Waste Busters
Waste Busters

Wywiady

Wywiady

Rewolucyjne rozwiązanie dla firm i ludzi chcących skutecznie zmniejszać swój ślad węglowy. O aplikacji TERbit rozmawiam z Eweliną Sasin, współzałożycielką startupu TerGo

Kiedy spotykają się dwie kreatywne i sprawcze kobiety z dobrym pomysłem na ratowanie planety, a do tego umiejące napisać biznes plan i wdrożyć go w życie – dzieją się cuda. Dla mnie takim cudem jest TERbit, ruszająca niebawem aplikacja, dzięki której ludzie będą mieli motywację do tego, aby na co dzień zmniejszać swój ślad węglowy. Rozmawiam z jedną z założycielek firmy TerGo, Eweliną Sasin, od której dowiecie się, jak korzystać z aplikacji w Waszych firmach, jak łatwo możecie redukować emisje oraz jak możecie pomóc w walce ze zmianami klimatycznymi na Ziemi tu i teraz, bez konieczności wielkich i długoterminowych inwestycji.

„Będziemy mierzyć zaoszczędzone emisje, kilogramy CO2 i nagradzać użytkowników indywidualnych”.

Czym jest aplikacja TERbit i kiedy rusza?

Ruszamy jeszcze przed świętami. Aplikacja ma pokazać, że metodą małych kroków, przez zmianę naszych wyborów logistycznych mamy gigantyczny wpływ na poziom emisji gazów cieplarnianych i przyczyniamy się do zatrzymania lub spowolnienia procesu ocieplania klimatu na naszej planecie. To obecnie największe wyzwanie, jakie stoi przed ludzkością. Aplikacja powstała nie po to, aby wytykać palcami i szukać winnych, ale po to, aby połączyć działania i osiągnąć efekt synergii użytkowników indywidualnych, biznesu, organizacji. Metodą małych kroków, wspólnie możemy wiele zdziałać i ograniczać emisje naprawdę efektywnie.

O jakich wyborach logistycznych mówimy?

Jeżeli zamiast samochodu zdecydujemy się na spacer lub podróż rowerem czy komunikacją miejską albo podmiejską, zaoszczędzimy określoną liczbę kilogramów CO2. Tę oszczędność aplikacja zamienia na TERy (ang. True Emission Reductions), które są podobne do dobrowolnych jednostek kompensacji emisji wygenerowanych przez drzewa, panele solarne czy wiatraki. Jest to rzeczywista redukcja emisji w danym momencie. Duże projekty potrzebują lat, aby skutecznie eliminować emisje gazów cieplarnianych z atmosfery. U nas dzięki działaniom ludzi, użytkowników indywidualnych, od razu zyskujemy mierzalny efekt – tu i teraz. 

Jak wpadliście na ten pomysł? Kto to wymyślił?

Na ten pomysł wpadła moja partnerka biznesowa: Thuy Nguyen, która ma doświadczenie w prowadzeniu projektów solarnych. Analizując, myśląc, doszukując się różnych opcji na walkę ze zmianami klimatycznymi stwierdziła, że właściwie, dlaczego te kredyty węglowe, ta oszczędność, nie może być generowana przez ludzi? I tak wykiełkował pomysł na aplikację, która, oprócz tego, że będzie mierzyć te zaoszczędzone emisje, kilogramy CO2, to będzie jeszcze nagradzać użytkowników indywidualnych.

Połączyłyście moce.

Tak, spotkaliśmy się przypadkiem w szkole naszych dzieci. Thuy opowiedziała mi o swoim pomyśle i zaprosiła mnie do wspólnego biznesu. Pomysł tak ewoluował, że w tym momencie jesteśmy full-stackiem na rynku śladu węglowego, pomagamy naszym klientom w drodze do dekarbonizacji. Do redukcji w czasie rzeczywistym dołożyliśmy jeszcze pierwszy krok, czyli mierzenie i trzeci krok, czyli offset/kompensację emisji, których nie udało się uniknąć. 


Będzie można zobaczyć nie tylko swoje wyniki, ale również zbiorcze wyniki swojej firmy, miasta czy organizacji”.

Wspomniałaś, że aplikacja ma skłonić osoby prywatne do zmiany nawyków. Kto jest odbiorcą aplikacji? Kto będzie mógł z niej skorzystać? Czy jest to produkt wyłącznie B2B?

Z początku produkt miał być skierowany przede wszystkim do użytkowników indywidualnych. Na etapie rozwoju i różnych pivotów stwierdziliśmy, że najbardziej takiego rozwiązania potrzebuje biznes, żeby działać w myśl „walk the talk”: aby nie wygłaszać deklaracji nie do pokrycia o ograniczeniu emisji o np. 30%. Firmy muszą mieć narzędzie do tego, aby zaangażować ludzi, aby mieć od razu efekt działań wszystkich naczyń powiązanych. Firmy mogą dzięki TERbitowi między innymi monitorować dojazdy do pracy i aktywnie zająć się redukcją tych emisji, zachęcić swoich ludzi do poświęcenia czasu na rzecz redukcji firmowych w zamian za wynagrodzenie lub inny benefit pracowniczy.

A czy osoby prywatne będą mogły ściągnąć aplikację i z niej korzystać?

Użytkownicy indywidualni mogą ściągnąć aplikację, ale największy sens obecnie ma używanie jej w ramach firmy, miasta czy organizacji. Chodzi głównie o benefit, który będzie wypłacany. Wynagrodzenie za oszczędność emisji, za podjęcie wysiłku, poświęcony czas, będzie ustalane wewnątrz firmy. Użytkownicy indywidualni, nienależący do programów HR-owych, będą mogli widzieć na swoim koncie oszczędności, zbierać TERy (ang. True Emission Reductions). Na ten moment jednak nie otrzymają ekwiwalentu finansowego. Pracujemy nad tym, aby w bliskiej przyszłości stworzyć TerGo Market, na którym będzie można stokenizować, a następnie spieniężyć zebrane TERy, odsprzedać innymi użytkownikom indywidualnym lub firmom zainteresowanym offsetem przy użyciu dobrowolnych jednostek redukcji emisji. W ten sposób firmy mogą angażować konsumentów i osiągnąć wynik tu i teraz, a nie za 25 lat z innych projektów offsetowych.

Tworzycie zatem taki zbiorowy ludzki offset.

Tak, dokładnie! I jest on najbardziej wymierny, dokładny, bo już się wydarzył, bazujemy na tym, co już zostało zrobione i zebrane, a nie na obietnicy, że przez kolejne 25 lat będziemy prowadzić projekt solarny, farmę wiatrową czy posadzimy drzewa. Takie projekty są dobre, jednak efekty są odsunięte w czasie, a my potrzebujemy ich natychmiast. 

Trudno przebić się przez niechęć ludzi do zbiorowej odpowiedzialności za swoje działania. Może właśnie dlatego, że są małe i niewymierne? Słyszę często „nie przesadzaj, to tylko winda, to tylko krótki odcinek autem. Co da fakt, że z tego zrezygnuję?” Wasza aplikacja da ludziom inne odniesienie. Zbiorowe. Pokaże, że te małe wysiłki mają znaczenie. Myślę, że jest to świetne narzędzie do zmiany nawyków. Pomagali Wam socjolodzy?

Kierowałyśmy się kobiecą intuicją. Jesteśmy przekonane, że wymierność naszych małych kroków i zmian będzie napędzać ludzi do jeszcze większych wysiłków. Będzie można zobaczyć nie tylko swoje wyniki, ale również zbiorcze wyniki swojej firmy, miasta czy organizacji. To świetne narzędzie dla działów HR, aby nagradzać najlepszych. Grywalizacja też jest dobrym motorem zmian. Pomysł był intuicyjny, a dodatkowo konsultowaliśmy go z wieloma osobami i za każdym razem odbiór był pozytywny. 


„Oszczędzasz planetę, a dbałość o zdrowie jest efektem ubocznym w naszej aplikacji”.

Na Waszej stronie nie ma słowa o katastrofie.

To celowy zabieg. Nie używamy negatywnego przekazu. Staramy się unikać jak ognia słowa „katastrofa”. Zaplanowaliśmy komunikację bez strachu. Zamiast pokazywać straszne obrazki, mówimy: możemy jeszcze coś zrobić, zdążymy coś zrobić. David Attenborough powiedział: „skoro działając w pojedynkę mogliśmy tak zdestabilizować planetę, to działając razem, z pewnością możemy ją uratować”. To są słowa, na których opieramy naszą komunikację. Działajmy razem, zdążymy, możemy coś zrobić, nawet mały krok ma znaczenie, jeśli masz 5 km do pracy, pojedź rowerem. Teraz będziesz mieć narzędzie, które pokaże Ci, ile dobrego robisz. Możesz pokazać swój wynik koledze z pracy, zachęcić go, aby kolejnego dnia i on wybrał rower. Szczypta grywalizacji naprawdę pomaga. Jeszcze kilka lat temu nie do pomyślenia było, aby przeglądać na smartwatchu, ile zrobiliśmy kroków i ustawiać sobie minimalne cele. A teraz to standard, bo wiemy, że ruch jest dla nas dobry. Obracamy narrację. Oszczędzasz planetę, a dbałość o zdrowie jest efektem ubocznym w naszej aplikacji. Korzystamy z języka korzyści, zachęcamy metodą małych kroków. 

Jonathan Safran Foer w książce „Klimat to my” podaje teorię, dlaczego ludzie nie chcą słuchać o zmianach klimatycznych. Efekty tych zmian są dla nich zbyt abstrakcyjne, tak straszne, że aż niewyobrażalne. Ludzie zamykają się na wiedzę ze strachu, dlatego straszenie nic nie da. Autor książki pisze, że zieloną meksykańską falę mogą zacząć jedynie zieloni zapaleńcy, głośno krzyczący, ale z nadzieją w głosie. Myślę, że świetnie pasujesz do tego opisu. 

Dziękuję! Ludzie często chcą robić coś dobrego, ale myślą, że są w mniejszości i ich zmiany nie wniosą nic znaczącego. Niezwykle ciekawe, choć niezbyt szeroko znane dane pokazują, że aktywna mniejszość może zupełnie zmienić bieg rzeczywistości, jeśli działa w sposób pozytywny, pozbawiony przemocy. Erica Chenoweth przeprowadziła bardzo inspirujące badanie, które pokazuje, że odpowiednio przeprowadzona aktywność zaledwie 3,5% populacji wystarczy, aby nadać nowy bieg w polityce. Protesty czy działania muszą się jednak odbywać pokojowo. Na tym opieramy naszą narrację: pokazujemy, że wystarczy przekonać niewielką grupę osób, aby wywrzeć ogromny wpływ na to, co dzieje się chociażby w regulacjach i co będzie wymagane od rządów czy biznesu.

Strategie ESG, CSR i zrównoważonego faktycznie stają się powoli częścią strategii biznesowych firm. Nie jest to już osoby dokument, który trzymamy na wypadek, gdyby ktoś nas o to zapytał. Liczę na to, że działania proekologiczne będą wpisane w działania wszystkich działów. Z którymi działami będziecie rozmawiać?

Tak jak mówisz, ESG przenika do wszystkich działów po kolei, rozmawiamy nie tylko z działem bezpośrednio odpowiedzialnym za raportowanie emisji. Rozmawiamy też z działami HR, które planują benefity pracownicze. W zależności od wielkości firmy mamy od jednego do kilkunastu potencjalnych rozmówców. Są to managerowie ESG, HR-owcy, ludzie od well-being i marketingu. W tym ostatnim przypadku musimy oczywiście uważać na greenwashing. Czasami czytamy w briefie „zróbmy coś eko na konferencji”. Przekonujemy wtedy, że oprócz korzyści wizerunkowych warto, aby działania miały konkretną wartość i mierzalne wyniki. Staramy się zmienić nastawienie. Kolejny gadżet, na przykład długopis, nie jest czymś eko tylko dlatego, że jest zrobiony z materiału z odzysku. 

TERbit to zupełna nowość, narzędzie, którego ludzie jeszcze nie znają. Nie są to z pewnością proste rozmowy.

Tak, rozmowy trwają bardzo długo. Mamy firmy, z którymi rozmawiamy ósmy raz. Mówimy tym samym językiem, zgadzamy się, że jest to super pomysł, ale nadal czekamy na decyzję ze strony kontrahentów. Jest to nadal dobrowolne, nie ma jeszcze aplikacji na rynku. Pojawiają się wątpliwości co do tego, czy aplikacja będzie działać poprawnie, czy TERy będą zaliczone do raportu ESG. Offset kupowany z drzew jest już czymś naturalnym dla firmy, to dla nich bezpieczny sprawdzony temat. Sadzenie drzew jest wspaniałe, jednak działania ESG muszą mieć faktyczne przełożenie na korzyści dla planety. Niestety takie „sadzenia” czasami łączone jest z mało ekologiczną imprezą firmową przy ognisku z kiełbaskami. 

Aplikacja już prawie gotowa. Legislacja zaczyna nam sprzyjać. 10 listopada UE zatwierdziła dyrektywę CSRD. Zapewne świętowaliście?

Oj tak. Dla nas to przecudowna wiadomość. Przede wszystkim wiąże się to z Tergoscopem, czyli naszym kalkulatorem śladu węglowego dla firm, który udostępniamy w modelu subksrypcyjnym. Dyrektywa CSRD bardzo mocno zwiększyła popularność naszego narzędzia i tej usługi. Można to porównać z GDPR i RODO. Przed wejściem ustawy ochrona danych osobowych była oczywiście ważna, ale czy konieczna? Mieliśmy do tego luźne podejście, tylko do czasu, kiedy weszła legislacja: wówczas wszystkie kancelarie w Polsce zajmowały się szkoleniami i wdrażaniem procedur RODO. U nas jest podobnie. Gdy jeszcze rok temu mówiłam, że pomagamy firmom liczyć ślad węglowy, to ludzie pytali: „co liczyć?”. Teraz od razu pytają o konkrety: kiedy i jak mają złożyć raport, jak to ma wyglądać, wiedzą o co chodzi, potrzebują jednak pomocy, aby nie dotknęły ich konsekwencje legislacji. Zupełnie się zmieniła optyka i postrzeganie: właśnie dzięki wymogom legislacyjnym. Niestety, jeśli działanie jest dobrowolne a kosztogenne, to będziemy szli na skróty. Teraz wprowadzono odpowiednią legislację, więc liczę na to, że firmy wezmą pełną odpowiedzialność i przyłożą się do liczenia i raportowania zgodnie ze wszystkimi procedurami.

Ile jest osób w Waszym zespole? Czy TerGo to jedynie aplikacja czy też usługi doradcze?

Mamy obecnie 25 osób na pokładzie, w tym naukowców i specjalistów ds. śladu węglowego i redukcji emisji. Doradztwo jest ważną częścią wachlarza naszych usług. W ostatnim czasie skupiamy się na rozwoju Tergoscope, kalkulatora śladu węglowego i TERbita, czyli aplikacji do zaangażowania i połączenia ludzi z biznesem w jednym wspólnym celu – redukcji śladu węglowego.

Oprócz tego prowadzimy własny projekt offsetowy. Zgodnie z zasadami sprawiedliwości klimatycznej realizujemy go w rejonie, którego skutki zmian klimatu dotknęły najmocniej. Mamy swoją ziemię w Belize, rolników, którzy realizują zaprojektowany przez naukowca projekt nasadzeń. Nasze rośliny wyeliminują milion ton gazów cieplarnianych z atmosfery. Oprócz aspektu środowiskowego wspieramy lokalną społeczność. Przekazujemy im bezpłatnie nasze plony. 20% przekazujemy do rolników i ich rodzin, a 80% do rodzin, które najbardziej ich potrzebują w tym regionie. Bardzo jesteśmy dumni z tego projektu i mamy już pierwszych klientów, którzy zdecydowali się skompensować swoje emisje i być net zero właśnie dzięki offsetom z Belize. Co ważne: nie jest to plasterek na źle prowadzony biznes zgodnie z zasadami „business as usual” albo „offset it and forget it”. Firmy, które zdecydowały się na offset z nami, przeliczyły swoje emisje we wszystkich trzech zakresach, odrobiły swoją pracę domową, zobaczyły, co mogą zrobić, przyjęły strategię redukcyjną, a pozostałe emisje historyczne offsetują, bo z nimi nic już nie mogą zrobić. Część z tych firm chce być net zero, na przykład po to, aby móc przystąpić do przetargu dla swojego największego klienta, który taki wymóg przed nimi postawił.

Czy będziecie przesiewać klientów i wybierać takich, którym zależy na przejrzystości?  

Mam nadzieję, że będziemy mieć na tyle mocy przerobowych, aby móc weryfikować naszych klientów. Nie chcemy pracować z każdym. 

A może lepiej, aby ci bezwzględni poluterzy trafili właśnie do Was? 

Jeśli najwięksi truciciele zaczną coś robić w tym temacie to może jest szansa, aby powolutku przechodzili na dobrą stronę mocy. Dopóki redukcja CO2 i kompensowanie wpływu na klimat nie są wymagane od wszystkich firm, cieszymy się z każdej inicjatywy – to pokazuje, że świadomość się zwiększa. Doceniamy chęci zmiany na lepsze, zwłaszcza teraz, kiedy większość z nich nie jest obowiązkowa. Każdy krok się liczy!

A teraz ważne pytanie dla laików, bo nie czytają nas sami eksperci. Co to jest ślad węglowy?

Kiedy tłumaczę moim dzieciom, czym jest ślad węglowy, mówię im, że to jest taki ślad na naszej planecie, który jej szkodzi, a zostawiamy go praktycznie przez wszystko, co robimy. A czasami mówię tak: „jeśli decydujesz się na kupno tego batonika, to wiedz, że dla ciebie to minuta przyjemności, a to opakowanie zostanie na Ziemi przez 400 lat. Zastanów się, czy na pewno chcesz go zjeść”. I wtedy słyszę: „no dobra, to kup mi gruszkę” (śmiech). Staramy się przekładać najprostsze rzeczy, które robimy na to, w jaki sposób wpływają na planetę. Jeszcze mniejszym dzieciom znajomych mówię tak: „jeśli teraz będziemy stać i ogrzewać nasze auto, to przez nas planeta dostanie gorączki. Będzie jej za ciepło i będzie się źle czuła.”

A co mówisz dorosłym?

A dorosłym mówię pełną definicję, która brzmi tak: ślad węglowy to suma wszystkich gazów cieplarnianych pozostawianych bezpośrednio lub pośrednio przez daną jednostkę organizację czy produkt wyrażona w postaci ekwiwalentu CO2. Czasami ludzie pytają, dlaczego mówimy o śladzie węglowym, podczas kiedy emisje to nie tylko dwutlenek węgla, ale też inne gazy. CO2 (lub CO2e) to jedynie ekwiwalent do wyrażenia miary wpływu gazów cieplarnianych na ocieplanie klimatu w oparciu o to, jaki wpływ w ujęciu długofalowym ma dwutlenek węgla, np. 1 kilogram metanu to odpowiednik kilkudziesięciu kilogramów CO2e. Dlatego piszemy często CO2e – „e” od słowa ekwiwalent.

Super rozmowa, dziękuję. Czekam z niecierpliwością na aplikację, żeby sprawdzić, ile emitujemy ja i moja rodzina. Może nawet rozpocznę małą rodzinną grywalizację przy wigilijnym stole. Jeśli ktoś przeczytał naszą rozmowę do końca, to również dziękuję i zachęcam serdecznie do odwiedzenia strony www.tergo.io. A teraz Ewelino, tradycyjnie poproszę Cię o końcowy apel dla czytelników Wastebusters. Kilka słów, które będą mottem na dzisiaj:

Myśląc o klimacie oraz o zachodzących zmianach, nie popadajmy w skrajności. Nie dajmy się przestraszyć przekazami, które mają wywołać w nas burzę emocji. Działajmy małymi krokami, starajmy się angażować nasze otoczenie i koncentrujmy się na akcjach lokalnych. To na najbliższe środowisko mamy największy wpływ i najszybciej zobaczymy pozytywne zmiany. Działajmy razem, łączmy siły – bo razem jest zawsze lepiej!

< wstecz