorientowane prośrodowiskowo i do tego poddajemy je przeglądom pod tym kątem. Chcemy budować koalicję biznesów zorientowanych na środowisko. Nasi dostawcy również minimalizują negatywny wpływ na klimat, otoczenie, lokalną społeczność. Dużych, globalnych partnerów zachęcamy do inwestowania we własne, odnawialne źródła energii, do transformacji energetycznej. Podjęte przez nich działania pozwalają nam również redukować ślad węglowy w łańcuchu wartości. Komponenty, opakowania, usługi, które będziemy kupować od tych partnerów będą tym bardziej atrakcyjne im mniejszy będzie ich impakt środowiskowy. Jesteśmy otwarci, edukujemy naszych partnerów. Raz do roku spotykamy się z dostawcami, mówimy im o naszych celach, zobowiązaniach, pokazujemy dobre praktyki. 

Czyli macie element doradczy.

Nie mamy nieograniczonych zasobów, ale staramy się. My sami jesteśmy też zapraszani przez naszych klientów do współpracy w tym zakresie.

Nie muszę więc pytać, jesteście gotowi na CSRD we wszystkich trzech obszarach ESG.

Tak, jesteśmy gotowi pod względem działań prośrodowiskowych jak i tych związanych z ludźmi, społecznościami, pracownikami, bezpieczeństwem pracy. Mamy coś takiego jak nasze cele zrównoważonego rozwoju i Danone Way (coroczna kampania weryfikacji realizacji celów i działań wraz ze wskaźnikami). Co roku analizujemy, gdzie jesteśmy, co zrobiliśmy, co jeszcze powinniśmy zrobić. I jesteśmy poddawani zewnętrznym audytom. Okresowo raz na trzy lata globalni audytorzy trafiają do Polski. W terminologii audytowej nazywamy to próbkowaniem.

Raporty to obszar mojej koleżanki Martyny Węgrzyn, ale ogólnie mogę o nich opowiedzieć. Mamy raport lokalny oraz kontrybuujemy do raportu globalnego Danone. Ten ostatni jest istotny z punktu widzenia naszych interesariuszy, jest oceniany poprzez Sustainability Index na giełdzie Dow Jones, jest brany pod uwagę w Carbon Disclosure Project (CDP). Jesteśmy transparentnie oceniani. Tu mogę się pochwalić że Danone jest w wąskim gronie 12 firm na świecie z 900 firm raportujących CDP z najwyższą oceną AAA dla raportowania kwestii klimatycznych.

Co byś radził osobom tworzącym od zera dywizje ESG w firmach, budującym wszystko od nowa. Z jednej strony mamy regulacje i tu jest sprawa pewna. Trzeba wyłonić te, które nas dotyczą i zacząć się do nich przygotowywać krok po kroku. Jednak istnieje cała masa dobrowolnych wytycznych, organizacji, deklaracji, międzynarodowych celów, certyfikatów. Jak wyłonić te najistotniejsze?

Jeśli ktoś zarządza obszarem ESG w mniejszej firmie, dla której jest to nowość, radzę skorzystać w zewnętrznej firmy doradczej, która określi minimum prawne adekwatne do profilu działalności. Ja mogę z satysfakcją obserwować napływ nowych wymagań prawnych w UE, bo na dobrą sprawę są one spójne z tym, co Danone robi od wielu lat. Weźmy przepisy dotyczące “sformułowań dotyczących ekologiczności” tzw. green claims, które są częścią opracowywanej dyrektywy unijnej ds. greenwashingu. Zasady przeciwdziałające wprowadzaniu w błąd konsumenta Danone opracował dla siebie w roku 2011. Byliśmy pierwszą firmą na świecie, która wprowadziła tego typu standardy. Wszystkie wymagania prawne, w tym te określone w CSRD, od dawna w Danone już funkcjonują. 

“Składowiska odpadów to przyszłe kopalnie surowców”.

Kojarzycie się z plastikiem. Porozmawiajmy o tym plastiku. O jego złych i dobrych stronach. Obalmy trochę mitów. 

Jest ich sporo. Ale zanim zaczniemy to mam prośbę, abyśmy nie mówili tylko o plastiku ale o tworzywach sztucznych, bo to znacznie pojemniejsze hasło. To są również styropian, guma, niektóre tekstylia. 

Porównajmy na początku opakowania z tworzysz sztucznych do szkła.

Mitem jest, że szkło jest materiałem ekologicznym. Oczywiście nie mówimy o szkle w obiegu zamkniętym w systemie kaucyjnym.

W obiegu zamkniętym wszystko, co jest wytrzymałe, jest eko.

Dokładnie. My tu porównujemy produkty jednorazowe. Szkło wypada tu fatalnie. Opakowania ze szkła mają dużo wyższy ślad węglowy w porównaniu z tworzywami sztucznymi. Sam proces przygotowania do ponownego użycia to potężne ilości energii, wody, chemikaliów.

Ale szkło nadaje się do recyklingu idealnie.

Tak, może być przetwarzane w nieskończoność. Natomiast, aby je przetopić potrzebujemy dużo energii. Tworzywa sztuczne są lekkie, wytrzymałe, przyjmują dowolne kształty, są łatwe w recyklingu. Ale ich przekleństwem stała się ich powszechność i trwałość. Nakładając na to liniowy model gospodarki, w którym wydobywamy, produkujemy, wyrzucamy i dalej nic nas nie obchodzi, to mamy efekt taki, jaki mamy, tworzywa zalegają w środowisku kilkaset lat. Na marginesie, pierwsza butelka ze szkła znaleziona w Mezopotamii ma kilka tysięcy lat i nie rozłoży się nigdy. Ale to nie jest argument. Tworzywa sztuczne mają dwie strony medalu. Mają też dobre strony, wypadają korzystniej w przypadku recyklingu, transportu, mają po prostu niższy ślad węglowy. 

Ich problemem jest ich jednorazowość.

Tak, musi istnieć system do ich zbiórki i zawracania ich do obiegu. Jak długo system pozostaje liniowy, tak długo będziemy widzieć ten problem. Żywiec Zdrój podejmuje działania w kierunku zamknięcia obiegu tego surowca. Działamy na rzecz wprowadzenia w Polsce systemu kaucyjnego, wprowadzamy butelki z recyklatów. Bardzo liczymy na rozwiązania prawne i na rozwój technologii. Optymalny byłby tu recykling chemiczny. Moglibyśmy  za jego pomocą obracać taką ilością tworzysz sztucznych, którą ludzkość już wyprodukowała, bez konieczności wprowadzenia do łańcucha nowych paliw kopalnych. Ten plastik, który już istnieje w naszym świecie będzie mógł rotować w nieskończoność dając nam same zalety, o których tu mówimy: lekkość, wytrzymałość, formowalność. Ale istnieje wiele mitów na ten temat, konsumenci mają liczne poglądy ale nie koniecznie wiedzę. 

Ważny jest element edukacji. 

Nie przestaniemy znajdować mikroplastiku w organizmach morskich, ponieważ jego głównym źródłem są tekstylia, powłoki statków, guma z opon samochodowych, kosmetyki. To są otwarte źródła drobin, które się przedostają do wody. Najstarsza butelka z plastiku nie jest jeszcze w jednej piątej drogi do samodzielnego rozkładu. Opakowania z tworzyw sztucznych są problemem, ale jest to mit, że są głównym źródłem mikroplastiku w morzach i oceanach.

Czy realne jest zebranie wszystkich opakowań, które zalegają w przyrodzie? To bardzo zabrudzony surowiec.

Te składowiska to przyszłe kopalnie surowców. Recykling mechaniczny, który obecnie mamy, polega na rozdrabnianiu tworzyw i przetapianiu ich na granulat. Dyskwalifikuje on surowce, które mają już naruszoną strukturę, liczne zanieczyszczenia biologiczne, przyczepione organizmy. Recykling chemiczny pozwoli nam na uzyskanie z tych surowców materiału o właściwościach pierwotnych i o stuprocentowej czystości i parametrach, jakie dzisiaj uzyskujemy wprost z paliw kopalnych, z ropy naftowej i gazu ziemnego.

Jest to wielka szansa.

I jest już bliżej niż dalej, w Polsce taka instalacja ma powstać około roku 2026. Myślę, że stworzenie realnego obiegu zamkniętego dla tworzyw sztucznych jest na wyciągnięcie ręki, to kwestia tej dekady kiedy opanujemy technikę efektywnego chemicznego recyklingu, zaczniemy go rozpowszechniać na szeroką skalę. Myślę, że opanujemy to też kosztowo. Nigdy wcześniej nie byliśmy tak blisko obiegu zamkniętego dla tworzyw sztucznych. 

Jak dobrze usłyszeć coś pozytywnego. 

Jesteśmy transparentni, nie chowamy głowy w piasek, dostrzegamy zagrożenia. Jako globalny producent na chwilę obecną nie widzimy jednak lepszego rozwiązania niż plastik, który pozwala w bezpieczny sposób dostarczyć napoje i żywność na duże odległości. Dlatego jako firma dążymy do rozwiązań prawnych, takich jak wspomniany system kaucyjny, które pomogą nam na wprowadzenie obiegu zamkniętego. Jeśli chcemy mieć 100% RPET (przyp. red.: RPET to PET z recyklingu) to potrzebujemy systemu kaucyjnego. Obecnie przy recyklingu mechanicznym, nie jesteśmy w stanie zebrać odpowiedniej ilości surowca o odpowiedniej jakości.

I macie konkurencję.

Tak, potrzebujemy regulacji, aby ustawa wprowadziła obowiązek finansowania systemu kaucyjnego przez branżę, by duże sklepy były zobowiązane do odbioru butelek i by surowiec nie odpływał do branż wysokomarżowych, takiej jak branża modowa. Jeśli ktoś będzie chciał wyprodukować polar z butelek to na pewno będzie mógł zapłacić za nie więcej. My nie możemy sobie pozwolić na wywindowanie cen produktów FMCG.

Dobrze byłoby, aby branża tekstylna nie przechwytywała PET-u, ich produkty to downcycling plastiku, koniec życia produktu. No chyba, że jedną sukienkę z poliestru nosimy przez kilkanaście lat, ale niestety to jest bardzo mało prawdopodobne. Istnieje też obawa przed odpływem surowca PET za granicę.

Tak, jest taka obawa, bo w Polsce mamy małych recyklerów. Na Zachodzie są to duże fabryki. To z pewnością również musi zostać uregulowane, aby nasz materiał zebrany w Polsce został w Polsce. Zasada lokalności dotyczy również tworzysz sztucznych.

Temat jest ważny dla zarządu, więc w “Sustainability Committee” mamy pełną frekwencję. 

W akronimie ESG ostatnia litera oznacza Governance. Można też skojarzyć to z głową, bo mówimy tu o zarządzaniu, modelu biznesowym, core business. Jak wiadomo, ryba psuje się od głowy, więc warto, abyśmy od niej zaczęli. Jak macie to poukładane w grupie spółek Danone? Gdzie w strukturze pracowniczej znajduje się ESG? 

W 2021 r. połączyliśmy wszystkie nasze spółki jedną strukturą zarządczą. Mamy obecnie jedną strukturę, która jest parasolem nad wszystkimi trzema spółkami. Odpowiedzialny biznes porównuję do odpowiedzialnych państw, a te bardzo często wyróżnia to, że minister do spraw środowiska, zrównoważonego rozwoju czy klimatu jest w randze wicepremiera. Przykładem są kraje skandynawskie. W grupie spółek Danone bezpośrednio w zarządzie mamy osobę, która w swoim zakresie obowiązków ma środowisko i zrównoważony rozwój. Mamy też agendę “Sustainable Committee”, raz na kwartał spotykamy się bezpośrednio z zarządem. Temat jest ważny dla zarządu, więc mamy tam pełną frekwencję. Nasz zespół jest też łącznikiem pomiędzy wytycznymi, politykami, wymaganiami i programami, które są realizowane przez globalny zespół Danone. My transponujemy je na grunt lokalny i oczywiście tutaj pierwszym ogniwem informacyjnym jest nasz zarząd. Takim tematom między innymi dedykujemy spotkania kwartalne. Działamy dwutorowo. Sprawdzamy, jakie są oczekiwania zarządu, jakie wyznacza nam cele, ale my też mówimy, czego będziemy oczekiwać, informujemy, co i jak musimy wdrożyć na naszym lokalnym gruncie. Kwartalny komitet jest ciałem zarządczym, gdzie te komunikaty biegną w obie strony. Obszar zrównoważonego rozwoju mocno wchodzi na agendę, skupiamy się na celach klimatycznych związanych z nową polityką klimatyczną Danone. Członkowie zarządu, mogą mieć cele indywidualne, określone właśnie poprzez wymiar wpływu na ślad węglowy, na redukcję emisji gazów cieplarnianych, i kaskadują  je niżej. 

Jak wyłaniacie kluczowe ryzyka? Czy angażujecie w ten proces pracowników?

Mamy dwa obszary. Z jednej strony mamy tematy, które są od zawsze na agendzie, bo są bezpośrednio związane z naszą działalnością, czyli to na pewno jest wpływ na klimat, kwestie opakowań, tworzyw sztucznych, bioróżnorodność, rolnictwo regeneratywne czy food waste. Drugim obszarem są tematy lokalne, takie jak dostęp do wody dla nas i lokalnych społeczności, retencja wodna, ochrona zasobów wodnych. Zajmuje się tym osobny zespół relacji społecznych. W tym obszarze mamy też działania wolontariackie i programy grantowe. Pozostając w temacie pracowników, mamy program wolontariacki HOPE i cały wachlarz projektów związanych z bezpieczeństwem, zdrowym trybem życia, ochroną środowiska, kultywowaniem lokalnych tradycji i edukacją klimatyczną. Współpracowaliśmy m.in. z Marcinem Popkiewiczem, który prowadził interesujące webinarium dla naszych pracowników.

A jak pracownicy mogą zgłaszać pomysły?

Takim kanałem jest m.in. nasza “Szafa Jarząbka”. 

Tego z Misia? (śmiech i przypis redakcyjny: W słynnej scenie z filmu „Miś” grający trenera Jarząbka, Jerzy Turek, śpiewał niezapomniane „Łubu dubu”, które weszło do języka potocznego, do szafy, w której ukryty był szpulowy magnetofon.)

Tak, chodzi o prezesa Jarząbka i jego szafę. I u nas taka szafa jest i ma raczej charakter wirtualny, czyli formę platformy, na której każdy może się jej wyżalić, zgłosić pomysł na usprawnienie czegoś. Każdy może mieć wpływ na bezpieczeństwo i ochronę środowiska. Mieliśmy też projekt, w który wciągnięci zostali wszyscy pracownicy jednej z fabryk. Podzielili się opinią, co dla nich oznacza fabryka idealna. Powstał dzięki temu obrazek – wizja przyszłości zrównoważonej fabryki, który jest zbiorem tych pomysłów.

Jakie były pomysły?

Pompy ciepła, bezpośrednia linia kolejowa i tramwajowa, samochody elektryczne na parkingu, zielone dachy, oczyszczalnie ścieków, łąki kwietne, ścieżki edukacyjne etc. Powstała niesamowicie fajna wizja. 

Jak realizujecie projekty związane z ochroną bioróżnorodności? Jest wokół tego tematu sporo kontrowersji. 

Weźmy dla przykładu „Kwietne łąki”. To program ochrony zasobów wodnych i ochrony bioróżnorodności na terenie własnych ujęć wód głębinowych. Do takich projektów konieczny jest partner merytoryczny. Najpierw potrzebne jest zdjęcie fitosocjologiczne, inwentaryzacja przyrodnicza, aby sprawdzić, jak ten projekt wpłynie na bioróżnorodność. Robi się też badania po wdrożeniu, aby sprawdzić, co się rzeczywiście zadziało. Na jednym z naszych pastwisk wzrosła na przykład liczebność rodzimych gatunków roślin i nawet pojawiły się dwa takie, których nie widziano tu od dawno. Również domki dla owadów zakładamy przy współpracy z zewnętrznymi podmiotami, które sprawują nadzór merytoryczny. Dodam, że planujemy kolejne projekty dotyczące bioróżnorodności, ale o tym może następnym razem!

Świetnie. Dziękuję Ci za czas i fantastyczną rozmowę!

Dzięki. I do zobaczenia!

< wstecz