Waste Busters
Waste Busters

Wywiady

Wywiady

Co o plastiku mówią sami producenci? Rozmowa z Anną Kozerą-Szałkowską, dyr. zarządzającą Plastics Europe Polska. 

Świat produkuje 400 mln. ton plastiku rocznie. Naukowcy obawiają się toksyczności recyklatów. Aktywiści nawołują do przyhamowania produkcji o 60% do 2040 r. Co na to odpowiada branża tworzyw sztucznych? Zapraszam do przeczytania mojej rozmowy z Anną Kozerą-Szałkowską, dyrektorką zarządzającą Fundacji PlasticsEurope Polska, lokalnego biura europejskiego stowarzyszenia producentów tworzyw sztucznych Plastics Europe, zrzeszającego blisko 100 firm, które pokrywają łącznie 90% produkcji tworzyw sztucznych w Europie. 


Danuta: Wokół plastiku ostatnio dosłanie wrze. Badanie z 2023 roku przeprowadzone przez Fraunhofer Institute i IES Landau wykazało w recyklatach obecność 51 substancji chemicznych o średnim do wysokiego ryzyku toksyczności oraz 30 substancji, których nie udało się zidentyfikować. W tym roku toksyczność recyklatów potwierdziła szwedzka naukowczyni Bethanie Carney Almroth (tu wywiad na Wastebusters). Inne niepokojące badania wymienia w swoim najnowszym raporcie Greenpeace. Przyznam, że te badania naprawdę mnie zaniepokoiły. Do tej pory myślałam, że jedynym problemem jest to, jak zawrócić plastik do obiegu zamkniętego, aby traktowany był jako surowiec. Teraz dochodzą toksyny i pojawiają się czarne chmury nad ideą cyrkularności plastiku. Jak do tych badań odnoszą się producenci, których Państwo zrzeszają? 

Anna: Myślę, że na początek warto uświadomić sobie to, że chemia, a więc różne substancje i związki chemiczne, otacza nas w każdej dziedzinie życia i przynosi nam wiele korzyści. Nauczyliśmy się, jak się z nią obchodzić, a rozwój nauki pozwala nam na bieżąco weryfikować bezpieczeństwo stosowania substancji chemicznych. W chemii nie ma tak łatwo, że możemy podzielić sobie substancje na dobre i złe. Wyobraźmy to sobie na przykładzie witaminy C. Jest ona niezbędna organizmowi, do tego stopnia, że często ją suplementujemy. Ale jej nadmiar może mieć negatywne konsekwencje, takie jak biegunka, mdłości, osłabienie czy nawet poważniejsze. To samo możemy powiedzieć o lekach – są potrzebne i bezpieczne, dopóki stosujemy ich właściwe ilości. I tak jest z dodatkowymi substancjami chemicznymi w przypadku tworzyw sztucznych. Ich stosowanie w odpowiedniej ilości jest dla nas neutralne. Po to mamy wyśrubowane europejskie normy i kryteria, które służą dbaniu o to, aby ilości dodatków w produktach dopuszczanych na rynek były w pełni bezpieczne. Osobną kwestię stanowi zaś to, w jaki sposób poruszać się w gąszczu badań naukowych, jak je weryfikować, a przede wszystkim jak oddzielać zazwyczaj bardzo uproszczone newsy medialne od rzetelnych wyników badań. Bo zazwyczaj trudno podsumować je w jednym nagłówku czy leadzie.

D: A jak jest dziś z samym zawracaniem tworzyw do obiegu? Poziom recyklingu nadal jest bardzo niski.

Anna.: Obecne problemy z zagospodarowaniem odpadów, zwłaszcza w niektórych regionach, są efektem wieloletnich zaniedbań, choć wzrasta świadomość konieczności znalezienia systemowych rozwiązań. Przede wszystkim tworzywa sztuczne nie powinny w ogóle trafiać do środowiska, natomiast składując je na wysypiskach, nie odzyskujemy ich wartości jako surowca wtórnego do procesów recyklingu lub odzysku. Są kraje, w których prawie wszystkie odpady tworzyw są poddawane recyklingowi bądź odzyskowi energii. Ale są też kraje, w których braki systemowe czy inwestycyjne, ale także niski poziom świadomości, powodują, że śmieci trafiają np. do lasu lub kominka. Polska jest niestety jednym z tych krajów, gdzie takie sytuacje jeszcze mają miejsce. Nie znaczy to jednak, że mamy patrzeć na tworzywa, na to, jak je wykorzystujemy w sektorach gospodarki, przez pryzmat odpadu. 


D.: To, co mówisz, zwalnia zwalnia producentów tworzyw z odpowiedzialności  za to, co dzieje się z produktem po jego “śmierci”. A przecież w ESG chodzi o odpowiedzialność producentów za cały cykl życia produktu, od kołyski do grobu, w całym łańcuchu wartości. Jasno na to wskazują m.in. dyrektywy CSRD i CSDDD.

A.: Odpowiedzialność wszystkich uczestników łańcucha wartości to moim zdaniem konieczny warunek obiegu zamkniętego w ogóle. Nikt nie może być z niej zwolniony. Producenci od lat nawołują do wdrażania rozwiązań, które mają pomóc zawrócić surowiec do obiegu, czyli aby ten odpad wrócił do nas i jako nowy materiał mógł być ponownie wykorzystany. We wspomnianych regulacjach chodzi de facto o identyfikację w całym łańcuchu wartości kluczowych aspektów środowiskowych, społecznych oraz tzw. ładu korporacyjnego (określanych łącznie jako ESG), na które może wpływać – pozytywnie lub negatywnie – działalność przedsiębiorstw, oraz wpływu tych czynników na przedsiębiorstwa. Chodzi zatem o wiedzę o oddziaływaniu każdego uczestnika łańcucha wartości oraz krzyżową kontrolę ich działań, które łącznie doprowadzić mają do ograniczenia negatywnego oddziaływania. Na największe przedsiębiorstwa nałożony został obowiązek wdrożenia mechanizmów ograniczania zidentyfikowanego negatywnego oddziaływania, ale także mechanizmów współpracy z uczestnikami swoich łańcuchów wartości. I to jest właśnie bardzo ważne, bo żadne przedsiębiorstwo (niezależnie od wielkości) nie jest bowiem w stanie samodzielnie zamknąć obiegu systemu, który składa się z mnóstwa podmiotów oprócz niego. Kluczowa jest więc współpraca i odpowiedzialność na każdym etapie życia produktu. Natomiast już konkretnymi narzędziami służącymi ograniczeniu zidentyfikowanych negatywnych oddziaływań mogą być np. modele rozszerzonej odpowiedzialność producenta czy stosowanie tzw. zasad zrównoważonego projektowania (ecodesign). Do konieczności ich implementowania nasza branża przekonuje już od wielu lat, wychodząc z założenia, że bez niech nie uda nam się skutecznie zamykać obiegu tworzyw.

“Moja pierwsza reakcja na postulat wygłoszony z okazji Dnia Ziemi, nakazujący redukcję o 60% tworzyw sztucznych była taka: Po co? O co chodzi?”


Hasłem przewodnim Dnia Ziemi 2024 była walka z zanieczyszczeniem tworzywami sztucznymi. Organizatorzy wydarzenia żądali od największych gospodarek świata ograniczenia produkcji plastiku o 60% do 2040 roku.

Co do arbitralnego ograniczenia produkcji i akurat o 60%, to uważam, że nie ma to merytorycznego uzasadnienia, a efekt byłby przeciwny do zamierzonego ze względu na rozliczne funkcje, jakie tworzywa sztuczne pełnią w gospodarce. Czy dlatego, że mamy epidemię otyłości, mamy przestać produkować cukier? Plastics Europe w swojej mapie drogowej do 2050 roku stawia sobie ambitny cele zastąpienia w 65 procentach tworzyw z surowców kopalnych tzw. tworzywami cyrkularnymi tj. pochodzącymi z recyklingu, surowców bio lub technologii wychwytywania CO2. Jeśli argumentem za ograniczeniem produkcji są śmieci w środowisku, to powinniśmy odwrócić dyskusję. Zróbmy wszystko, aby śmieci nie trafiały do środowiska, abyśmy potrafili odzyskać wartość zasobu, zawartego w wyrobie, który przestał być użyteczny i stał się odpadem. Mamy wiele możliwości zagospodarowania tych odpadów. Możemy poddać je recyklingowi – tu mamy do dyspozycji wiele różnych, wzajemnie uzupełniających się technologii. Możemy też odzyskać z nich energię. Jak wspominałam, odpady tworzyw sztucznych nie powinny być składowane, bo się marnują. Nie wypłuczą się ani nie rozłożą. Odzyskany z nich surowiec powinien być dalej obecny w gospodarce. Wszyscy, którzy potrafią patrzeć holistycznie na wyzwania gospodarki cyrkularnej, dostrzegają fakt, że tworzywa są wykorzystywane we wszystkich jej sektorach w dużej mierze także ze względu na niski ślad węglowy. Czyli to materiał, który pomaga nam w osiągnięciu celów zrównoważonego rozwoju. W wielu aplikacjach jest niezastąpiony. Tworzywa sztuczne podniosły nasz poziom życia – nie chodzi tylko o bezpieczeństwo żywności czy zastosowania w medycynie. Mówimy też na przykład o bezpieczeństwie w samochodach, bo z niczego innego jak z tworzywa o bardzo konkretnych właściwościach nie zrobimy poduszki powietrznej czy nowoczesnych pasów. Nie można oceniać tworzyw sztucznych bez rozumienia kontekstu, gdzie one są i po co są. Moja pierwsza reakcja na postulat wygłoszony z okazji Dnia Ziemi, nakazujący redukcję o 60% tworzyw sztucznych była taka: Po co? O co chodzi? 

D.: Chodzi o to, aby tego było mniej, jesteśmy zalewani plastikiem.

A.: Liczby rosną, bo mamy 8 mld ludzi, a 50 lat temu mieliśmy 2 mld. W 2022 roku na świecie wyprodukowano 400,3 mln ton tworzyw sztucznych i to jest wzrostowy wynik. Natomiast w samej Europie było to 58,7 mln ton i ta liczba od lat maleje –  widać tu dodatkowe wyzwania związane z konkurencyjnością naszego przemysłu w skali globalnej, co przekładać się musi na możliwości inwestycyjne (chociażby w dalszą zieloną transformację) czy bezpieczeństwo. To jednak zagadnienia na inną rozmowę. Teraz zaś warto jeszcze podkreślić, że współczesna produkcja opiera się na zdywersyfikowanych, coraz bardziej cyrkularnych surowcach i w tym kierunku będzie się rozwijać. 13,5% zawartości tworzyw sztucznych w nowych produktach pochodzi dziś w Europie z surowców cyrkularnych (głównie z recyklingu mechanicznego). To wciąż niewystarczająco, ale tempo zmian jest tu dość duże. W mapie drogowej dla naszej branży szacunki wskazują na poziom 65%, do którego dojdziemy w ciągu najbliższych 26 lat. 

D.: Nie rozumiem tej logiki. Przybyło 4 razy więcej ludzi, to znaczy, że możemy generować 4 razy więcej odpadków i Ziemia to wytrzyma? 

A: Absolutnie nie możemy i nie chcemy generować 4 razy więcej odpadów. Ale musimy jednocześnie zrobić coś, co tym kolejnym miliardom ludzi zapewni bezpieczną żywność, czystą wodę, energię i nowoczesne środki ochrony zdrowia.


D.: Przytoczone w pierwszym pytaniu problemy to również nauka i badania, które mówią jasno, że plastik jest szkodliwy.

A: W UE nie występuje ryzyko wykorzystania do kontaktu żywnością materiałów budzących wątpliwości. Jak wskazują autorzy przytoczonego badania, ma ono służyć lepszemu zrozumieniu źródeł zanieczyszczeń produktów polimerowych z recyklingu, oraz opracowaniu strategii zapobiegania ich występowania i zagwarantować bezpieczne wykorzystanie tworzyw z recyklingu. Recykling tworzyw sztucznych powinien być procesem kontrolowanym, co w dużej części świata nie jest standardem. Przytoczone badania nie obejmowały jednak UE, a jedynym krajem europejskim objętym badaniem była Serbia. W Europie produkcja i wprowadzenie wyrobów na rynek podlega wyśrubowanym normom bezpieczeństwa zdrowotnego, użytkowego i środowiskowego – przepisy wprost nakazują, aby produkt był bezpieczny dla człowieka. Zatem jeśli wyrób jest na europejskim rynku, spełnia regulacje, i został wprowadzony na ten rynek zgodnie z prawem, to znaczy, że jest bezpieczny. Dodam, że tworzywa należą do grupy materiałów o najostrzejszych wymaganiach.

D.: Jakie technologie pozwolą nam na osiągnięcie celu 65%?

A.: Mamy obecnie przede wszystkim recykling mechaniczny, do tego rozwijane są technologie pozwalające na pozyskiwanie coraz większych ilości tworzyw z CCU, tworzyw z biomasy i recyklingu chemicznego. To cztery źródła, które powinny nam zastąpić surowce kopalne w 65 procentach.

D.: Mam szacunek do tworzyw i ich właściwości, wszędzie tam, gdzie ich obecność jest niezbędna, ratuje życie, zmniejsza food waste (nie można powiedzieć, że go likwiduje). Ale spójrzmy na to, ile jest rzeczy, które są absolutnie zbędne, tanie, niepotrzebne, dziadowskie (przepraszam za słowo, ale pasuje idealnie). I to te rzeczy od samego początku są odpadem i to one bardzo często lądują w środowisku. 

A.: To jest rzecz, która nie powinna się dziać. Nic nie powinno trafiać do środowiska. Tak samo jak butelka szklana nie powinna leżeć w lesie. Rozumiem, że chcesz się odwołać do tego, że mamy nadkonsumpcję, że potrzebujemy zmiany modelu i filozofii korzystania z różnych wyrobów. 

D.: Wytwarzania również.

A.: Osobiście jestem przeciwna traktowaniu konsumenta jako bezwolnej istoty, której trzeba coś narzucić. Konsument ma prawo do rzetelnej informacji i wyboru. Zgadzam się, wielu produktów – nie tylko tych z tworzyw sztucznych – nie potrzebujemy i powinniśmy szukać ograniczeń tam, gdzie jest to możliwe. Ale w wielu przypadkach o tym, czy coś jest niezbędne, decyduje dany styl życia, indywidualne potrzebny czy niespodziewane kryzysy, takie jak choćby pandemia Covid-19 (nota bene dość łatwo zapomnieliśmy jak bardzo tworzywa były wówczas potrzebne). I tu pojawia się przeogromna rola edukacji czy raczej budzenia świadomości, czym jest zrównoważony rozwój i czego wymaga on od biznesu, a czego od każdego z nas.

D.: Uważam, że prawo wyboru jest słuszne, ale w tym wyborze powinny się mieścić wyłącznie produkty trwałe, dobre, nietoksyczne, takie, w którym tworzywa są używane jeśli muszą. Na dyskusję o edukacji mieliśmy szansę dla 20 lat temu. Edukacja to długi proces, potrzebne są dekady, aby dokonała się mentalna zmiana. Uważam, że na to jest za późno. Poza tym w każdej dziedzinie naszego życia wybór jest ograniczony przez prawo i reguły społeczne. Jak jedziemy autem, to musimy zapiąć pasy, prawo nie daje nam tu swobody, a jeszcze kilkanaście lat temu była dyskusja, czy prawo powinno nam narzucać takie ograniczenia.

A.: Odważę się powiedzieć, że jest wiele przykładów w gospodarce, gdzie im więcej korzystamy z tworzyw sztucznych, tym więcej korzyści dla klimatu to przynosi. Izolacje cieplne przyczyniają się do redukcji emisji, bo zmniejszają zapotrzebowanie na energię do ogrzewania pomieszczeń. Opakowania to jeden z głównych narzędzi, dzięki którym możemy zmniejszać food waste. Mięso bez tego opakowania wytrzymałoby w lodówce dwa dni. Nie wyprodukujemy wiatraka bez polimerów. Podobnie baterii do auta elektrycznego. Z resztą samego auta też nie. Więc jeśli pojawia się postulat za zmniejszeniem produkcji tworzyw sztucznych o 60%, to trzeba wskazać, o co konkretnie chodzi. Bo jeśli chodzi o zaśmiecanie środowiska, to ograniczenie powinno wynosić 100%. Nie powinno być żadnego tworzywa w środowisku. Jeśli przyjrzymy się wyzwaniom klimatycznym i połączymy je z rosnącą populacją, to zobaczymy bardzo jasno, że bez tworzyw nie da się zrealizować aż 7 z 17 celów SDG, w tym tak ważnych ja zero głodu, czysta woda i warunki sanitarne czy odpowiedzialna konsumpcja i produkcja. 

D.: Przejdźmy do recyklingu chemicznego. Co to jest?

Recykling chemiczny to wieloetapowy proces, w którym odpadowy materiał polimerowy przetwarzany jest w proste substancje chemiczne. Mamy do dyspozycji różne technologie, które dobieramy w zależności m.in. od tego, jakiego typu polimery mamy w odpadach. Powstałe w efekcie proste związki chemiczne możemy wykorzystać do produkcji polimerów lub do innych produktów. Innymi słowy, podczas recyklingu chemicznego zmienia się struktura chemiczna materiału, możemy odtworzyć pierwotną strukturę, uzyskać pierwotny polimer, taki sam, jak z ropy naftowej. Odpadowe plastiki, z chemicznego punktu widzenia węglowodory – są tu surowcem wyjściowym i mogą zastąpić surowce kopalne. W recyklingu mechanicznym mamy do czynienia z fizycznym przetwarzaniem materiału, bez zmiany struktury chemicznej. To ta główna różnica.

Te dwie technologie są natomiast komplementarne. Wszystko, co się da, powinno trafić do recyklingu mechanicznego. Do recyklingu chemicznego powinna trafiać cała reszta, czyli to, co jest za małe, za brudne, zbyt złożone (np. złożone z różnych materiałów). Czyli najczęściej to, co obecnie jest składowane lub spalane. 

D.: Czy w Europie działa już recykling chemiczny? Jaki jest jego udział w całym rynku wytwarzana recyklatów?

A.: W tej chwili jedynie 0,1% tworzyw do produkcji wyrobów w Europie pochodzi z recyklingu chemicznego. Szybki rozwój tej technologii blokuje obecnie brak odpowiednich regulacji prawnych. Nasze firmy członkowskie mimo to wdrażają obecnie łącznie 44 projekty i inwestycje na poziomie 8 mld EUR do 2030 r. w rozwój recyklingu chemicznego. We wspomnianej mapie drogowej szacujemy, że już do 2050 roku jego udział będzie wynosił aż około 19%. Potencjał tej technologii jest naprawdę bardzo duży.

D.: Wróćmy do zanieczyszczeń w środowisku. Czy producenci są zainteresowani wyciąganiem surowca zalegającego w przyrodzie? Często słyszę, że recykling chemiczny to sposób na wyciągnięcie plastiku z ziemi, z oceanów, lasów, nielegalnych wysypisk. Tylko, że ktoś musi mieć w tym interes?

A.: Nie wiem, co się będzie działo w dłuższej perspektywie czasowej. Obecnie mamy masę surowca do odzyskiwania na bieżąco. W Polsce ponad 40% trafia na składowiska, ponad 35% jest spalana. Trzeba w pierwszej kolejności przerobić to, co mamy tu i teraz. Ale nie wykluczam, że jak już będziemy radzić sobie z odpadami na bieżąco, to zaczniemy szukać innych źródeł surowca wtórnego. Recykling chemiczny może tutaj grać kluczową rolę. Na razie brzmi to jeszcze futurystycznie. Chociaż w Danii wiele lat temu rzeczywiście miało miejsce coś podobnego. Duńczycy w zasadzie zlikwidowali składowiska, odzyskując podczas rekultywacji surowce wtórne, a część odpadów spalili, odzyskując energię. 

D.: No jest to nie jest idealne rozwiązanie. 

A.: Jednak przede wszystkim musimy rozwinąć recykling chemiczny na dużą skalę. Na razie recykling chemiczny ma największe szanse rozwijać się jako część dużych, już istniejących obiektów petrochemicznych, ponieważ gwarantuje to korzystny bilans ekoekonomiczny.

D.: Ile razy możemy przerabiać tworzywa? Czy jest limit?

A.: To zależy od konkretnego materiału – tworzyw sztucznych mamy wiele rodzajów – i zastosowania, ale możemy średnio przyjąć, że 7 razy w recyklingu mechanicznym. W recyklingu chemicznym nie ma już tych ograniczeń. Dlatego technologia ta idealnie pasuje do koncepcji GOZ i uzupełnia recykling mechaniczny. Tak pozyskiwany surowiec wtórny ma zastępować surowce kopalne, czyli m.in. z ropy naftowej. Zatem węgiel pochodzący ze źródeł kopalnych ma dzięki temu szansę być wielokrotnie zawracany. Ten stopień wykorzystania możemy zwielokrotnić przy użyciu innowacyjnych technologii wychwytu węgla z CO2.

D.: Na koniec zapytam o to, czym dokładnie zajmuje się Plastics Europe.

A.: Jednym z naszych głównych zadań jest zbieranie danych dotyczących szeroko pojętego funkcjonowania tworzyw sztucznych w gospodarce. Uważamy bowiem, że rzetelne dane są kluczowe do podejmowania najkorzystniejszych decyzji gospodarczych i środowiskowych. Do tego celu mamy powołane trzy osobne tzw. Strategic Councils. Te grupy odpowiadają za pozyskiwanie wiedzy i zbieranie tych danych. To, co zostało wypracowane w tych trzech grupach technicznych, jest zalążkiem do rzecznictwa legislacyjnego i komunikacji. Każda grupa zajmuje się innymi tematami.

D.: Jakie to są tematy?

A.: Pierwsza grupa obejmuje wszystkie aspekty związane z produkcją, czyli wszystko, co jest związane z surowcami, wykorzystaniem energii, emisjami, a także kontrolą procesów produkcyjnych od strony środowiskowej. Druga grupa pokrywa zrównoważone użycie tworzyw sztucznych, np. wykorzystanie tworzyw w gospodarce czy bezpieczeństwo wyrobów z tworzyw. Trzecia grupa techniczna poświęcona jest tzw. fazie “end of life”, czyli kwestiom związanym z cyrkularnością, w tym ekoprojektowaniem, recyklingiem i zawracaniem surowców do obiegu.

D.: Dziękuję za rozmowę.

< wstecz